Recenzja: Getto przyszłości

Wyobraź sobie, ze pewnego dnia przestajesz widzieć niebo. Nie ma już białych puszystych obłoczków, ani postrzępionych rozciągających się piór. Jest tylko odblask lśniącej kopuły, która odgradza cię od reszty świata. Czy umiałbyś tak żyć? Z narzuconymi przez rząd granicami? 

Świat w którym żyje Neva przypomina nowoczesne getto. Z założenia powstało one, aby chronić ludzi, jednak w praktyce niewiele różni się ono od tego które znamy z historii. Są strażnicy, niebezpieczne pole siłowe, a niemal każdego dnia lista znikających w tajemniczych okolicznościach ludzi powiększa się. Rząd kontroluje, narzuca zasady, zmienia historie. Posuwa się on jednak dalej narzuca ludziom sposób życia, w którym głównym punktem jest płodzenie dzieci.  Młodzi ludzie powinni szybko znajdować partnerów i zakładać rodziny, ponieważ ilość populacji zmniejsza się w zastraszającym tempie*. W kinach puszcza się propagandowe, zwiększające pożądanie i popęd filmy. Dziewczynki w odpowiednim wieku otrzymują list z nakazem udania się do ginekologa. Rodziny, które mają problemy ze spłodzeniem potomka otrzymują dziecko od państwa. Neva czuje, że nie jest to normalne życie, że coś jej w tym wszystkim nie pasuje. Rosnący bunt zaszczepiła jej ukochana babcia, która pewnego dnia… też po prostu znika

„Tata chciał żebym dostrzegła w tym oznaki postępu i rozwoju technologicznego. Ja widziałam jedynie przezroczystą klatkę i gnijące ciała zwierząt.” 

Jakie są moje odczucia po lekturze „Nevy”? Na pewno wzbudziła we mnie dużo emocji, ponieważ lubię ostatnio sięgać po antyutopie. Główna bohaterka jest uparta i zdecydowanie dąży do prawdy. Jest osobą o nieugiętym charakterze co bardzo przypadło mi do gustu. Co się jednak tyczy postaci pobocznych to zdecydowanie nie polubiłam przyjaciółki Nevy- Sanny, która co chwile zmieniała zdanie (zwłaszcza w przy końcu książki, u Nevy w domu!). Nie wiem czemu, ale Braydon też mnie nie zachwycił. Może dlatego, że nie był jakoś bardzo plastycznie przedstawiony? 

 „Neva” jest książką skierowaną zarówno dla młodzieży jak i dla starszych czytelników, którzy lubią tego typu tematykę. Historia miłosna nie dominuje nad głównym wątkiem, co zdecydowanie zaliczam do jednej z mocnych stron tej pozycji. Koniec jest także bardzo obiecujący i pozostawia czytelnika w napięciu i oczekiwaniu na dalsze losy głównej bohaterki.

Podsumowując, muszę stwierdzić, że była to jedna z lepszych książek, którą przeczytałam w te wakacje. Podobało mi się w niej prawie wszystko, dlatego ciężko mi znaleźć coś co mogłabym skrytykować. Jedyne co mogę jeszcze powiedzieć to to że ją zdecydowanie polecam!

*Miałam tutaj śmieszne skojarzenie z filmem „Moje wielkie greckie wesele”. Gdzie główna bohaterka stwierdziła podobną zasadę odnośnie Greczynek. Greckie kobiety powinny żenić Greków, rodzić małe greckie dzieci a później gotować dla tej wielkiej greckiej rodziny.

tytuł: Neva
autor: Sara Grant
Wydawnictwo: Mak Verlag

Share this:

, , , , ,

Komentarze