Recenzja: Bracia MacKade

Pani Roberts od czasu „Pięciolinii uczuć” zdecydowanie zaczęła zaliczać się do moich ulubionych autorek literatury kobiecej. Tym razem sięgnęłam po ekskluzywne wydanie dwóch jej książek opowiadających historie braci MacKadeów. 

Każdy z tych dwóch tomów zawiera dwa historie, odpowiednio o kolejnym z braci. Jak się domyślacie jest w nich miłość, tematyka rodzinna i sporo przeciwności losu. Co jednak odróżnia tę serię od innych romansideł? Paranormalny motyw przewodni, którym są duchy z czasów wojny secesyjnej. 

tytuł: Duma i zauroczenie (tom I)
autor: Nora Roberts
wydawnictwo: Mira/ Harlequin
ilość stron: 415


„Dom duchów”
Rafe jest drugi po najstarszym bracie. Po śmierci matki uciekł z Antientam, aby znaleźć swoje miejsce w świecie. Udało mu się i osiągnął sukces jako budowniczy ze zdolnościami do renowacji starych budynków. Do rodzinnego miasta wrócił po 10 latach, aby kupić dziewiętnastowieczny dom, o którym krążyło wiele strasznych historii. Pewnego dnia poznaje on Regan, kobietę, która od kilku lat ma w Antientam sklep z antykami. Oboje od początku czują  do siebie pociąg, a Rafe aby go zwiększyć proponuje wzajemną współpracę w odnawianiu pełnej duchów posiadłości. Obydwoje są jednak bardzo silnymi osobowościami, co często powoduje sporo komplikacji.

„Szepty przeszłości”
Najstarszy z braci Jared MacKade jest z zawodu prawnikiem, a prywatnie rozwodnikiem. Jego małżeństwo było zawarte z rozsądku i bez miłości. Savannah poznaje, gdy kolega prosi go aby poinformował ją o spadku po zmarłym ojcu. Kobieta nie jest jednak zbyt otwarta ani uprzejma, dlatego początek ich znajomości nie wypada najlepiej. Nikt w miasteczku nie wie o niej za wiele, oprócz tego, że wprowadziła się do domku pod lasem i samotnie wychowuje syna. Jareda intryguje charakter oraz przeszłość Savannah, dlatego przy każdej możliwej sytuacji, wypytuje ją o wszystko jak na prawnika przystało. Kobieta nie chce jednak się na niego tworzyć, gdyż nauczyła się, że w życiu może liczyć tylko na siebie. Czy związek między uporządkowanym prawnikiem i szaloną, niezależną artystka i matką ma szansę przetrwać?

tytuł: Miłość i przeznaczenie (tom II)
autor: Nora Roberts
wydawnictwo: Mira/ Harlequin
ilość stron: 447

„Pokrewne dusze”
Życie Cassie nie jest i nigdy nie było łatwe. Aby uciec od konserwatywnej matki szybko podjęła decyzje o wyjściu za mąż. Był to jednak największy błąd jej życia, gdyż wybranek okazał się być alkoholikiem oraz damskim bokserem. Na szczęście przy pomocy MacKadeów udało jej się odejść z tego toksycznego związku i obecnie pracuje w odnowionym przez Rafe’a pensjonacie. Jej życie wkroczyło na spokojne tory głównie dzięki Devinowi MacKade, szeryfowi miasteczka Antientam, który prawie każdego dnia sprawdza, czy wszystko z nią w porządku. Cassie nie zdaje sobie sprawy, że jeden z młodszych braci MacKade, kocha się w niej od 12 lat. Tragiczne doświadczenia odcisnęły na Cassie głębokie piętno, czy jest więc możliwe aby otworzyła się na innego mężczyznę? 

„ Czar legendy”
Shane jest najmłodszym z braci i od dziecka wie, że to on przejmie po rodzicach farmę. Uwielbia zajmować się zwierzętami, a także pracę fizyczną na polu i w gospodarstwie. Jako mężczyznę cechuje go spora popędliwość, uwielbienie do płci przeciwnej oraz ogromna szczerość i bezpośredniość. Rebeka jest z zdystansowaną, chłodną intelektualistką, która pojawiła się w Antientam zachęcona licznymi historiami o duchach. Interesują ją tajemnicze zjawiska oraz legendy dotyczące żołnierzy i nieszczęśliwej miłości, powiązane z posiadłościami MacKadeów. Shane czuje silny pociąg do pełnej sprzeczności Rebeki i po mimo, jej ciągłej niechęci, nie potrafi przestać jej adorować. Nie są świadomi, że przeznaczenie postanawia spleść ich losy z historią duchów z przeszłości i że nie będą na to mieli żadnego wpływu.

Wrażenia i rekomendacje
Były to 862 strony dobrego romansu. Cztery różne pary i historie. Ładne i ciekawe powiązanie historyczne oraz nutka tajemniczości. Autorka porusza sporo problemów, które są cały czas aktualne. Przemoc w rodzinie, nastoletnia ciąża, strach przed powieleniem schematu rodziców czy przed zaszufladkowaniem. Przez prosty język i lekkość pióra autorki, te dwa tomy czyta się szybko i z przyjemnością. Sporo tutaj o uczuciach, pożądaniu i rodzinie. Męczące dla mnie były jedynie opisy zbliżeń, ponieważ co tu ukrywać były napisane bardzo podobnie (większość z nich kończyła się stwierdzeniem, że bohaterowie wzięli się nawzajem w niezwykłą podróż). Nie ukrywam, że jest to literatura typowo kobieca i nie polecam jej płci męskiej. 

Na uwagę zasługuje także wydanie tych dwóch książeczek. Półtwarde okładki z ładnymi obrazkami, a tomiki schowane w ozdobne pudełko. Dobra jakość papieru i brak literówek, czyli to co cenię w profesjonalnie wydanych książkach. Moim zdaniem ten komplet zdecydowanie nadaje się na prezent dla każdej kobiety. Jedyne co mi jeszcze pozostaje, to polecić wam te pozycje, gdyż zdecydowanie umilą wolny wieczór.

Za możliwość przeczytania kolejnej wspaniałej serii Nory Roberts dziękuję wydawnictwu:

P.S. Zmieniłam jak widzicie nazwę bloga. Nie jest to żadna z tych, które były w ankiecie, gdyż jestem osobą bardzo niezdecydowaną ;) Pomyślałam również że obecny tytuł łączy się niejako z tłem stronki i z "Jarkowo" z ankiety. Mam nadzieję, że i wam przypadnie ta nazwa do gustu i będzie łatwiejsza do zapamiętania w odróżnieniu do poprzedniej ;))
P.S.2 Obiecuję, że kilka następnych recenzji nie będzie o romansach :))))))

Share this:

, , , , , , , , , ,

Komentarze

12 komentarzy:

  1. Książki są rzeczywiście świetnie wydane. Szczerze mówiąc trochę się boję zaczynać z tą autorką, bo często romanse nie przypadają mi do gustu, ale muszę się w końcu przełamać :) Myślę że zacznę od wspomnianej przez Ciebie Pięciolinii uczuć, a potem - czemu nie, może przyjdzie też czas na inne książki pani Roberts? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam nic do zarzucania Norze Roberts, ale niestety za romansem nie przepadam.
    Wydanie bardzo ciekawe, w sam raz na prezent dla romantyczki.
    Nazwa bloga bardzo sympatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety takie sagi romansów, zawsze kojarzą mi się ze sztucznie wyniosłym tekstem, wymyślnymi porównaniami i epitetami, czyli po prostu z tanimi romansidłami z kiosku. Ale przyznam, że Twoja opinia mnie zaciekawiła, ponieważ te książki poruszają wieloraką tematykę, nie tylko miłość dwóch osób :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię Norę Roberts i z chęcią poczytam jej książki w okresie urlopu:)). Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Roberts potrafi przekonać do siebie co nie?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami sięgnę po jakiś romans, ale nie jest to mój ulubiony gatunek. Jeżeli trafi się okazja to przeczytam te powieści, jednak nie będę ich specjalnie szukać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładne wydanie. Na razie nie czuję potrzeby romansu. Ale zapamiętam tytuły, na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może kiedyś, jak dorosnę i romasne zaczną do mnie przemawiać, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nic nie czytałam tej autorki, ale być może kiedyś to zmienię :) Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  10. Może to dość dziwne, ale nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z twórczością Nory Roberts. Zachowuję dystans do romansów, ale myślę, że z czasem się do nich przekonam ;)
    Co do wydania to rzeczywiście prześliczne i kusi, aj, kusi :)

    Dziękuję za odwiedziny :)
    A co do szczerości to nie ma za co dziękować ;) Zawsze piszę to co myślę. Oczywiście nie zawsze mi to na dobre wychodzi x)

    Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. @giffin: Ja również obawiałam się Nory bo zakładałam że będzie przesłodzona. Pięciolinia będzie dobrym początkiem :)

    @Natula: Bałam się zmiany nazwy strasznie, więc dzięki za miłe słowo :)

    @Lawenda: no tło do każdej z tych historii jest bardziej rozbudowane niż można by było przypuszczać, dlatego jeszcze raz polecam :)

    @Bujaczek: No strasznie!!! :)))

    @Catalina: Dziękuję :))

    @Panna_Indyviduum: Trzeba być szczerym, a zwłaszcza gdy pisze się recenzje. Nieważne czy wychodzi to na dobre czy nie! :D Ja się tym kieruje przy swoich opiniach, bo po co pisać, że coś jest genialne, skoro nie jest? Życie ma się jedno więc szkoda tracić czas na słabiznę ;)

    Wszyscy: kochane jesteście z tymi komentarzami :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż wstyd, że jeszcze nie sięgnęłam po tę autorkę. Rumieniąc się po czubek głowy, obiecuję, że zajrzę do niej po nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.