Karuzela Językowa: Japoński dla samouków

"Po pierwsze: zawsze traktujmy naukę jak zabawę, a nie obowiązek."
Przez to, że świat staje się jedną, wielką, globalną wioską, my jako jego mieszkańcy mamy coraz lepszy dostęp do innych kultur oraz środowisk. W takich realiach znajomość kilku języków obcych jest sporym ułatwieniem, gdyż wpływa na nasze zdolności do komunikacyjne, a także nie ukrywajmy, pozwala znaleźć lepsze stanowisko pracy. 

Na rynku znajduje się obecnie wiele wydawnictw, zarówno polskich jak i zagranicznych, które dzięki swoim produktom starają się pomóc w nauce interesujących nas języków. Na łamach mojego bloga gościły już podręczniki do j. angielskiego wydane przez Telbit. Tym razem zdecydowałam się skomentować inne, jednak równie ważne dla mnie, materiały naukowe, jakimi są KLEJKI i FISZKI oferowane nam przez wydawnictwo cztery głowy. A że od pewnego czasu postanowiłam na poważnie wziąć się za swoją naukę j. japońskiego, to właśnie konkretnie o nim dzisiaj będzie mowa.

Klejki to innymi słowy naklejki zawierającą zaproponowaną przez wydawnictwo leksykę, związaną z naszym najbliższym otoczeniem, które możemy przyczepić do dowolnej powierzchni. Ich kolorystyka jest dość przyjemna dla oka, gdyż ogranicza się jedynie do dwóch barw: niebieskiej i białej. Na każdej naklejce dane słowo zostało zapisane w trzech wersjach: po japońsku (w jednym z alfabetów), w romaji (czyli przy pomocy alfabetu łacińskiego) i po polsku. Paseczki mają wymiary 2,4cmx 7cm, czyli są nie duże, ale jednocześnie czytelne. Cały pakiet zawiera 96 naklejek.

Klejki są dobrą metodą, gdyż pozwalają nam łączyć słowo z konkretnym przedmiotem, co szczególnie dobrze sprawdza się przy osobach określanych mianem wzrokowców (czyli coś typowo dla mnie ;)). 
"Człowiek myśli obrazami (...) Dlatego ważne jest, aby nazwy obiektów uczyć się w połączeniu z ich obrazami."
Każda domowa czynność, czy nawet w zwykłe poruszanie się po mieszkaniu zamieniają się dzięki naklejkom w naukę, gdyż nasz wzrok zatrzymuje się na nich, dzięki czemu mamy okazję wielokrotnie powtórzyć nowe słówka. Przyswajamy więc materiał "przy okazji". Również obklejanie całego mieszkania sprawia wiele radości, gdyż pozwala nam na chwilę przenieść się w świat dzieciństwa.

Do klejek dołączona jest broszurka, w której wyjaśnione jest jak korzystać z tych materiałów, jaki jest ich cel, a także kilka słów ogólnie o nauce języków obcych. W ramach skontrolowania nauki jest autorzy zaproponowali nam w niej również mini test polegający na podpisaniu obrazków nauczonymi się przez okres tygodnia wyrazami.

Klejki nadają się idealnie na wstępny etap nauki wybranego przez nas języka. W moim przypadku sprawdzają się bardzo dobrze, mimo iż początkowo szkoda mi było je gdziekolwiek naklejać. Słówka, które przedstawiają rzeczywiście związane są z naszym domowym otoczeniem i stanowią dobrą bazę do dalszej nauki. 

Za możliwość ciekawej nauki dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: KLEJKI- język japoński
redakcja: Patrycja Wojsyk
wydawnictwo: cztery głowy
ilość stron: 96 klejek
opis wydawcy: KLIK
Seria z nauką j. obcych wchodzi na mojego bloga na stałe. Ponieważ jednym z moich celów jest nauka kilkunastu języków (mam swoją prywatną listę) pomyślałam, że was również zaciekawią materiały, z których korzystam. Za jakiś czas na blogu pojawi się odpowiednia zakładka (jak tylko wymyślę dla niej nazwę ;)) Jutro druga część recenzji materiałów do nauki japońskiego- FISZKI.

Share this:

, , , , , , ,

Komentarze

15 komentarzy:

  1. Nikt w mojej rodzinie nie uczy się japońskiego i raczej nie zamierza w najbliższym czasie, dlatego tym razem jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ogromną chęcią sięgnę po te klejki. Japoński od dłuższego czasu mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajna pozycja :) może kiedyś wypróbuję tę metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Klejki w sumie mnie nie interesują, nie będę nic obklejać w domu, ale jeżeli chodzi o inne pozycje od tego wydawnictwa, to jestem jak najbardziej na tak! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna propozycja na naukę języka. Ostatnio też nieśmiało sięgam po naukę podstawowych japońskich zwrotów, ale póki co wybieram romaji. Te krzaczki mnie przerażają!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, klejki są wydajne jedynie na poziomie A1 czy A2. Dalej już nie ma takiego słownictwa, które można by było "obklejać" w domu. Poza tym nie widzi mi się to, aby moje mieszkanie było oblepione w jakichś karteczkach. Kiedyś miałam fiszki z tego samego wydawnictwa, ale moim zdaniem są one dobre jedynie dla dzieci w wieku 6-10 lat. Wszelkiego rodzaju wynalazki są zbyt mało wydajne dla ludzi, którzy chcą się szybko uczyć języka. Jednak powodzenia życzę w nauce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. @szarikow nie zgadzam się z Tobą ;P Ja często na studiach korzystam z metody fiszkowej i sprawdza się ona w moim przypadku doskonale (mam pełne pojemniki słówek podzielonych na działy tematyczne i wracam do nich, gdy czuję, że któryś zapominam). Te, które wydają cztery głowy również przypadły mi do gustu gdyż są czytelne, wydane w dobrej jakości i zdecydowanie zaoszczędziły mi sporo czasu, gdyż normalnie sama musiałabym je sobie opracować (wybrać słownictwo), wyciąć i wypisać. Mam również wrażenie, że dzieci w wieku 6-8 lat nie potrafią się na tyle skupić aby pracować z fiszkami, a co dopiero świadomie się z nich uczyć (nie rozsypując ich np. po pokoju). Szybko obcego języka nie da się w warunkach domowych dobrze nauczyć, chyba że rzeczywiście spędzasz nad nim wiele godzin a i wtedy przecież nie uzyskasz odpowiedniej wymowy i nie nauczysz się jak używać coś odpowiednio do kontekstu.

    Opisane przeze mnie klejki są tak jak mówisz na poziomie A1 ale o to właśnie w nich chodzi, żeby uczyły nas wyłącznie podstaw. Później, a nawet w trakcie można przecież korzystać z innych środków czy metod w nauce leksyki. Nam na dydaktyce nauczania j. obcych wielokrotnie powtarzano, że najważniejszym jest wybranie odpowiedniej techniki dla siebie. Mi osobiście obklejone mieszkanie nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym się kiedyś nauczyć japońskiego tak komunikatywnie ale ta metoda to nie dla mnie. Zresztą na razie nie mam czasu. Życzę wytrwałości w nauce ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, tak, tak! Japoński marzy mi się od zawsze, w końcu będę musiała zabrać za naukę tego języka! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. JApoński jak i kraje azjatyckie bardzo mnie pasjonują:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkowo chciałam je kupić, ale później jakoś spadł mój zapał do obklejania każdego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fiszki są świetne. Z klejek jeszcze nie korzystałam, ale może najwyższy czas. Musze się najpierw odpowiednio nauczyć angielskiego, ale w kolejce japoński jest drugi. A o kolejnych językach się pomyśli :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomysł na naukę języka świetny, dla wzrokowców wręcz idealny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam japoński, jestem samoukiem, więc i klejki by mi się przydały ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. @Jarka myślę, że to zależy od człowieka. Jeżeli tobie dobrze się uczy na fiszkach i tego rodzaju rzeczach, to bardzo dobrze. Ja nie potrafię się jednak zmobilizować, aby przekładać te karteczki z dnia na dzień. Ja nie odkryłam lepszego sposobu na naukę słówek niż profesor Henry, Klas i jemu podobne, jednak znam ludzi, którzy nie potrafią się uczyć z tego programu. Dla mnie z kolei klejki i fiszki nie są efektywne, jednak każdy uczy się inaczej :)
    Poza tym na razie uczę się tylko niemieckiego i angielskiego, a w każdym z tych języków jestem już na wyższym poziomie niż A1 czy A2, więc póki co dla mnie klejki są niepotrzebne. Może rozpocznę naukę jakiegoś innego języka jak pójdę do liceum, więc będę miała okazję wypróbować klejki, do których tak zachęcasz :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.