Krwawy wieczór i azjatycka kuchnia

Tak jak zapowiadałam, wzięłam udział w spotkaniu z p. Izabelą Degórską. I teraz króciutko wam je streszczę :)

Wieczorek autorski odbył się w bardzo klimatycznym kinie Malta. Sala została nastrojowo przystrojona dyniami, a dla gości przygotowano poczęstunek.

Pani Degórska opowiedziała co nieco o swojej najnowszej książce ("Pamięć krwi"), a nawet przeczytała jej fragment. Muszę przyznać, że jej głos strasznie przypadł mi do gustu, a tekst który czytała zyskał dzięki temu jeszcze bardziej na wartości.

Autorka okazała się być przesympatyczną osobą, która w dość szczery sposób odpowiadała na pytania. Bardzo spodobała mi sie jej odpowiedź na pytanie o jej proces twórczy oraz warsztat literacki:
"Mnie wytresowali w Klanie" :)
 Przyznała się również, że sarkastyczny i czasami zgryźliwy sposób bycia Milena odziedziczyła właśnie po niej.

Po prezentacji i pytaniach nadszedł czas na konkurs picia krwi (sok pomidorowy :D) i wpisy w książeczkach.

Całość oceniam bardzo pozytywnie, gdyż wszystko było ładnie zorganizowane, a atmosfera spotkania bardzo ciepła i przyjazna. Dodatkowo wydawnictwo Zysk i S-ka obdarzyło obecne na wieczorku osoby zniżkami na książki.

A teraz szybciutko o moich nowych kulinarnych umiejętnościach.
Od pewnego czasu wraz z D. czailiśmy się na zrobienie sushi. Ramen (czyli coś a'la nasz rosołek ;)) wypróbowaliśmy już dawno, więc nadeszła pora na spróbowanie czegoś nowego.

Składniki:
ryż do sushi firmy Kupiec
wodorosty Nori
przyprawa do ryżu firmy Ajinomoto
ogórki kiszone
łosoś wędzony
surimi

Procesu jak powstaje wam już nie opiszę, gdyż można go znaleźć wszędzie. My korzystaliśmy z jakiegoś filmiku na YouTube :)

Do tego dorobiłam nam sałatkę z brokuł i surimi:

1 duży brokuł (ugotowany)
paczka surimi
7 ogórków kiszonych
300g makaronu rurki
3 łyżki majonezu
sól/pieprz


Ogólnie miałam dzisiaj bardzo dobry dzień, więc na koniec upiekłam nawet ciasto, które sobie właśnie jem :) Dzisiaj rozpusta trwa a jutro będę szukać u Limonki sposobów na schudnięcie ;))

Share this:

, , , , , ,

Komentarze

8 komentarzy:

  1. Mojemu M. myślę smakowałoby to co tutaj serwujesz. W przeciwieństwie do niego nie umiem się przemóc, by jeść surowe mięso. choć wygląda naprawdę ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. JARKAAAAAAAWBIJAMNASUSHIOBOŻE!!!!!!!
    Ale bym zjadła, kurza stopa... sposobów na schudnięcie nie znajdziesz, jedynie garść banalnych wskazówek, o których się często zapomina :PPPPP ach Ty słodziaro, mój nick na Twoim blogu pieści me oczy! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie jadłam sushi. Naprawdę dobre to? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest bardzo dobre :)) A najlepsze w nim jest to, że dodajesz do nie go to co chcesz :) nie ma przymusu wkładania do środka surowej ryby jak się jej nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję udanego wieczorku:)). A sushi apetycznie wygląda. Już mi ślinka leci:D:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mi ślinka cieknie ^^ Smakowicie to wygląda. Książka z autografem i chwile spędzone z jej autorem - nic cenniejszego :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Potrafisz przygotować sushi?? Ja mam problem nawet z pałeczkami, ale cóż...:P:P A poza tym, gratuluję spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam sushi. Robić też umiem, ale mi się nie chce, dla siebie samej (mąż nie przepada).
    Aleee bym zjadła!

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.