Recenzja: Od zera do ... No właśnie, kogo?

tytuł: Pop Babylon
autor: Imogen Edwards- Jones, autor anonimowy
wydawnictwo: Pascal
ilość stron: 440
opis wydawcy: KLIK

Imogen Edwards- Jones jest amerykańską pisarką i dziennikarką. Od kilku lat zajmuje się tworzeniem serii Babylon, która wyjawia sporo sekretów z różnych branż. Pop Babylon opowiada o zdominowanym przez używki i chęć zysku, muzycznym światku.

Już od samego początku czytelnik dowiaduje się, że wszystkie zamieszczone w książce wydarzenia naprawdę miały miejsce, zmieniono jedynie nazwiska osób biorących w nich udział.

Główną postacią w tej historii jest ponad czterdziestoletni mężczyzna, który wraz ze swym kolegą homoseksualistą prowadzi firmę menadżerską. W przeszłości był on dość cenioną na rynku osobą, wypromowane przez niego grupy i soliści zdobywali złote płyty, lecz teraz wiedzie mu się coraz gorzej. Wyniszczony przez kolejne nieudane małżeństwa, alkoholizm i narkotyki, z podupadającą firmą na karku musi szybko się wybić, aby znów zacząć zarabiać. Od czego ma się jednak przyjaciół? W trakcie jednego z licznych towarzyskich spotkań otrzymuje radę, aby zainwestować w stworzenie boysbandu (który jak wszyscy wiedzą jest lepszy od girlsbandu w tym, że jest tańszy i nie trzeba użerać się z wiszącymi godzinami na telefonach dziewczynami). Agent robi więc casting i kompletuje grupę chłopaków, z których większość nie potrafi śpiewać (od czego są programy korygujące głos?), jednak praktycznie wszyscy świetnie wyglądają i oczywiście reprezentują różne style charakteru i urody, bo przecież trzeba trafić do jak największej grupy odbiorców. Od tej pory czytelnik ma okazję śledzić jak z przypadkiem zebranych z ulicy chłopców formuje się zespół cieszący się coraz większą sławą. Jak normalni, spokojni i rządni przygód nastolatkowie zmieniają się w alkoholików, narkomanów i mężczyzn traktujących przedmiotowo zbliżające się do nich dziewczyny.

"Pop Babylon" pozbawia złudzeń. Jeżeli ktokolwiek z was widział programy typu X-Factor, Idol itp dowie się z tej powieści, że (przynajmniej w USA) są one zawsze ustawiane i całkowicie robione pod publikę. Najważniejszym celem koncernów muzycznych jest zarobek. Nie ważne z jakimi szkodami w ludziach miałoby się to wiązać, co potwierdzają pojawiające się tutaj informacje o innych muzykach czy grupach np. Westlife. Nie jestem osobą naiwną i zdaję sobie sprawę, że wszystko, co wyświetlane jest w telewizji, jest częściowo przekłamane, jednak czytając tę książkę autentycznie odechciało mi się słuchać muzyki. Wokaliści, którzy biegają od imprezy do imprezy, aby móc pić i wykorzystywać swoje fanki? Zabijanie kreatywności w tych, którzy chcą pisać swoje własne piosenki? Tworzenie grup z ludzi, którzy w ogóle nie umieją śpiewać? Czytanie o tym coraz bardziej psuło mi humor i wzbudzało coraz większe oburzenie.

Główny bohater, czyli menadżer denerwował mnie w tym wszystkim chyba najbardziej. Świadomy tego, że aby wybić się na listach przebojów należy odpowiednio wypromować chłopaków, traktuje ich od samego początku bardziej jak produkt niż jak ludzi. Zamiast w jakiś sposób ich kierować i dbać o ich zdrowie oraz bezpieczeństwo podsuwa im już od pierwszych dni alkohol i narkotyki.

Sława i popularność od zawsze wiążą się z brakiem prywatności, jednak do tej pory wierzyłam, że alkoholizm i narkomania nie muszą dopaść wszystkich, że jest mimo wszystko jakiś wybór w tym, jaką ścieżką chce się podążać. "Pop Babylon" uświadomiło mi, że tak na prawdę wchodząc w blask reflektorów traci Ci się wszystko, łącznie z wolną wolą. Czy mi się więc ta książka podobała? Nie. Mam swój rozum i nie potrzebuję takich pozycji, aby wiedzieć, że nie wszystko złoto co się świeci. Sądzę jednak, że znajdzie się sporo osób, którym przypadnie ona do gustu mimo tego, iż w moim odczuciu jest zbyt wulgarna, okrutna i bezpośrednia. Ale prawda ma to do siebie, że nie zawsze jest zbyt ładna.

Za możliwość wejścia na chwilę w świat biznesu dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, , , , , , ,

Komentarze

7 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że książka nie jest dla mnie. :D
    Poza tym - świetnie tu u Ciebie - dawno tu nie byłam przez egzaminy. I co do tej akcji - zgłoś się!! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją na półce - wcześniej zabrałem się za "Hotel Babylon". Tamta była bardzo fajna i mam nadzieję, że kulisy show-biznesu spodobają mi się tak samo ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. jakoś niespecjalnie do mnie trafia ta książka, więc spasuję tym razem
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sięgnę, jeśli będę miała ochotę na taki zimny prysznic. Może w wakacje?

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem ciekawy i aktualny temat. Wydaje się być na prawdę wart uwagi. Zastanowię się jeszcze nad tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że ta straszna prawda nie dotyczy muzyki dość niszowej, jakiej słucham ja. W końcu gwiazdy muzyki gotyckiej czy metalowej nie żyje w świetle reflektorów, prawda? Mimo wszystko chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  7. @BlackFairy nie kojarzę żeby coś było w tej książce o przedstawicielach tej muzyki, więc jest nadzieja :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.