Recenzja: Czy nadszedł czas na ślub?

Często bywa tak, że pary planujące związać się węzłem małżeńskim ogarniają wątpliwości.
Czy dobrze wybrałam/łem?
Czy nasza miłość jest szczera i prawdziwa?
Czy podołamy obowiązkom jako rodzice?
Czy nie oddalimy się od siebie, gdy natrafimy na przeszkody?

Ojciec Pat Connor, który od wielu lat udziela ślubów i prowadzi nauki przedmałżeńskie, stara się w swej książce pomóc ustabilizować rozchwiane emocje zestresowanych narzeczonych, a także dojść do ostatecznej decyzji, czy jesteśmy odpowiednimi dla siebie partnerami.

Wiem, że wielu z Was na pewno podejdzie sceptycznie do pozycji, która doradza, czy on/ona ma być waszym małżonkiem, bo to przecież tak naprawdę powinna być tylko nasza decyzja. Dodatkowo ta cienka pozycja napisana jest przez duchownego, który o małżeństwach i związkach wie tyle co nic. Przyznam się szczerze, że ja również zabierając się za czytanie jej miałam podobne podejście, jednak w trakcie dowiedziałam się, że ojciec Pat ma dyplom z poradnictwa psychologicznego, czyli swoje wypowiedzi opiera również na psychologii. W trakcie odkryłam również, że nie odwołuje on się również cały czas do Pisma Świętego, tego co dobre a co złe, ani nie stara się w jakikolwiek sposób indoktrynować katolicko, ani straszyć nas piekłem, co także wpłynęło na mój odbiór tej książki.
"... powiedzenie Tak nie zawsze prowadzi do szczęśliwego zakończenia."
Ksiądz Pat rozpatruje małżeństwo, a także sam związek między kobietą, a mężczyzną przez pryzmat wielu czynników. Podkreśla on, że najważniejsza jest szczerość i ciągłe rozmowy. Będąc ze sobą żaden temat nie powinien być tabu, gdyż to właśnie prowadzi do stworzenia fałszywego obrazu partnera, czy partnerki. Książka ułożona jest według kolejnych fragmentów z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, a autor w odpowiedni sposób interpretuje jego części podpierając się licznymi historiami z życia codziennego. Jego opowieści są krótkie, ale bardzo ciekawe, gdyż pokazują prawdziwe sytuacje zasłyszane od uczestników swoich kursów przedmałżeńskich oraz od rodziny i przyjaciół.

Językowo i stylistycznie jest łatwo, prosto i przyjemnie. Nie ma chyba możliwości, żeby ktoś nie zrozumiał tego, o czym mówi ojciec Pat. Niestety nie był to dla mnie poradnik wywołujący emocje (jak np. Życie, jest za krótkie aby jeść suchary), gdyż mimo wszystko podeszłam do niego z dystansem. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że wiele z napisanych przez autora rad jest, moim zdaniem, trafnych. Inną sprawą jest, że sporo z nich jest według mnie oczywistych, ale może jest to kwestia wychowania, które odebrałam, albo licznych rozmów z mamą, które odbywałam.
"Nie poślubiaj mężczyzny, który jest zbyt samolubny, by zrobić to, czego sam od ciebie wymaga."
Bardzo podobał mi się w tej pozycji również otwarty umysł ojca Pata np. na tematykę stosunków przedmałżeńskich, czy mieszkania wspólnie przed ślubem. Są to zawsze kontrowersyjne dla kościoła tematy, a autor stwierdził, że nie jest to nic strasznego, jednak gdy robi się to z własnej woli i w pełni świadomie.

Od strony technicznej  miłe dla oka były pojawiające się od czasu do czasu cytaty o miłości, które zostały ładnie wyszczególnione. Dobrym posunięciem były również podsumowania kolejnych nauk na końcu rozdziałów.

Nie jestem w stanie powiedzieć, że koniecznie każdy z was powinien przeczytać tę książkę, gdyż tak nie jest. Mimo to mi osobiście jej lektura sprawiła przyjemność i wystawiam jej pozytywną ocenę. Sądzę, że są wśród nas ludzie, którym kilka rad odnośnie związków i wyboru partnerów, zdecydowanie by się przydało.

Za możliwość przeczytania przyjemnej książeczki dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Kogo nie poślubiać
autor: Ojciec Pat Connor
wydawnictwo: Zysk i S-ka
ilość stron: 211
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , , , , ,

Komentarze

8 komentarzy:

  1. wiesz, może gdyby kwestia ślubu była jeszcze przede mną, to może i bym przeczytała tę książkę :)
    jednak jestem po ślubie już kilka lat, zatem lekturę sobie mogę spokojnie odpuścić ;]
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe szczęście nie stoję jeszcze przed tak poważną decyzją, jak wybór męża. Ale w przyszłości muszę zapoznać się z tą książką. w końcu ten jedyny to już na całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @miłośniczka książek: Ty szczęściaro!!!! :D :D

    @ little.decoy7: No ja niby jedynego sobie wybrałam, ale coś się do ślubu póki co nie garnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... książka może nie dla mnie, ale dla mojej przyjaciółki w sam raz. Chyba kupię jej na urodziny.;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka chyba nie dla mnie, ale jeszcze się zastanowię, czy nie sięgnąć po nią w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W tej chwili nie będę potrzebowała takiej książki, ale może w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wybranka swego, czy wybrankę bierze się przed Bogiem. Jeśli ślub, to nie w USC, ale też nie w KRK...

    OdpowiedzUsuń
  8. Najpierw trzeba mieć sensownego kandydata, potem można o książeczce myśleć...

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.