Recenzja: Romanse na salonach

Dzisiaj znów recenzja zbiorcza kilku tytułów przeznaczonych dla Pań oraz dla fascynatów romansów historycznych.

tytuł: Mariaże. Szkoła zalotów
autor: Candace Camp
wydawnictwo: Harlequin
ilość stron: 394
opis wydawcy: KLIK

Francesca Haughston jest swatką. Skojarzyła już wiele par, a także pomogła wejść do towarzystwa wielu młodym pannom. Sama nie ma partnera, gdyż od pewnego czasu jest wdową. Jej nowy stan cywilny wcale jej jednak nie przeszkadza, gdyż małżeństwo, które wiodła było nie udane, a poza tym jej myśli cały czas zaprząta mężczyzna, z którym w młodości była zaręczona: książę Sinclair Rochford. Francesca zerwała z nim, gdyż dotarła do niej informacja o tym, że jest zdradzana. Teraz po 15 latach od tamtego wydarzenia kobieta dowiaduje się, że Sinclair zawsze był jej wierny i targają nią okropne wyrzuty sumienia. Aby poczuć się lepiej i zrekompensować swej byłej miłości złamanie serca, Francesca wpada na pomysł, że znajdzie mu idealną kandydatkę na żonę, ponieważ książę nigdy się nie ożenił. 

Wrażenia i rekomendacje
Uwielbiam Candace Camp. Jej powieści zawsze mają w sobie to coś, co sprawia, że nie mogę się od nich oderwać i zdecydowanie przywiązuję się do jej bohaterów. Tak było również i tym razem. Francesca jest przedsiębiorczą kobietą, która w spadku po mężu hulace otrzymała wiele długów do spłacenia. Aby jakoś przeżyć ogranicza swoje wydatki do minimum, sprzedaje biżuterię, przerabia stare sukienki, a także pobiera opłaty za usługi jako swatka oraz nauczycielka dla młodych debiutantek. Przy pomocy tej bohaterki Candace Camp ukazuje w swej powieści, jak ciężki los miały kobiety, których nie utrzymywał mąż i które odziedziczały jedynie niewielkie pensje po rodzicach.

Nawiązując do kreacji bohaterów, nie tylko Francesca jest silną i zaradną osobowością. Również książę Rochford jest konkretną i dopracowaną postacią. Nie daje on sobą manipulować i szybko rozgryza plan byłej narzeczonej. Oczywiście zachowuje się on czasami dość wyniośle, jednak potrafi być także bardzo namiętny oraz opiekuńczy. Prawdziwy ideał mężczyzny.

Historia o dwojgu ludzi, którzy czekali na siebie przez 15 lat zdecydowanie do mnie przemówiła. Uczucia, emocje oraz intryga, są podstawą fabuły, która wciąga. Bogaty język oraz ciekawe opisy angielskiej socjety w XIX wieku dodają tej książce wiele smaku. Czyta się szybko i przyjemnie, a po skończeniu samemu ma się ochotę znaleźć się w świecie bali, debiutów oraz wykwintnych sukien z głębokim dekoltem.


tytuł: W atmosferze skandalu
autor: Carole Mortimer
wydawnictwo: Harlequin
ilość stron: 266
opis wydawcy: KLIK

Znajdujemy się w XIXw w Anglii. Arabella St Claire ma 19 lat, jest piękną młodą damą i intensywnie zastanawia się, dlaczego książę Darius Wynter, który zdecydowanie wpadł jej w oko, nie zwraca na nią uwagi. W końcu na jednym z bali na które często chadza, udaje jej się nawiązać rozmowę z tym przystojnym dżentelmenem. Po wymianie dość intensywnych słów konwersacja przenosi się do ustronnego pokoju i przeradza w dość namiętną. Sytuacja, w której książę i Arabella się znajdują może nawet przeszłaby bez echa, gdyby nie to, że w trakcie wstępnych igraszek do pomieszczenia wchodzi brat Arabelli. Księciu nie pozostaje nic innego jak poprosić o rękę dziewczyny, aby uniknąć wybuchu skandalu. Darius robi to, gdyż dodatkowo jest pewien, że zostanie odrzucony tak, jak rok wcześniej, gdyż wtedy to starał się na poważnie o Arabellę. Panna St Claire jest jednak dość przekorną osobą, dlatego wbrew bratu i oczekiwaniom Dariusa decyduje się na szybkie zamążpójście, a tym samym na życie z mężczyzną, którego prawie wcale nie zna.

Wrażenia i rekomendacje
Komedia. To pierwsze słowo, które ciśnie mi się na usta w odniesieniu do tej książeczki. Arabella i Darius są obdarzeni upartymi i nieugiętymi osobowościami, dlatego każda rozmowa między nimi jest wręcz komiczna, gdyż każde pragnie udowodnić swoją rację. Główną przyczyną ciągłych sporów młodego małżeństwa jest również podwójne życie jakie prowadzi Darius, a o którym Arabella nie ma pojęcia. Już zaledwie w ciągu kilku dni młoda żona odnosi wrażenie jakby była zaniedbywana lub nawet zdradzana. Prawda natomiast jest taka, że na życie Dariusa oraz jego jej samej czyha wiele niebezpieczeństw, które książę pragnie zneutralizować.

Historia o Dariusie i Arabelli jest komedią omyłek, z kilkoma namiętnymi scenami, które zawsze ktoś lub coś przerywa. Narastająca frustracja tej dwójki z powodu braku nocy poślubnej jeszcze bardziej potęguje komiczność całej sytuacji. Język i styl książki są proste, zabawne oraz lekkie. Bohaterowie zostali przedstawieni w sympatyczny sposób, a intryga w którą są wplątani jest dość nieskomplikowana. Według mnie to kolejna, dobra i rozluźniająca pozycja dla fanek takich opowieści.

tytuł: Książę ciemności
autor: Anne Stuart
wydawnictwo: Harlequin
ilość stron: 314
opis wydawcy: KLIK

Elinor i Lydia Harriman są wpędzonymi, przez rozpustną i chorą matkę, w biedotę siostrami. Zmuszone do wyprowadzki z Anglii mieszkają w biednej dzielnicy Paryża, a ich głównym zadaniem jest ciągła opieka oraz jednocześnie walka z matką. Tym razem znajdują się one w ciężkim położeniu, gdyż rodzicielka zabrała z domu ostatnie pieniądze i wybrała się, wraz ze swym rozpustnym kompanem, do posiadłości wszelkich rozkoszy- do domu mężczyzny o przydomku książę ciemności. Hrabia Francis Rohan jest organizatorem przyjęć, których głównym tematem jest hasło: Róbcie co wam się podoba. Przez jego dom przewijają się więc znudzeni i zepsuci arystokraci, i spełniają w nim swoje zachcianki z każdej możliwej dziedziny życia. W to właśnie miejsce udaje się odważna i odpowiedzialna Elinor, aby odnaleźć i zabrać do domu swoją matkę. Nie spodziewa się ona jednak, że sam książę ciemności zwróci na nią uwagę i postanowi zawalczyć o jej względy. 

Wrażenia i rekomendacje
Główną fabułą jest w tej powieści oczywiście relacja między hrabią, a zubożałą arystokratką Elinor.  On ma wszystko i jeszcze więcej, folguje każdej swojej zachciance i od pewnego czasu odczuwa przez to ogromną nudę. Ona natomiast musi być poważna i odpowiedzialna, gdyż zajmuje się nie tylko sobą, lecz również matką oraz piękną siostrą. Elinor jest dziewczyną, która przez okropny charakter matki musiała wiele przejść, dlatego ma spore problemy z okazywaniem zaufania, a tym bardziej z zaangażowaniem. Nie poddaje się jednak i ciągle walczy o lepsze życie dla swoich bliskich, nawet gdyby miało się to odbyć kosztem zamążpójścia z rozsądku a nie z miłości. 

Ciekawe w tej historii wydało mi się nawiązanie do rozpusty ogarniającej warstwę arystokratyczną w XIX w. Był to dla mnie interesujący wątek, z którym od dłuższego czasu nie miałam do czynienia. Dodatkowo po raz kolejny spotkałam się w tej książce z przedstawieniem tego, jak ciężko było kobietom, które nie miały męża oraz odziedziczonego spadku. Język i styl nie sprawiają tutaj trudności, dlatego w trakcie czytania można się spokojnie rozluźnić.

Podobała mi się ta książka, gdyż mogłam w niej zaobserwować jaki wpływ na zdemoralizowany charakter może mieć budzące się uczucie do drugiej osoby. Z emocjami również czytałam o intrydze, mającej na celu zabicie Elinor. Polecam głównie fascynatkom bad boyów :)

Za wszystkie trzy magiczne historie dziękuję wydawnictwu: 

Share this:

, , , , , , ,

Komentarze

12 komentarzy:

  1. Te książki mają bardzo zgrabnie dopasowane okładki. Być może w romantycznej chwili sięgnę po którąś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam małą słabość do romansów historycznych i również uwielbiam Candace Camp, ma przyjemny styl :) Skusiłabym się na przeczytanie 'W atmosferze skandalu', ale zobaczymy jak będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się całkiem ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu trzeba przeczytać coś lżejszego:)). Takie książki idealnie się do tego nadają.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybacz, może okaże się ignorantką, ale za żadne skarby nie jestem w stanie przełamać się do tego typu powieści(nawet okładki mnie odstraszają). Jeśli nie będę musiała, a mam nadzieję, że nie...to na pewno nie przeczytam.

    Ps. Jarka zlituj się i uwolnij ludzi od udowadniania, że nie są automatami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. całkiem ciekawie się zapowiada:)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Natula ale automatami w jakim sensie xDDDDDD bo nie zrozumiałam :D

    A co do książek to spoko ja się NIGDY nie przekonam do biografii :D Są gusta i guściki ;) Raczej recenzji tego typu literatury nie zamieszczam co chwilę, więc mam nadzieję, że nikt się nie zrazi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojezu :D
    Zawsze podziwiałam ludzi, którzy po okładce Harlequina są w stanie stwierdzić, czy tę książkę już czytali, czy nie. Wszystkie na jedno kopytko :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak będę potrzebowała czegoś lekkiego, to wiem, po co sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słońce, chodzi mi o kod weryfikacyjny pod komentarzem (można dostać oczopląsu) i jego zabójczy tekścik "udowodnij, że nie jesteś automatem" - normalnie padaczka, ja i automat :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ok zaraz automat usunę :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wielkie, wielkie dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.