Recenzja: Czy można zaufać morderczyni?

tytuł: Osaczona
autor: Tess Gerritsen
wydawnictwo: Mira wydawana przez Harlequin
ilość stron: 300
opis wydawcy: KLIK

Patrząc na okładkę "Osaczonej" przypuszczałam, że będzie to mocny thriller, albo krwawy kryminał. Niby prosta forma graficzna (jasne tło przypominające papier, a na nim potencjalne narzędzie zbrodni) a zadziałała na moją wyobraźnię w niesamowicie mocny sposób. Zaczęłam więc czytać... aby już po kilku stronach przekonać się o tym, że moje podejrzenia były błędne.

Tym razem nie spodziewajcie się, że powiem wam, że książka ta ma wybitną fabułę, gdyż moim zdaniem na tak wysokim poziomie jej nie posiada. Mogę natomiast stwierdzić, iż jej forma jest autentycznie intrygująca i zdecydowanie podziałała na moje emocje. Jest to bowiem kryminał z dobrze rozbudowanym wątkiem romantycznym! Przyznam się Wam, że do tej pory nie czytałam nic co przynależałoby do takiego gatunku i jestem obecnie pod wpływem lekkiej fascynacji.

Motywem przewodnim książki jest, jak się już pewnie domyśliliście, morderstwo. Ginie mężczyzna, właściciel renomowanej gazety, dziennikarz, ojciec, mąż, kochanek i członek niezwykle bogatej rodziny. Podejrzenie pada na jego kochankę Mirandę Wood, która oczywiście jest niewinna i ze wszystkich sił stara się tego dowieść. Niestety nikt jej nie wierzy. Sytuacja wygląda tak jednak do czasu, gdyż o morderstwie dowiaduje się brat ofiary Chase będący czarną owcą rodziny. W biegu wydarzeń poznaje on domniemaną zabójczynię i zaczyna mięć wątpliwości, czy jest ona rzeczywiście winna. 

Jest to pierwsza książka Tess Gerritsen, którą miałam okazję przeczytać, jednak czuję, że nie ostatnia. Przypadł mi do gustu zarówno styl autorki jak i jej sposób kierowania fabułą. Nie jest to skomplikowana historia lecz jednocześnie nie jest również zbyt prosta, tak by czytelnik poczuł się znudzony. W trakcie lektury towarzyszą nam lekki dreszczyk emocji i strachu w odniesieniu do morderstwa i tajemniczego zabójcy, ale również wiernie kibicuje się Mirandzie i Chase'owi. Bohaterowie są moim zdaniem dobrze i ciekawie skonstruowani, tak że nie można im nic zarzucić. Sumując wszystkie te elementy nie dziwicie się chyba, że mi się podobało prawda?

"Osaczoną" czyta się bardzo szybko i lekko. Na pewno wpływa na to również wielkość czcionki zastosowanej w tej pozycji, ponieważ gdy ma się przemęczone oczy (tak jak ja obecnie) maczkowe wydruki bardzo zniechęcają. Tutaj nie dość, że treść jest przyjemna to dodatkowo czytanie nie torturuje wzroku, a czytelnik nie musi się zastanawiać czy to co widzi to literki, czy biegające po stronie mrówki. Akcja jest żywa i nie przewidywalna. Jako grupę docelową określiłabym tutaj kobiety, które szukają emocji, a jednocześnie nie potrafią zrezygnować z ukochanych romansów. Oczywiście, gdyby ktoś spoza tej kategorii, również miał ochotę zapoznać się z tą pozycją to także się nie zawiedzie :)

Za możliwość poznania czegoś nowego serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, , , , ,

Komentarze

10 komentarzy:

  1. Miałam ją zacząć czytać, ale została "uprowadzona" przez znajomą :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Już tyle pozytywnych i zachęcających recenzji przeczytałam, że chyba oprzeć się nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam słabość do takich książek więc prędzej czy później na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. w końcu i ja muszę gdzieś dorwać tę książkę...
    widziałam ostatnio w Biedronce nawet, ale mój portfel nie pozwala mi obecnie na książkowe zakupy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Gerritsen znam i lubię, ale tylko z jej cyklu Rizzoli&Isles. Tę książkę mam w pace, która niedługo dotrze do mnie z Polski, ale trochę się obawiam, że mogę się rozczarować. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Często napotykam na książki Tess Gerritsen i muszę w końcu zapoznać się z jej twórczością.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Tess Gerritsen i czytam każdą jej książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno skończyłam lekturę tej książki - była naprawdę świetna, tylko że jak dla mnie za krótka ;) Ale ciekawa i zaskakująca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Baardzo chętnie. Może zaprezentuję mamie na urodziny, a potem sama poczytam :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam ją w jeden wieczór, to coś chyba znaczy :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.