Minuta do śmierci

tytuł: Mordercy
autor: Łukasz Śmigiel
wydawnictwo: Oficynka
ilość stron: 343

Gdy nadchodzi noc z ciemności wyłaniają się potwory. Kościste dłonie, które przebijają ziemię, aby stwory, które już dawno pożegnały się z życiem, mogły wydostać się z grobu. Odblask ostrych, białych zębów, będących bronią, która pozwala z łatwością przebić się przez tętniącą krwią żyłę. Co jednak gdyby wszystko, co najgorsze, nie kryło się jedynie w mroku? 

Jaki związek mają japońskie demony i zdobiący pola strach na wróble? Jak będzie wyglądał koniec świata, lub czy globalne ocieplenie wpłynie na przesunięcie się lodowców? Czy podróże w czasie są możliwe i czy można posmakować czyjegoś życia? Łukasz Śmigiel odpowiada nam na te pytania, a także na wiele innych, łącząc motywy te już poruszane wraz ze swoimi nowatorskimi. A wszystko to w mrocznym zbiorze opowiadań pt. „Mordercy”

Tekstów jest dwanaście. Każdy rozpoczyna się cytatem, z piosenki lub z wiersza. Wprowadza on lekko w nastrój, który będzie towarzyszył czytelnikowi podczas czytania danego opowiadania. Wśród wszystkich opowieści zdarzyły się takie, które przyprawiły mnie o gęsią skórkę oraz takie na których zakończenie oczekiwałam z utęsknieniem, męcząc się każdym zdaniem (na szczęście tego drugiego typu było DUŻO MNIEJ). Cały zbiór wprawił mnie jednak w mroczny nastrój, którego zdecydowanie mi ostatnio brakowało.

Streszczając pokrótce moich faworytów muszę zacząć od historii  „Kozioł ofiarny” otwierającej zbiór. Akcja rozgrywa się w świecie, gdzie gdy człowiek osiąga określony wiek, zostaje zamordowany przez społeczeństwo, a członki jego przynoszą posiadaczom przez kolejny rok szczęście. Czy można się jakoś obronić i czy dane jest człowiekowi wybrać sposób swojej śmierci- musicie przekonać się sami.

Numer dwa na moim piedestale zajmuje tekst „Opowieść wigilijna” w niesamowity sposób przedstawiająca autorską wizję jednego z austriackich wierzeń.  Związane ono jest  z demoniczną postacią Krampusa, swoistego przeciwieństwa Świętego Mikołaja, który pojawia się, gdy dzieci były niegrzeczne i nie zasłużyły na prezent, lecz na karę. Czytając opis pożerania jednego z dzieci mój puls i oddech zdecydowanie przyśpieszyły, gdyż jego plastyczność była naprawdę ogromna i wzbudzała obrzydzenie.

Miejsce trzecie, w moim małym rankingu to historia nawiązująca do kultury Japonii i stworzenia stracha na wróble. „Prawdziwą historię stracha na wróble” czyta się jak magiczną legendę wywodzącą się z ludowych podań. Całość opowiadana jest przez dziadka, który przedstawia swemu wnukowi swoje wspomnienia z czasów, gdy mieszkał w kraju kwitnącej wiśni. Aby podnieść poziom waszej ciekawości powiem jeszcze tylko, że mamy tutaj do czynienia z demonami, pod postacią kobiet, ze spadającymi z nieba truchłami oraz niezwykłym mieczem błyszczącym niczym tęcza. 

Nie mam pojęcia jak można było wpaść na niektóre z pomysłów, które autor rozwinął dodatkowo do formy literackiej, jaką jest opowiadanie. Ich wielobarwność powoduje, że nie wiem do jakiego gatunku literackiego mogłabym je przypisać. Pan Śmigiel zdecydowanie ma głowę pełną genialnych pomysłów, świetny warsztat literacki i tą niezwykłą umiejętność, zamrażania krwi i przyprawiania o stan przedzawałowy za pomocą słów. Ogromnym plusem jest według mnie zamieszczone w książce posłowie, w którym pan Łukasz wyjaśnia swoje motywacje i inspiracje. Była to dla mnie przysłowiowa wisienka na torcie, która upewniła mnie w przekonaniu, że książka ta jest po prostu świetna. 

Nie jestem w stanie oddać klimatu, jaki stworzył Łukasz Śmigiel. Mrok, zbrodnia, lęk, nieprzewidywalność i czające się w każdym możliwym miejscu zło, to tylko kilka z określeń jakie suną mi się na język. Mogę się jedynie przyznać, że taki styl jaki ma autor jest moim marzeniem i dałabym wszystko, aby mieć taką lekkość w opisywaniu strasznych, okrutnych i przerażających historii i ludzi. Przeczytajcie, bo jest to pozycja, której nie można z czymkolwiek innym porównać!

Możliwość nie spania w nocy, sprawdzania 3 razy czy zamknęłam drzwi, a także przeczytania i zrecenzowania tej książki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:  

Share this:

, , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. Recenzja ciekawa, tylko szkoda, że są to opowiadania. Mimo wszystko jak wpadnie mi ona w ręce, to czemu nie:).
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na "Morderców" poluję od jakiegoś czasu.
    Uwielbiam horrory w krótkiej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nabrałam chęci na ten tomik pełen grozy! :)

    Tylko że ja i bez niego strachliwa jestem :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Też sprawdzałabym drzwi. Jak na Halloween wprawiłaś się w odpowiedni nastrój, nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamusi, aż mnie ciarki przeszły... Ale ciekawe podziękowania ;D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.