Recenzja: Podróżnik i poeta na usługach Nowej Wielkiej Brytanii

Patrząc na okładkę "Dziwnej sprawy skaczącego Jacka" czułam już, że nie będzie to przeciętna i normalna książka. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale niesamowity potwór otoczony przez niebieskie błyskawice, idący ulicą XIX- wiecznego miasta to zdecydowanie coś nietypowego. Reszta obwoluty skonstruowana została na kształt gazety codziennej, w której centrum znajduje się napis "Londyn, 1861" i tekst:
"Gdy jeden człowiek
zmienia historię,
historia zmienia nas
wszystkich."
Zaintrygowani? Ja byłam bardzo!

Mark Hodder to brytyjski pisarz parający się gatunkiem steampunk. "Dziwna sprawa..." to jego debiut literacki, za który w 2010 roku otrzymał nagrodę im. Philipa K. Dick'a.

Akcja, jak już zdążyliście zauważyć, rozgrywa się w XIX wieku w Wielkiej Brytanii. Rozpoczyna się poznaniem sir Richarda Francisa Burtona lingwisty, naukowca i podróżnika badającego Afrykę, który czeka na swoje wystąpienie w debacie. Niestety nagle otrzymuje on wiadomość, że jego były przyjaciel, a obecnie konkurent zawodowy, postrzelił się i znajduje w bardzo poważnym stanie. Sprawa porusza sir Richarda, a najlepszym sposobem na odreagowanie jest oczywiście alkohol. Gdy w stanie upojenia alkoholowego wraca do domu atakuje go nasz dziwny stwór z okładki i dosłownie pierze na kwaśne jabłko, twierdząc, że podróżnik ma odpuścić i przestać się interesować jego sprawą. Burton nie ma pojęcia o co chodzi, ani kim jest tajemnicza postać. Wszystko się jednak wyjaśnia, gdy podróżnik otrzymuje wezwanie od premiera, a ten robi z niego agenta Królewskiej Mości, który ma badać sprawę pojawiającego się i znikającego potwora. Tajemnicze coś nazywa się Skaczący Jack i od wielu lat nawiedza Londyn i okolice, aby napastować młode dziewczęta.

O fabule mogłabym pisać jeszcze więcej, jednak wszystko, co bym napisała, zdradziłoby wam zbyt wiele i tym samym uszczknęło trochę z przyjemności czytania.

Hodder stworzył w swojej książce wizję alternatywnej Wielkiej Brytanii, gdzie nauka i technika są już w XIX wieku na bardzo wysokim poziomie. Po ulicach krążą welocypedy, w powietrzu rotofotele i łabędzie ciągnące pasażerskie latawce. Aby porozumieć się z kimkolwiek można użyć papugi (ale biorąc pod uwagę, że dorzuci ona do twojej informacji kilka ostrych słów), a do domu można kupić kota, który zje cały brud. To co się rozgrywa w tym świecie jest nietypowe, nienormalne i niesamowite. Niestety jak wiadomo z przemysłem wiąże się również spora ilość zanieczyszczeń i taki też jest ten kraj. Brudny, biedny, cuchnący i pełen najgorszych pomiotów.

Autor nie stworzył swoich postaci całkowicie od zera. Czerpał on z historii autentycznych osób, jednak na swój użytek trochę je podrasował i zmienił odpowiednio do sytuacji. Królowa Wiktoria ginie tutaj w zamachu, na tronie zasiada jej mąż, Darwin ma dwa mózgi a Oscar Wilde jest małym obdartusem i gazeciarzem. Jest to jednak tylko kilka z przedstawionych przez pisarza bohaterów.

Burton oraz jego wspólnicy w sprawie są zwykłymi ludźmi, którzy po kolei dochodzą do tego, kim jest Skaczący Jack i co nim motywuje. Zagadka jest początkowo dość zawikłana, jednak wraz z kolejnymi kartami książki nabiera coraz więcej sensu, aż do momentu całkowitego wyjaśnienia. Pisarz dawkuje informacje i szafuje emocjami czytelnika. Język jakim się posługuje jest bardzo bogaty i czasami niezbyt prosty, gdyż używa on wiele nowych nazw, które związane są z eksperymentami i maszynami. Opisy są niezwykle szczegółowe i realistyczne, co dodatkowo wzbogaca wszystkie wydarzenia.

"Dziwna sprawa skaczącego Jacka" nie jest książką na jeden wieczór. Żeby ją zrozumieć i w pełni docenić należy dać sobie czas. Nie jest to również lektura dla młodszego odbiorcy, gdyż jak już powiedziałam, do najprostszych nie należy. Sam początek w którym czytelnik zasypany zostaje sporą ilością informacji, może stworzyć niezły mętlik w głowie. Jest to natomiast świetny kawałek literatury z gatunku steampunk, który zadowoli każdego fana tego gatunku, a także ludzi szukających czegoś zaskakującego i nieszablonowego.

Za możliwość poznania nowej wersji Londynu dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: W dziwnej sprawie skaczącego Jacka
autor: Mark Hodder
wydawnictwo: Fabryka Słów
ilość stron: 513
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , , , , , , , , , ,

Komentarze

11 komentarzy:

  1. Nie ma rady. Dziś idę do empiku i kupuję. ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa okładka, ale myślę że ta pozycja raczej nie jest dla mnie xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka faktycznie intryguje - aż się ma ochotę JUŻ zajrzeć do wnętrza..

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno ją zamówiłam i strasznie się cieszę, że książka jest rzeczywiście dobra. Już nie mogę się doczekać, kiedy dostanę ją w swoje ręce.
    A okładka rzeczywiście świetna :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ja wiem? To chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja, po niej trzeba sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie chcę poznać tę książkę :) Musze tylko dorwać ją najpierw w swoje łapki

    OdpowiedzUsuń
  8. Odkąd zobaczyłam okładkę ta zdobyła moje serce i to chyba przeważyło szalę. Książkę koniecznie chcę przeczytać i trochę na nią popatrzeć. Napisałaś, że książka do prostych nie należy, ale mimo to spróbuję się z nią zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.