Recenzja: Piękna i straszna Afryka

tytuł: Niewolnicy słońca
autor: Antoni Ferdynand Ossendowski
wydawnictwo: Zysk i S-ka
ilość stron: 568
opis wydawcy: KLIK 
seria: Podróże retro

Zysk i S-ka od dłuższego czasu  wypuszcza na nasz rynek serię pod tytułem: Podróże retro. Zbiór ten, do tej pory 16 książek, opowiada nam historie wielu sławnych podróżników oraz ich wypraw. Ja zdecydowałam się sięgnąć po przygody pana Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, polskiego dziennikarza, pisarza, nauczyciela i działacza politycznego.

Ten niesamowity mężczyzna żył w latach 1876- 1945. Mimo iż odebrał szerokie wykształcenie naukowe postanowił, że nie pozostanie na uczelni, a zacznie podróżować. Mandżuria, Syberia, Indie, Japonia, Sumatra te oraz wiele innych miejsc na świecie odwiedził czy to w ramach wypraw badawczych czy działań politycznych. Ze swych wyjazdów zawsze publikował relacje, dlatego jego dorobek autorski jest niezwykle bogaty. Niestety wszystko co stworzył było od roku 1951 objęte cenzurą, co skutkowało również wycofaniem z bibliotek. Dopiero od roku 1989 Polacy znów mogą prawnie wydawać jego dzieła.

"Niewolnicy słońca" to relacja z podróży po zachodniej Afryce w latach 1925-1926. Nie. Źle. To niesamowita wędrówka w głąb kontynentu pełnego piasku, słońca i pradawnej, dziewiczej magii. Ossendowski wraz z żoną poznaje tajemnice tego niezwykłego i niezrozumiałego dla nas świata, gdzie z jednej strony widać sporo wpływów francuskich, a z drugiej dalej kultywuje się tradycje i wierzenia plemienne, przechodzące z pokolenia na pokolenie. Życie w Afryce jest ciężkie, ale ludzie starają się nie narzekać. Każdy musi robić to, co dla niego należy i walczyć o to, by jak najdłużej przetrwać w tych okrutnych warunkach.

Ossendowski jest mistrzem słowa. Jego opisy sytuacji oraz miejsc powodują, że ma się wrażenie jak gdyby samemu się przebywało w tym skwarze i duchocie. Jakby to przed naszymi oczami Murzynki kusiły swych przyszłych mężów rytualnymi tańcami, a rytmiczny odgłos bębnów rozbrzmiewał wokoło. Atmosfera w trakcie czytania ma w sobie coś z magii i nie da się jej streścić przy pomocy recenzji. Aby ją zrozumieć, trzeba poświęcić swój czas, emocje i cząstkę duszy.

Autor przedstawia nam pochodzenie napotkanych plemion afrykańskich, ich życie codzienne, wierzenia, tradycje i problemy, z którymi muszą się mierzyć. Jego doświadczenia z wędrówki często przeplata poznanymi historiami dotyczącymi zarówno białych, jak i czarnoskórych ludzi. Nie jest to więc ani powieść do końca fabularna, ani samo streszczenie tego gdzie był i co robił p. Ossendowski.

Oprócz treści, która zadowala ducha, na uwagę zasługuje również cieszące oczy wydanie. Twarda oprawa z materiałowym grzbietem przypomina nam pozycje wydawane przed laty. Zaraz po otwarciu mamy również okazję podziwiać pięknie wydrukowaną, szczegółową mapę Afryki (prawdopodobnie współczesną życiu autora), która pozwala nam śledzić po kolei miejsca, w których był podróżnik. Co jakiś czas pośród tekstu pojawiają się zdjęcia z wyprawy. Jest to kolejny dodatek umilający nam czytanie i pozwalający lepiej wyobrazić sobie miejsca odwiedzane przez Ossendowskiego.

Jest rzeczą bardzo trudną opisać coś, co moim zdaniem należy odczuć samemu, aby zrozumieć jakie dostarcza wrażenia. Tak właśnie było przy tworzeniu mojej opinii o tej książce. Ossendowski jako pisarz jaki się mi jako osoba skrupulatna, elokwentna i ciekawa wszystkiego, co ją otacza. Sposób w jaki opowiada o Afryce spowodował, że przez chwilę poczułam, jakbym sama tam była.

Za niezwykłą szansę poznania magicznego rytmu Afryki dziękuję serdecznie wydawnictwu:


P.S. Jak to powiedział znajomy:  ‎"ŁAAAAAAAAAŁ, CZYSTA ZAJEBIOZA!" ;)

Share this:

, , , , , ,

Komentarze

7 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze tej serii bliżej, ale Zysk i S-ka to generalnie wydawnictwo bardzo podróżnicze i trochę historyczne - a przynajmniej zawsze tak mi się kojarzyło :) Do Afryki jakoś tak mi nie po drodze, ale kiedyś będę musiała to zmienić!! :)

    PS. Przekreślone teksty zawsze najlepiej podsumowują całość ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawa pozycja
    może mając chwilę wolności bym po nią sięgnęła
    czasem fajnie jest przenieść się w zakamarki zupełnie obcego nam świata i wraz z przewodnikiem - w postaci autora, zwiedzać tego typu miejsca
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie przepadam za książkami podróżniczymi, chociaż podróże lubię :P Więc na razie sobie daruję.
    A zapraszam Cię do lektury recenzji Player one, która w końcu pojawiła się na moim blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Afryce pisze się dzisiaj dość wtórnie, chętnie więc sięgnę po "Niewolników słońca" z nadzieją na coś nowego:)

    Pozdrawiam i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam sentyment do Afryki po lekturze "Pożegnanie z Afryką", więc być może sięgnę po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety ale to raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.