Najpierw ślub, później miłość

tytuł: Mistyfikacja
autor: Candace Camp
wydawnictwo: Mira
ilość stron: 444

Spotkanie Camilli i Benedicta nie wypadło w najlepszym momencie. Ona zgubiła się w drodze do domu i wyszła z powodu, aby poprosić go o pomoc. On akurat czaił się wśród drzew na grupę uzbrojonych przemytników. Ona zobaczyła blask pistoletu i zaczęła krzyczeć. On rzucił ją na ziemię, przeturlał po błocie, a później porwał wraz z jej powozem. Niezwykły początek znajomości nie ma co.

Kilka walk w błocie i niemiłych słów później, obydwoje trafili do gospody, gdzie jak się okazało, Benedict mógł pomóc swej nowej znajomej w sprawie, która męczyła ją od dłuższego czasu. O co chodziło? O specyficzne kłamstwo. Camilla aby uspokoić swego schorowanego dziadka powiedziała mu, mijając się oczywiście z prawdą, iż jest zaręczona. Przez pewien czas rozpisywała się o swym wybranku w listach, ale teraz nadszedł już ostateczny moment,  aby przedstawić rodzinie swego oblubieńca. Benedict z pewnymi oporami, ale jednak zgodził się objąć tę nową funkcję. Dziewczyna nie wiedziała jednak, iż ma on w tym swój własny interes. 

Mieszkanie w posiadłości Earla, który jednocześnie jest dość apodyktycznym dziadkiem, ma sporo dobrych stron, zwłaszcza, gdy ktoś podaje się za nowego członka rodziny. Benedict szybko zyskuje przychylność starszego pana, który tym samym ułatwia mu wykonywanie jego tajnej misji. Mężczyzna musi jednak cały czas utrzymywać fikcyjny związek ze swoją partnerką, która nie do końca mu to ułatwia. Camilla jest buntownicza i uparta. Nie znosi, gdy ktoś jej coś narzuca i na każdy temat ma swoje zdanie. Przez swój zapalczywy charakter bywa nawet momentami odpychająca, jednak jej uroda i szczerość w każdym jej działaniu powodują, że między nią a Benedyktem naprawdę zaczyna coś iskrzyć. Żadne z nich nie chce jednak się przyznać do tego uczucia…

Wrażenia i rekomendacje
Uwielbiam romanse i nie zamierzam się z tym kryć. Gdy przeczytałam zapowiedź „Mistyfikacji” wiedziałam, że mi się spodoba i się nie pomyliłam. Dwójka głównych postaci ma ciekawe i podobne charaktery, dlatego właśnie chemia między nimi rozwija się bardzo szybko. Benedict jest tym typem mężczyzny, który w literaturze lubię. Bezczelny, sarkastyczny, uparty, ale dodatkowo z dobrym sercem i prawdziwie męsko przystojny. Zaprawiony na wojnach jako żołnierz, przeszedł w życiu nie jedno  (łącznie z zawodem sercowym). Camilla to niezależna i pyskata kobieta, która za główny cel postawiła sobie nigdy nie wychodzić za mąż. Jej kłamstwo było wynikiem troski o dziadka, którego tak jak i resztę rodziny bardzo kocha. Dialogi między nią a jej udawanym mężem są często pełne podtekstów, które radują czytelnika, gdyż dziewczyna uroczo i niewinnie pąsowieje wtedy na twarzy. 

Co oprócz postaci musze pochwalić, to lekkość tej historii. Język jest prosty i bezpośredni. Całosc czyta się szybko, gdyż występuje sporo dialogów. Wymiana zdań między bohaterami często obfituje w komizm i nie raz doprowadziła mnie do śmiechu. Tłem do wszystkich zdarzeń jest wojna francusko- angielska, co zalicza tę pozycję do gatunku romans historyczny. Zdarzenia są zgrabnie połączone i nigdzie nie odczułam swoistego naciągania czy przegadania jakiejś sytuacji. Jedyne co mogę zarzucić fabule to jej przewidywalność, która gdy ktoś czytał sporo tego typu historii, może lekko zniechęcić czytelnika. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z książką napisaną przez Candace Camp i oceniam je jako bardzo pozytywne. „Mistyfikacja” jest opowieścią o miłości i pożądaniu, które budzą się wbrew przekonaniom. Jej prostota i lekkość powodują, że jest to lektura, która pozwala nam, kobietom autentycznie odpocząć. Lampka wina, gorąca kąpiel i „Mistyfikacja” do ręki drogie Panie! Ja takim mężczyzną jakim jest Benedict, nie umiałabym wzgardzić :)

Za możliwość relaksu, a także przeczytania i zrecenzowania tej książki dziękuję wydawnictwu: 

Share this:

, , , , , , , , , , , ,

Komentarze

6 komentarzy:

  1. Nie jestem wierną fanką romansów, ale czasami ma się ochotę przeczytać coś przyjemnego i lekkiego:) Ot tak, po prostu... Recenzja zachęcająca, więc może kiedyś się skuszę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak, książka bardzo dobra i niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również się nie kryje z tym, że uwielbiam romanse,a przede wszystkim romanse z historią w tle. Co może być lepszego na jesienny wieczór, jak nie rozgrzewające uczucia ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Łobuz i hulaka o dobrym, szlachetnym sercu to też mój ulubiony typ romansowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to krótko podsumowując = przepadłam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę nie moje klimaty, ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.