Recenzja: Przesmutna wiolonczelistka

Czy kiedyś zastanawialiście się co czuje człowiek leżący w śpiączce? Czy w ogóle coś czuje? Czy słyszy to co do niego mówią bliscy? Czy ma wpływ na to czy przeżyje czy nie? 

Mia nie pasowała do swojej rodziny. Rodzice rockmeni, energetyczny młodszy brat i ona. Cicha, zakochana w muzyce poważnej, outsiderka. Nigdy nie czuła przynależności do jakiejś grupy, nieważne czy chodziło o rodzinę, czy o nastolatki w jej wieku. Mimo to miała ukochanego chłopca i bliską przyjaciółkę, czyli wszystko co było jej potrzebne do szczęścia. 

Mózg taty leżał na jezdni. Mamy oczy były przekrwione. Nie, to nie był koszmar. To tylko tragiczny koniec rodzinnej wycieczki, który spowodował, że Mia wylądowała na OIOM’ie. Nie miała wpływu na to co się stało, ale mogła podjąć decyzję: zostać czy odejść? 

Ciąg wspomnień, który nawiedza Mię pozwala nam zapoznać się z nią samą, a także z życiem, które dotychczas prowadziła. Typowe rozterki nastolatki zbliżają główną bohaterkę do czytelnika. Wielu z nas miało problemy z funkcjonowaniem w grupie, czy wiarą w siebie i swoje umiejętności, dlatego łatwo jest się w trakcie utożsamić z Mią. Historie, które opowiada przypomniały mi czasy, gdy sama byłam nastolatką i w wielu sytuacjach nie potrafiłam podjąć decyzji. 

„Jej oczy lśnią, jej usta drżą
Gdy dłonią swą struny przyciska”*

Książka przypomniała mi czytane ostatnio „Przebudzenie Jenny Fox” (klik recenzja). Napisana w podobnym klimacie. Śmierć, życie, rodzina i trudności przy podejmowaniu decyzji. Jest to dobra książka. Określenie, które przychodzi mi na myśl wraz z  nią to „oczyszczenie”. Nie umiem wyjaśnić, dlaczego. Mogę jedynie napisać, że wzbudziła we mnie dużo emocji  i kilka razy w trakcie uroniłam łezkę czy dwie. Lekko spoilerując powiem też, że zakończenie jest adekwatne do treści. Całość czyta się bardzo szybko, ale książka do najlżejszych nie należy więc raczej nie sięgajcie po nią w złym humorze. 


tytuł: "Jeśli zostanę"
autor: Gayle Forman
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 245

*w trakcie czytania tej książki po prostu nie mogłam przestać nucić w głowie „Prześlicznej wiolonczelistki” Skaldów.

Share this:

, , , , , , ,

Komentarze