Recenzja: Krew sposobem na wieczną urodę

Z Elżbietą Batory spotkałam się już kilkakrotnie. Po raz pierwszy usłyszałam o niej w filmie „Stay Live”, gdzie aby przeżyć bohaterowie musieli stawić czoło diabelskiej hrabinie. Zaintrygowana kobietą, która podobno mordowała dziewice, aby kąpać się w ich krwi, sięgnęłam po różne książki historyczne, a później po ekranizację „Hrabina”, która bardzo przypadła mi do gustu. Nic więc w tym dziwnego, że gdy ujrzałam w ofercie wydawnictwa Książnica książkę „Pani na Czachticach” wiedziałam, że jest to coś dla mnie. Nie zdawałam sobie wtedy jednak sprawy z tego, że powieść ta ukazywała się odcinkowo dla podupadającego ileś lat temu pisma, gdyż wtedy mogłabym się domyśleć, że jej objętość będzie... spora. gdzie aby przeżyć bohaterowie musieli stawić czoło diabelskiej hrabinie. Zaintrygowana kobietą, która podobno mordowała dziewice, aby kąpać się w ich krwi, sięgnęłam po różne książki historyczne, a później ekranizację

Elżbieta Batorówna to postać wielce barwna. Arystokratka (siostrzenica Stefana Batorego) pochodząca z rodziny dotkniętej przez częste choroby psychiczne. Wydana za mąż w bardzo młodym wieku za Franciszka Nasadego, który więcej czasu spędzał na wojaczce niż we dworze z ukochaną. Elżbieta umiała jednak zapewnić sobie rozrywkę. Jej ulubioną czynnością było gnębienie służby oraz poddanych, co czyniła z lubością nawet po śmierci małżonka, gdyż większość osób z jej otoczenia, bało się podnieść na nią rękę. Piszę większość, gdyż znaleźli się śmiałkowie, którzy wystąpili przeciwko okrutnej szlachciance.

O czym dokładnie jest ta książka? O walce z hrabiną, która porywa młode dziewczęta, aby posadzić jej na swej ulubionej zabawce: żelaznej pannie. Ukochany gadżet królowej ma w sobie ukryte sztylety, które po uruchomieniu mechanizmu wbijają się w ciało ofiary, powodując jej całkowite wykrwawienie. Ten magiczny zdaniem hrabiny, czerwony płyn spływa później do wanny w której czachticka pani poddaje się licznym zabiegom kosmetycznym, aby podtrzymać swoją przemijającą urodę. Oprócz hrabiny ważniejszymi postaciami w książce są: grupa zbójników, Jana Kalina ( który żywi do szlachcianki osobistą urazę), 3 najbliższe służki Elżbiety oraz jej nieślubna córka. Losy wszystkich wielokrotnie przeplatają się ze sobą, aby na końcu doprowadzić do ostatecznego rozstrzygnięcia tej strasznej i niebezpiecznej dla wielu osób sytuacji.
  
Wrażenia i rekomendacje
Powieść jest długa i męcząca. Ponad 600 stron podobnych i moim zdaniem nie zaskakujących wydarzeń. Doinformowałam się jednak, że historia ta cieszyła się w odcinkach dużą popularnością. Mogę to zrozumieć, ponieważ pojedyncze rozdziały nie były złe i gdybym miała czas dawkować je sobie, pewnie bardziej mogłaby mi się ta historia spodobać.

Oprócz przytłaczającej objętości mam niestety trochę zastrzeżeń do innych elementów tej powieści. Pierwsze kilka stron było dla mnie jakby ktoś wyrwał je ze środka jakiejś przypadkowej książki. Nie było jakiegokolwiek wprowadzenia, które dałoby czytelnikowi pogląd w rozgrywającej się sytuacji. O samej Elżbiecie Batory też niestety dowiadujemy się za mało. Nikt nie wyjaśnia nam do końca pobudek jej działania, ani co bohaterka roi sobie w swej szalonej głowie. Bardzo mnie to zawiodło, gdyż oczekiwałam, że książka będzie opowiedziana z jej perspektywy, albo chociaż traktowała głównie o niej. Czytając początkowe rozdziały czułam się też zmęczona ilością nazwisk i bohaterów. Nie mam zbyt dobrej pamięci do danych osobowych, dlatego zanim sobie wszystko poukładałam minęło trochę czasu. Postacie w tej historii są nieciekawe i słabo scharakteryzowane. Nikt nie przypadł mi do gustu, z nikim się nie utożsamiałam i nikogo nie polubiłam na tyle, aby czekać na jego dalsze losy.  Szczerze mówiąc przez całą powieść miałam wrażenie jakiegoś swoistego chaosu, przez co przyjemność z czytania zmieniła się w mękę.

Nie sądzę, że jest to książka dla każdego. Przez objętość sporo osób nie weźmie jej nawet pod uwagę. Wprawdzie mroczna i przyciągająca wzrok okładka oraz intrygujący opis na obwolucie są zachęcającymi elementami, to sama treść trochę zawodzi. Nie jest to też książka do przeczytania w wolnej chwili. Wydaje mi się natomiast, że jest to pozycja z grupy ryzyka: może się spodobać, ale nie musi, dlatego tym razem decyzje pozostawiam wam. 

Za możliwośc przeczytania i zrecenzowania książki o tej intrygującej postaci dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Pani na Czachticach
autor: Jozo Niznansky
wydawnictwo: Książnica (grupa wydawnicza Publikat)
ilość stron: 620

Share this:

, , , , , , , ,

Komentarze

7 komentarzy:

  1. Ja tam lubię długie książki:) więc może mi się spodobać:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam to kiedyś przeczytać, ale koleżanka skutecznie mnie zniechęciła. Ty zrobiłaś to po raz drugi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu bardzo dużo czytałam na temat Elżbiety Batory, znane jest mi jej upodobanie do kąpieli w ciepłej krwi dziewic, książka zapowiadała się świetnie, szkoda, że autor tak zmęczył temat, cóż, nie będę tęsknić za tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam okazję ją mieć, ale zrezygnowałam, bo się właśnie obawiałam tego ryzyka, choć fabuła może być całkiem niezła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba bym nie zmęczyła :D Muszę być ze sobą szczera ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama postać Elżbiety Batory jest dość ciekawa, ale przeraża mnie zaprezentowana przez Ciebie "ilość nazwisk i bohaterów" oraz "swoisty chaos". Też nigdy nie mogę połapać się w danych osobowych. Wszystko musi być elegancko podsumowane! Dlatego chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł na nazwę bloga: Ba-jarka.
    Pozdr! Iza.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.