Recenzja: Historie pełne uczuć

Dzisiaj recenzja zbiorcza kilku romansów, które ostatnio przeczytałam. Nie każdy jest fanem tego gatunku, więc nie każdemu przypadnie ten post do gustu :) Ja Harlequiny, gdyż o nich mowa, bardzo lubię i traktuję jako przyjemną formę rozrywki po którą z chęcią sięgam aby odetchnąć od codziennej pogoni.


tytuł: Ogród nadziei
autor: Fiona Harper
wydawnictwo: Harlequin
seria: Romans
ilość stron: 154

Historia opowiada o Willu angielskim lordzie, który dziedziczy sporą posiadłość po swym wuju oraz o Josie dziewczynie z dobrej i wysoko postawionej rodziny, która przeciwstawia się wszystkiemu i praktycznie wszystkim. On jest spokojnym, statecznym i rozsądnym mężczyzną. Zawsze ubiera się i zachowuje prawidłowo. Ona To buntowniczka, co chwilę zmieniająca kolor włosów, ubierająca się w wyzywające stroje i do tego samotna matka. Spotykają się w posiadłości, którą dziedziczy Will, gdyż Josie (mimo iż nie musi) pracuje tam na swoje i córki utrzymanie. Początek znajomości między Willem a Josie jest trudny, gdyż każde z nich pragnie postawić na swoim jednak po pewnym czasie w ich relacjach pojawia się coraz więcej uczuć....

Historia jest prosta, nie skomplikowana i przez to bardzo lekka. Nie ma tutaj niespodziewanej ciąży, ani wielkich zwrotów akcji. Główna parka jest ogromnie sympatyczna i z chęcią im przez to kibicowałam. Nie ma w tej książce scen erotycznych więc mogą po nią sięgnąć nawet nastoletnie fanki romansów. Związek między Josie a Willem rośnie stopniowo, więc czytelnik nie odczuwa tutaj jakiegoś niedosytu czy przesytu. W skrócie: ładna i przyjemna historia idealna na wolną chwilę.

tytuł: Uroda i pieniądze
autor: Lynne Graham
wydawnictwo: Harlequin
seria: Światowe życie
ilość stron: 154

Tym razem relacje między głównymi postaciami są trochę inne niż w pierwszej książce. Atreus Dionides jest bogaczem i do tego playboyem. Co chwilę pojawia się z inną kobietą i raczej nie szuka nikogo na stałe, gdyż często był fałszywie posądzany o ojcostwo, przez swoje byłe kochanki. Mężczyzna ten ma zdecydowanie dość naciągających go kobiet. Lindy jest spokojną pracującą w domu kobietą. Ubiera się nieatrakcyjnie, gdyż ma dość niskie poczucie własnej wartości. Jest jednak szczera i zawsze gotowa do pomocy, dlatego mimo swojej traumy odnośnie pożarów, pomaga Atreusowi w momencie gdy jego posiadłość staje w płomieniach. Lindy nie czuje się jednak dobrze w jego towarzystwie, gdyż Atreus przyłapał ją kiedyś w trakcie kąpieli nago, w jednym ze strumieni na jego posiadłości. Ją to zawstydziło i zraziło, jego wpierw zdenerwowało a później sprawiło, że się nią zainteresował. Krok po kroku rodzi się jednak pomiędzy nimi płomienny romans, który nie zmierza jednak ku happyendowi...

Mniej mi się ta historia podobała niż Ogród nadziei. Nie przepadam za słabymi bohaterkami, które nie potrafią podjąć samodzielnie decyzji i męczą się w związku nie umiejąc się postawić. Niestety taka jest Lindy co sprawiło, że jej nie polubiłam. Związek tej dwójki nie jest pełen uczuć i emocji, lecz raczej opiera się na zaspokajaniu potrzeb Atreusa, gdyż Lindy po prostu mu się podporządkowuje. Do tego dochodzi kwestia swoistego mezaliansu, gdyż Atreus twierdzi, że jego żoną może zostać tylko kobieta o podobnym mu statusie społecznym (nie znoszę takiego gadania!). Mimo to przyznaję, że postacie są nieźle skonstruowane i konsekwentne. Nie jest to już tak lekka i przyjemna książeczka. Dużo jest tutaj przeciwności losu i nieporozumień, jednak fankom i tak na pewno przypadnie do gustu.

A na koniec coś co jeszcze może się pojawić w najbliższym czasie, gdyż na półce stoi kilka książek z tego gatunku: romans historyczny.

tytuł: Podwójna intryga
autor: Stella Cameron
wydawnictwo: Harlequin
seria: Romans historyczny
ilość stron: 346

Ta historia pełna jest intryg, knowań i niebezpiecznych sytuacji. Głównym bohaterem jest John Elliot markiz Granville. Poprzez niespodziewany i straszny rozwój wypadków stracił on w jednej chwili ukochanego kuzyna i kuzynkę, stając się jednocześnie opiekunem ich jedynej córeczki Chloe. Udaje mu się na szczęście dojść do tego, kto stoi za morderstwem jego bliskich i od tej pory pragnie on jedynie zemsty. Jego plan polega na zniesławieniu i pogrążeniu tym samym nowobogackiego Bernarda Leggita, którym kieruje pragnienie dostania się do arystokratycznych kręgów. John postanawia uwieść młodą i piękną żonę Bernarda, aby później ujawnić ich romans. Nie zdaje on sobie jednak sprawy, że kobieta na którą chce zarzucić sidła, nie jest trzpiotowatą panną i również coś planuje.
Hattie została zmuszona do zamążpójścia. Bernard doprowadził jej rodzinę do ruiny, po czym postawił jej ultimatum albo za niego wyjdzie, albo wszyscy wylądują na bruku. Między tą dwójką nie ma uczuć. Ona jest młoda, piękna i szczera., a on stary, zachłanny i okrutny. Hattie nie marzy już o miłości, gdyż wie że jej najważniejszym celem powinno być uratowanie rodziny. Odkłada więc każde pieniądze jakie dostaje od Bernarda, aby w odpowiednim momencie od niego uciec i żyć samotnie. Niestety mąż staje się coraz bardziej podejrzliwy, a ona nie umie sobie dać już rady sama. Wtedy na jej drodze staje markiz Granville, który wydaje się być wręcz idealną osobą, która może jej pomóc. Hattie jednak nie zamierza mu powiedzieć, po co jest jej on potrzeby.

Stella Cameron urodziła się w Wielkiej Brytanii, a obecnie mieszka w USA. Jest pisarką książek z gatunku romans. Swoje dzieła publikuje również pod pseudonimami Alicia Brandon i Jane Worth Abbot. Jej tytuły cieszą się ogromną popularnością i często zajmują wysokie miejsca na listach bestsellerów New York Times'a.

Seria Powieść historyczna wydawana przez Harlequin jest moją ulubioną, gdyż łączy ze sobą romans i akcje, a dodatkowo wszystko rozgrywa się w dawnych czasach. W tej historii głównym wątkiem były intrygi, które oplatają praktycznie wszystkich bohaterów. Miłość czy pożądanie to w tej powieści sprawy podrzędne, gdyż najważniejszą jest zemsta na okrutnym Bernardzie. Postacie są ciekawe i głęboko przedstawione. Autorka dokładnie motywuje ich zachowania i sprawnie łączy ze sobą wszystkie wątki. Mimo iż jest to ponad 300 stron nie odczułam w żadnym momencie, że akcja jest przegadana albo bezsensownie się ciągnie.

Do gustu przypadło mi również wydanie. Jest to poręczna książka w formacie kieszonkowym, którą mogłam zabrać wszędzie ze sobą. Bardzo podoba mi się również jej okładka, która emanuje erotyzmem i intryganctwem. Twarz tej kobiety jest z jednej strony pociągająca, a z drugiej tajemnicza i zapowiadająca, że jest to osoba świadoma tego co robi, a nawet ma w tym jakiś cel.

Powiem, że jestem miło zaskoczona tą książką, gdyż nie jest to konkretnie romans do jakiego przywykłam, czy jakiego się spodziewałam. Sporo akcji, wielowątkowość i wszechobecna intryga sprawiają, że książka ta jest naprawdę całkiem niezłą opowieścią. Polecam ją jako formę relaksu w wolnej chwili :)

Za każdą z tych pozycji bardzo dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, , , , , ,

Komentarze

10 komentarzy:

  1. Pamiętam jak swego czasu, będąc nastolatką, zaczytywałam się w romansach. Uwielbiałam zatopić się na chwile w ich romantycznym świecie. Chyba już z tego wyrosłam i wybieram inne lektury do poczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię romanse w książkach, lubię nawet kiedy to jest wątek przewodni ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest podany we właściwym sosie i okraszony odpowiednio dobrym kunsztem pisarskim autora/autorki. Także wolę się nie tykać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety książki nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozostaję wierna serii "Nie dlla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty" :D NAJLEPSZA była o takiej dziewczynie z nadwagą, która pracowała w sklepie zoologicznym :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha :D czytało się tę serię czytało :D

    Ja wiem, że wam się może nie podobać ten post ale pamiętajcie, że są ludzie którzy Harlequiny czytają (ja do nich należę:)) Nie są to książki wysokich lotów ale nie zawsze takie czytać trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie czytam, choc mam kilka w domu :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Historycznych romansów nie lubię, ale pozostałe bardzo chętnie poznam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jarka, no przecież WIADOMO, że lepiej czytać Harlequiny, niż nie czytać w ogóle (albo niż czytać Coelho, hoł hoł hhhhhoooooł :D)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.