Recenzja: Żeby przeżyć trzeba się mocno postarać


Wyobraźcie sobie czasy, gdzie nie ma telewizji, komputera ani komórki. Gdzie każdego dnia coś zagraża waszemu życiu. Wróg może nadejść z jakiejkolwiek strony, a wy jesteście zdani na łaskę czy też niełaskę okrutnych Sasów. Król oszalał, a jego osławione przez liczne pieśni i historie grono rycerskie gania za mrzonkami o świętym kielichu lub zginęło w trakcie licznych bitew. Cała wyspa jest palona i plądrowana, i nie ma nikogo kto mógłby się wstawić za maluczkich tego świata. Mroczne to czasy, w których ludzie popadają w szaleństwo, a kobiety po gwałcie mają rozpruwane brzuchy.

Powróćmy jednak do współczesności. Każdy z nas zna kogoś kto spędza całe dnie przed grami komputerowymi, kto lubi Tolkiena, mity arturiańskie i gry RPG. Taki właśnie jest Łukasz, psycholog szkolny, do którego pewnego dnia przychodzi tajemniczy Igi, nastolatek dręczony przez koszmary, w których ktoś nieustannie na niego poluje. Pan psycholog nie jest jednak w stanie dotrzeć do chłopaka, dlatego czuje się podwójnie winny, gdy czyta w wiadomościach, że młodzieniec prawdopodobnie wymordował w okrutny sposób całą swoją rodzinę. 

Co jednak ma wspólnego ze sobą psycholog, zamknięty w sobie nastolatek i świat, który znamy obecnie jedynie z literatury lub gier? 

Sięgając po „Koniec pieśni” byłam pełna radości i zapału, gdyż jestem ogromną fanką wszelkich wersji dotyczących Artura, Merlina i Morgany. Dodatkowo poczułam się mocno zaintrygowana, że główna akcja książki dzieje się po śmierci osławionego króla Brytów i łączy się z naszym współczesnym światem. Niestety moje oczekiwania nieco osłabły w momencie, gdy z każdą kolejną stroną fabuła coraz bardziej się gmatwała, a ja zdecydowanie traciłam pojęcie o tym, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

Głównym bohaterem jest wspomniany już Igi, który zostaje wybrany na swoistego powiernika prastarej, magicznej obręczy, która to sama wybiera sobie nosicieli. Do niego dołączają dwie drużyny jedna we współczesnej Warszawie, a druga w obleganej przez Sasów Brytanii (przypomina wam to coś? Jeżeli myślicie o Władcy Pierścieni to trafiliście w dziesiątkę!). Obie grupy walczą o życie Igiego, a także przeżywają po drodze wiele różnych przygód. Jest sporo magii, druidów, walk, krwi i wszystkiego innego co przynależy do mrocznych czasów średniowiecza.

Moim zdaniem fabuła jest zaskakująca i trzymająca w napięciu, ponieważ czytelnik nie ma szans się domyśleć, co się w danej chwili może stać. Minusem jest jednak, tak jak już wspomniałam, dużo skomplikowanych zależności, które jednak bardzo dają czytelnikowi popalić. Nie czytało mi się tej pozycji zbyt łatwo, ale mimo wszystko z pewną dawką przyjemności. Za niewątpliwy plus uznałabym formę przedstawienia Artura. Stary, szalony, schorowany, rozbity zdradą Ginewry. Trochę mnie ten opis zabolał, ale także zaintrygował, gdyż zawsze jest to coś nowego, w charakterystyce tej jakże popularnej postaci. Nie mogę powiedzieć także, żebym polubiła bohaterów, gdyż nie są to ludzie, z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić czy też utożsamiać, mimo tego  ich zachowania a także sposób bycia są bardzo dokładnie przedstawione, przez co żaden z nich nie wydaje się być płaski i jednowymiarowy.  W książce występuję też sporo bardzo brutalnych opisów, dlatego sądzę, że osoby o bogatej wyobraźni i słabych nerwach nie koniecznie powinny sięgać po tę lekturę. 

Podsumowując stwierdzam, że dla mnie jako fanki Artura i Excalibura była to miła odmiana. Książka jest ciekawa, ale nie wybitna. Nie polecam jej wam jako lekturę na wolną chwilę. Sądzę nawet, że nadaje się ona głównie dla fanów niezłej sieczki z dodatkiem magii. Mam jednak cichą nadzieję, że wyjdzie coś jeszcze spod pióra Wojciecha Zembatego (gdyż był to jego debiut literacki), ponieważ mimo kilku minusów, książka nie jest najgorsza, a opisy i fabuła pokazują, że autor ten ma naprawdę spory potencjał i masę pomysłów, które po prostu nie do końca potrafił usystematyzować.

Książkę mogłam przeczytać i zrecenzować dzięki uprzejmości wydawnictwa: 

tytuł: Koniec pieśni
autor: Wojciech Zembaty
wydawnictwo: ZNAK
ilość stron: 412

Share this:

, , , , , , , , , , , ,

Komentarze