Recenzja: Trzy miłości

Czy gdyby ktoś zaproponował wam, że zapłaci wam za randkę z wybranym przez siebie facetem, to zgodziłybyście się? 

A co jeżeli stanęłybyście w sytuacji, gdy wasza własna babcia zaoferowałaby 1 milion dolarów za ślub z wybranym przez siebie kawalerem? Czy nie wzbudziłoby to w was wątpliwości? Co z wybranym kawalerem mogłoby być nie tak, żeby starsza Pani musiała wspierać jego urok osobisty swoistą „dopłatą”?
Julie, Willow i Marina znalazły się właśnie w takiej sytuacji. Pewnego dnia niespodzianie dowiedziały się, że ich zmarła do tej pory babcia, jednak żyje, a dodatkowo jej życzeniem jest aby któraś z wnuczek wyszła za mąż za Todda Astona III. Aby skusić którąś z dziewczyn, a dokładniej wzbudzić w nich rywalizację starsza Pani dorzuca do swojej oferty 1 milion dolarów. Żadna z kobiet nie spodziewa się jednak, że tok wydarzeń sprawi, iż wszystkie trzy odnajdą miłości swego życia.

Wrażenia i rekomendacje
Książka pani Susan podzielona została na trzy części, w której każda odpowiednio traktuje o jednej z sióstr. 
Swą przygodę z siostrami Nelson rozpoczynamy od Julie pięknej, inteligentnej kobiety sukcesu. Zdobyła ona poważanie i szacunek pracując na stanowisku radcy prawnego do spraw kontaktów z Chinami. Ma dobry kontakt z rodzeństwem i matką, jednak nosi sobie zadrę względem znikającego co jakiś czas ojca. Przeszła przez związek, który zranił ją do głębi, dlatego teraz z dużym dystansem podchodzi do kolejnych. Aż do czasu, gdy idzie na randkę z „Toddem”, który okazuje się być Ryanem…

Część druga związana jest z Willow, czyli środkową siostrą. Jest to niska, energiczna wegetarianka, dbająca o wszystko i wszystkich. Ma rękę do rośli i naprawiania staczających się mężczyzn, którzy zawsze później znajdują sobie inną partnerkę. Jest uparta i zacięta, dlatego gdy wkracza z impetem w życie Kane’a, pracującego dla Todda i Ryana, facet zaczyna się czuć trochę przytłoczony. Co z tego wyszło musicie przekonać się same.

Historia, która zamyka książkę, opowiada o Marinie najmłodszej Nelsonównie. Obiecała ona zająć się organizacją ślubu dla Julie, niespodziewając się, że partnerem, którego jej przydzielą do pomocy, okaże się być ten mieszający we wszystkim okropny Todd Aston III! Uprzedzenia, które ta dwójka ma względem siebie zostają rozwiane przez czas, który ze sobą spędzają. Problemem jednak stają się obiecane przez babkę pieniądze.

Celowo w swoim opisie zwracam się do was w rodzaju żeńskim, gdyż to głównie do kobiet skierowana jest ta pozycja. Trzy wspaniałe i uczuciowe bohaterki, trzech genialny i przystojnych mężczyzn, sporo miłości, rozterek i happy endów- wątpię by któryś mężczyzna dał radę przez to przebrnąć.
Wszystkie trzy historie są moim zdaniem poruszające i lekko ckliwe. Przez to, że problemy głównych bohaterek są bardzo życiowe (uraza do ojca, strach przed powieleniem schematu matki, złamane przez oszusta serce) czytelniczka jest w stanie wczuć się w ich sytuacje, a nawet czasami z nimi utożsamić. Doczepiłabym się tylko do schematyczności, gdyż każda z tych trzech opowieści oparta jest na tej samej kanwie. 

Wracając jeszcze do bohaterów to najbardziej do gustu przypadła mi parka numer jeden. Ryan i Julie są osobami po nieudanych związkach, chcą rozwijać swoją karierę,a  jednocześnie bardzo zależy im na rodzinie. W sytuacji, która ich spotyka potrafią zachować się odpowiedzialnie, co bardzo mi się podobało. 

Język autorki jest prosty, bez szczegółowych opisów czy przeciąganych dialogów, dlatego całość czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Miłym smaczkiem był występujący czasem humor czy to językowy czy sytuacyjny. Doinformowałam się również, że wcześniej każda z historii opublikowana była oddzielnie, dlatego za plus uznaje skomponowanie ich w jedną książkę, gdyż po jednym opowiadaniu poczułabym niedosyt. Ze strony technicznej uważam że pozycja ta ma uroczą okładkę (kilka koleżanek widząc ją zdecydowanie potwierdziło tę opinię). 

Mimo, że motywacja babci nie została według mnie wystarczająco wyjaśniona, to całość oceniam jako bardzo pozytywną i godną polecenia. Jest to tytuł nadający się do przeczytania w wolnej chwili, nie tylko przez fanki romansów. Takie pozytywne książki podnoszą na duchu w zimne, jesienne wieczory. 

Za kolejną wspaniałą książkę którą mogłam przeczytać i zrecenzować dziękuję gorąco wydawnictwu:

tytuł: Za milion dolarów
autor: Susan Mallery
wydawnictwo: Mira/ Harlequin
ilość stron: 443

Share this:

, , , , , , , , ,

Komentarze

9 komentarzy:

  1. Prawie jak film "Niemoralna propozycja", duża kasa za przespanie się z Twoją żoną :P ale pomysł ciekawy ;) i ciekawi mnie zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealna na jesienne i zimowe wieczory. Chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To taka książka idealna na chłodne wieczory. Lekka tematyka.
    Może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zachwycona okładką, ale jako była florystka nie mogę oprzeć się pięknemu bukietowi :).
    Książka wydaje się słodką, ciepłą lekturą, więc dlaczego nie, na osłodę zimnych dni to pozycja idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Temat wciąż aktualny:). Zapowiada się zachęcająco.
    Dzięki za udział w zabawie u mnie, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może się skusze, zapowiada się ciekawie :) dziękuje za udział w moim candy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej jak dużo miłych komentarzy :D Bardzo się cieszę, że spodobała wam się opinia bo książka typowo babska i na jesienny wieczór :D niestety już jutro recenzja MEGA słabej książki, więc już tak fajnie nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to babcia miała plan... Muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.