Recenzja: Pierwsza działka gratis


Dru nigdy nie miała łatwo. Najpierw los zabrał jej matkę, później umarła babcia, a teraz jej tata znika co jakiś czas aby narażać swoje życie walcząc z różnymi przerażającymi stworami. Dru nie jest jednak, słabą, użalającą się nad sobą dziewczyną. Zna sztuki walki, umie składać broń a także ma swoją strażniczkę- sowę. 

Sowa pojawia się zawsze, gdy ma się stać coś niedobrego. Tak było i tym razem. Tata Dru szykował się właśnie do kolejnej misji, gdy pojawił się ptak. Dziewczyna nie ostrzegła jednak ojca i to właśnie zarzucała sobie najbardziej, gdy wrócił po kilku dniach do domu… jako zombie. Dru nie pozostaje nic innego, jak zabić własnego ojca, jeżeli sama chce przeżyć.

Na szczęście w życiu Dru pojawia się Graves, bezdomny acz sympatyczny got, który pozwala jej wypłakać się na ramieniu i nie pyta o nic. Bohaterom nie jest jednak przeznaczony spokój. Ktoś wysyła za Dru płonącego potwora i wilkołaka. Graves chcąc pomóc dziewczynie zostaje  pogryziony i zaczyna ulegać specyficznej przemianie. Na szczęście na pomoc naszej dwójce pojawia się znajomy ojca Dru- August. Jakiś czas później na arenę wkracza jeszcze jeden osobnik płci męskiej- przystojny djampir Christophe.  I tak zaczyna się standardowy ostatnio trójkąt ona jedna i ich dwóch. 

Sięgnęłam po „Inne anioły”, ponieważ zachęciła mnie do nich zapowiedź (link) obejrzana w Internecie. Książka ma dosyć prostą fabułę i nie przytłacza wielowątkowością. Główny temat przypomina mi trochę serial „Supernatural”. Tata polujący na dziwne stwory, dziecko szkolone od młodości do walki o swoje życie, tajemnicze moce. To wszystko już było, dlatego czytając „tata zombie” (jak zwykłam nazywać tą książkę) niczym nie zaskakuje, a większość zdarzeń jest przewidywalna. Glowna bohaterka nie budzi wielkiej sympatii u czytelnika. Jest przedstawiona jako niedbająca o swój wygląd egoistka, która ma problemy z zaufaniem. Kolejny problem stwarza nam tez tytuł, który powoduje ze człowiek spodziewa się ze w książce pojawia się anioły.  Nic bardziej mylnego. Nie wiem do czego on nawiązuje, ale zdecydowanie nie do treści książki. Chociaż może to tylko ja jestem zbyt mało ogarnięta żeby zrozumieć jego przesłanie.

Nie mogę jednak cały czas tylko krytykować tej książki, bo mimo wszystko po jej przeczytaniu sięgnęłam po kolejne części. Gdzie więc znajdują się plusy. Książka jest lekka i pozwala człowiekowi się odprężyć po wyższej literaturze. Graves jest przesympatyczną postacią, a to w co się zmienia jest lekką nowością w dziedzinie wilkołactwa (przynajmniej dla mnie). Fanki złych chłopców z pewnością zakochają się w tajemniczym Christophe, który swoją drogą przypomina mi trochę Patch’a z „Szeptem”. 

Podsumowując: pani Saintcrow napisała książkę, która sumując plusy i minusy, jest raczej przeciętna. Nie wszystkim się ona spodoba i pewnie sporo osób nawet powie, że czytanie jej to strata czasu. Ja jednak nie żałuję. A żeby was zaciekawić powiem jeszcze, że kolejne tomy są moim zdaniem dużo lepsze i obfitsze w akcję, dlatego warto przebrnąć przez pierwszą część przygód Dru Anderson.

tytuł: Inne anioły 
autor: Lilith Saintcrow
wydawnictwo: Amber

Share this:

, , , , , , , ,

Komentarze