Recenzja: Nadzieja pochodzi z przyszłości

TĘ KSIĄŻKĘ MOŻESZ WYGRAĆ TUTAJ :)

Okładki do książek Evansa zawsze przykuwają moją uwagę swą prostotą. Duża czcionka, zbliżenie na modela lub modelkę. Minimalizm, który rzuca się w oczy i intryguje. Nigdy jednak nie miałam możliwości zapoznania się bliżej z treścią, jakiejkolwiek z tych tak interesującą wydanych historii, dlatego gdy nadarzyła się ku temu okazja, wykorzystałam ją z wielką przyjemnością.

Beth ma męża, córkę i stałą pracę. Jej życie jest dość monotonne i wypełnione oczekiwaniem na powroty męża z delegacji, które zdarzają się bardzo często. Niestety pewnego dnia, to całkiem ułożone i bezproblemowe życie, sypie się niczym domek z kart, gdyż Beth dowiaduje się, że mąż ją zdradza. Wiadomo co następuje później: kłótnia, płacz i pytanie córki czy tatuś wróci. Niewątpliwie pomiędzy tą dwójką doszłoby do rozwodu, gdyby nie to, że ich córeczka Charlotte zaczyna chorować, a nikt z lekarzy nie jest w stanie postawić jej diagnozy. Główna bohaterka stara się ogarnąć pracę, opiekę nad dzieckiem i dodatkowo na nowo zaufać mężowi, który złamał jej serce. Jednak los doświadcza ją jeszcze kilkakrotnie. Aż w efekcie pozostaje wdową po nieudanym małżeństwie, z mocno chorym dzieckiem, ogromnymi długami i depresją. Wtedy na jej drodze pojawia się Matthew, tajemniczy mężczyzna, który zdaje się wiedzieć o niej i jej córce wszystko. Jego zachowanie jej momentami dosyć dziwne, jednak Beth postanawia mu zaufać… Czy coś z tego wyjdzie? A może znów zostanie ze złamanym sercem? Zapraszam was do lektury.

Rozpoczynając czytanie nie miałam jakichkolwiek oczekiwań, oprócz nadziei na dobrą, odprężającą lekturę. I to zdecydowanie otrzymałam. Historia Beth poruszyła mnie do głębi i sprawiła, że wprost nie mogłam się od niej oderwać. Są tutaj choroba, miłość, zdrada i nawet podróże w czasie! Tak, tak mieszanka jest niesamowita i obejmuje jedynie 289 stron! 

Bohaterowie są przedstawieni bardzo realistycznie, a sama fabuła jest ciekawie rozwinięta. Nie chciałabym za wiele zdradzać, ale jedyne do czego mogłabym się przyczepić to uczucia jakie Matthew żywi do Charlotte, a później do Beth. Trochę tak, jakby nie mógł się zdecydować, ale o co mi chodzi nie wyjaśnię, bo zrobiłabym wam spory spoiler. 

Książka Evansa porusza problem, który często przewija się przez literaturę, a dokładniej wspomnianą już przeze mnie zdradę. Wykorzystywanie wyjazdów jako odskoczni od rodziny, a jednocześnie ciągłe powroty do niej, aby czuć że się ma swoje stałe miejsce w życiu, to według mnie czysty egoizm, dlatego nie rozumiem jak Beth mogła chociażby starać się wybaczyć mężowi. Podróż w czasie, która łączy Matthew i Beth, również jest ładnie wkomponowana, gdyż jest nie uzasadniona czarami. Powiedziałabym nawet, że w pewien sposób ta książka jest podobna do „Jilian Westfield wyszła za mąż”, gdyż obie te pozycje traktują o czymś podobny, są ładnie napisane i oddziałują na emocje czytelnika.

„Obiecaj mi” jest przyjemnym, prostym obyczajem, który wprawia nas w zadumę i podnosi na duchu. Mimo iż czasami jest nam źle i ciągle wszystko układa się nie tak jak powinno, należy mieć nadzieję i patrzeć z nią w przyszłość. Tę lekturę określiłabym mianem przyjemnego i miękkiego w dotyku koca, przynoszącego nam trochę ciepła w te chłodne, jesienno-zimowe wieczory, które często nastawiają nas pesymistycznie do życia. 

Za możliwość poznania Evansa, a także przeczytania i zrecenzowania tej książki gorąco dziękuję wydawnictwu: 



tytuł: Obiecaj mi
autor: Richard Paul Evans
wydawnictwo: Znak Litera Nova
ilość stron: 289
A TERAZ COŚ WAŻNEGO!
Znalazłam na nakanapie.pl informację jak poprawić komuś humor i okazać trochę serca w Święta.
Akcja polega na wysłaniu kartki (lub coś więcej wedle woli i serca) do osób z Domu Pomocy Społecznej w Niegowie. 
Co ta akcja ma na celu?
"Mimo wszelkich starań najlepszy nawet dom pomocy społecznej nie zastąpi mieszkańcom rodziny. Wielu z nich, nie ma już nikogo, kto mógłby lub chciałby o nich pamiętać. Ta potrzeba bycia pamiętanym, dostrzeżonym, bycia dla kogoś ważnym odzywa się szczególnie przed Wigilią. Nie wiem, czy my zdrowi, możemy to sobie wyobrazić, ogarnąć doniosłość wydarzenia. Ktoś po czterdziestu, pięćdziesieciu latach pierwszy raz w życiu dostaje list z jego imieniem na kopercie... A co dopiero, gdy tych listów jest więcej niż jeden..."

Co zrobić?
Wysłać pocztą świąteczne życzenia do konkretnej osoby.
Adresy dla ułatwienia znajdują wraz z opisaniem całej akcji TUTAJ
Ja się skuszę :) Nie wyobrażam sobie jaka to musi być radość dla samotnej osoby taka kartka!

Share this:

, , , , , , , , , , , , ,

Komentarze

8 komentarzy:

  1. Chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnością przeczytam, jednak dopiero wtedy, gdy wrzawa ucichnie, bo za dużo o tej książce już jest na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No mnie popularność też często odrzuca a wręcz dodatkowo nastawia podejrzliwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki Evansa strasznie mi się podobają i zawsze z niecierpliwością czekam, aż będę mogła je przeczytać. Z tą jest tak samo, więc mam nadzieję, że okazja szybko się nadarzy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, przeczytałam i się zakochałam, haha :D Świetna historia/ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W moim przypadku buło podobnie, nie miałam żadnych oczekiwań w stosunku do tej książki, ale jak już zaczęłam czytać to już ni mogłam jej odłożyć. Powieść bardzo mi się podobała, tym samym książki Evansa są przeze mnie bardzo poszukiwane :)

    Akcja z wysyłaniem kartek i upominków, rewelacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mam ochotę ją przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Evansa dlatego z pewnością przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.