Recenzja: Nawet zwłoki mogą coś powiedzieć

tytuł: Trupia farma
autor: Bill Bass, Jon Jefferson
wydawnictwo: Znak Litera Nova
ilość stron: 343
opis wydawcy: KLIK

Od dłuższego czasu w naszej telewizji gości serial "Bones", w którym wykwalifikowana Pani antropolog wspiera swoimi umiejętnościami i wiedzą oddział FBI. W jednym z jego odcinków znalazła się ona w miejscu, w którym ciała zmarłych ludzi celowo pozostawione były w różnych warunkach, aby można było zbadać procesy i przemiany, które w nich zachodzą. W ten oto sposób pierwszy raz usłyszałam o Trupiej farmie leżącej w Knoxville w USA . Pomimo iż obraz rozkładających się zwłok, pożeranych przez tony robactwa jest według mnie ohydny, tak sama idea naukowa niezwykle mnie zaintrygowała, dlatego gdy Znak Litera Nova wydał książkę właśnie o tym miejscu musiałam po nią sięgnąć.

Bill Bass jest antropologiem, biegłym w medycynie sądowej, wykładowcą, mężem, ojcem oraz dziadkiem. Od wielu lat pomaga on rozwiązywać sprawy związane z tajemniczymi śmierciami, a także prowadzi eksperymenty na założonej przez siebie trupiej farmie. Książka rozpoczyna się kilkoma historiami, które wydarzyły się na początku kariery tego niezwykłego człowieka i sprowokowały dalszy jej rozwój.

Profesor rzetelnie wprowadza nas w tajniki antropologii sądowej, powodując że stają się dla nas laików nie dość, że zrozumiałe to jeszcze fascynujące! Opowiada on szczerze zarówno o swoich wzlotach jak i upadkach, nie kryjąc, że kilka popełnionych przez niego na początku kariery błędów często służyło jako sposób na podważenie jego opinii w późniejszych sprawach. Przyznaje on również, że w pierwszych latach pracy natrafiał na liczne przeszkody związane z deficytem dostępnej wiedzy. Tak naprawdę jedynie przypadek i sugestia jednego ze znajomych sprawiły, że zaczął rozmyślać nad doświadczeniami na rozkładających się w określonych warunkach ciałach.

Mimo iż pomysł został zaaprobowany przez wyższą instancję (w tym przypadku rektora Uniwersytetu w Tennessee, gdyż projekt miał być podłączony pod Wydział Antropologii) wielokrotnie zmagał się on z opinią publiczną, a także z rozwiązaniami logistycznymi. Początkowo za mała ilość miejsca, brak ogrodzenia i oczywiście zapach rozkładających się ciał były największymi problemami. Zdarzało się, że ludzie nie wiedząc o farmie natrafiali na nią przypadkowo i powiedzmy sobie szczerze: nie byli zadowoleni z towarzystwa gnijących trucheł. Pan Bass nie poddawał się jednak i dzięki swoim eksperymentom oraz pomocy zaangażowanych studentów zmienił swój kontrowersyjny zamysł w prawdziwe źródło wiedzy.

Czytanie "Trupiej farmy" można porównać do zagłębiania się w drastyczne, policyjne akta. Profesor przytacza wiele spośród zagadek, w których rozwiązywaniu brał udział. Morderstwa w afekcie, seryjni zabójcy, wyrachowane osobniki chcące zdobyć ubezpieczenie a nawet zwykłe zaniedbanie w krematorium- wszystkie te sprawy związane były z ciałami, które należało zidentyfikować. Oczywiście czytelnik zapoznaje się z każdym z przypadków bardzo szczegółowo. Opisy rozkładających się szczątków, płynów jakie wydalają, skóry która puchnie i spływa z różnych części ciała oraz oczywiście owadów, które z przyjemnością się tym wszystkim posilają, są tutaj naprawdę liczne. Przyznam się, że mnie one jednak nie odrzucały, gdyż były opowiedziane w dość naukowy i zdystansowany sposób, tak że mimo iż je sobie wyobrażałam nie angażowałam się emocjonalnie. Odnośnie specjalistycznego języka muszę tutaj jeszcze dodać, że na końcu książki znajduje się słowniczek oraz kilka schematów układu kostnego człowieka, do których w chwilach wątpliwości można sięgnąć.

Według mnie Bill Bass nadaje się na autorytet. Nieustannie dążący do wiedzy i nieustannie dążący do prawdy. Przez wiele lat pracy jego głównym celem zawsze była pomoc poszkodowanym rodzinom, które straciły kogoś bliskiego, a to uważam za zdecydowanie godne podziwu. Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość dowiedzenia się czegoś więcej o tym wspaniałym człowieku. Dzięki tej pozycji zainteresowała mnie również antropologia sądowa, o której od tej pory będę starała się więcej dowiedzieć. Książka na pewno niektórych zniesmaczy, jednak jestem przekonana, że znajdą się też tacy, którzy zaczerpną z niej, tak jak i ja, wiele ciekawych informacji.

Za tą niezwykłą możliwość zagłębienia się w świat rodem z amerykańskich seriali dziękuję serdecznie wydawnictwu:

Share this:

, , , ,

Komentarze

13 komentarzy:

  1. z chęcią sama zapoznałabym się z tą książką
    liczę, że w końcu mi się to uda
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Już sama okładka przykuła mój wzrok. Jak tylko znajdę czas to postaram się ją przeczytać ;D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Chwilowo się wstrzymam, ale za jakiś czas nie wykluczam, że przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. O jakże Ci jej zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie intryguje owa książka. Tematycznie przypomina mi dzieła Simona Becketta, którego twórczość bardzo lubię. Mam nadzieję, że będę miała również okazję poznać i ,,trupią farmę''.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, ale nie wiem, czy to książka dla mnie.;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm...książka wydaje się być ciekawa, jednak to zupełnie nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się ciekawie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie w tej chwili moja mama wczytuje się w tę książkę :) Ja chyba wole pozostać przy samym serialu "Kości" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Być może przeczytam za jakiś czas, choć nie ukrywam, że wolę serial Kości ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja o trupiej farmie dowiedziałam się z CSI. I koniecznie muszę jakoś zdobyć tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już na nią poluję, Jarrrrrrkoooooo :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.