Recenzja: Szewc z Lichtenrade

tytuł: Szewc z Lichtenrade
autor: Andrzej Pilipiuk
wydawnictwo: fabryka słów
ilość stron: 384
opis wydawcy: KLIK
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Premiera: 4.07.12

Andrzej Pilipiuk- archeolog, pisarz, publicysta i historyk. Na jego koncie znajduje się zarówno sporo publikacji zwartych jak i opowiadań. Pierwsze moje spotkanie z jego twórczością odbyło się stosunkowo niedawno, gdyż miałam przyjemność przeczytać zbiór tekstów "Strasznie mi się podobasz", gdzie znalazło się jego (moim zdaniem) świetne "Wunderwaffe". Los zadecydował, że teraz w me ręce wpadła nowa antologia Pana Pilipiuka, dlatego nie czekając ani chwili zabrałam się za czytanie.

Tekstów w książce jest dziesięć. Otwierającym jest znane mi już "Wunderwaffe", a zamykającym tytułowy "Szewc z Lichtenrade". Antologie mają zazwyczaj to do siebie, że trafiają się w nich zarówno teksty, którymi jestem zachwycona, jak i takie przy których męczy mnie każda strona. W przypadku tej książki było jednak inaczej. Nie skłamię mówiąc, że każde z opowiadań Pana Pilipiuka w jakiś sposób mną zawładnęło i sprawiło, że całkowicie poświęciłam się czytaniu. 

Kilka słów o treści
"Wunderwaffe" wprowadza nas w alternatywną wizję świata, gdzie autentyczne postacie historyczne zostają przedstawione w całkiem nowy i lekko groteskowy sposób. Później przenosimy się do XIX wieku, na wieś, gdzie ludzie przez swoje przesądy nie chcą współpracować z walczącym o ich zdrowie doktorem Skórzewskim. Gdy już uporamy się z gusłami, stajemy się uczestnikami misji archeologicznej i wraz z Robertem Stormem depczemy po śladach historii. Dreszczyk detektywistyczny czujemy w miasteczku Michałowice, gdzie od pewnego czasu z niewyjaśnionych powodów umiera coraz więcej mieszkańców. Po rozwiązaniu śmiertelnej zagadki prowadzimy w ramach zakładu sklepik ze starociami, w którym Robert Storm odkrywa, że warto co nieco wiedzieć. Podróż po świecie wspomnień funduje nam pewien starszy Pan ze swoim stereoskopem i kolekcją zdjęć, a aby wykonać zadanie dla rosyjskiego cara ruszamy później, wraz z doktorem Skórzewskim, na Niedźwiedzią wyspę i wcielamy się tam w amatorskich ornitologów. Figla płata nam Instytut Kryptozoologii, który to jest kolejną nietypową zagadką w życiu Roberta Storma. Odkryć dobrą stronę w nas samych i wczuć się w magiczną atmosferę pozwalają nam szamani rodem z Laponii, aby na koniec tej długiej podróży zagłębić się w historię morderstw żydowskich szewców.

Emocji w trakcie czytania jest wiele. Nie są one spowodowane jednak wciskającą w siedzenie gwałtowną akcją, a raczej atmosferą. Jest trochę mrocznie, zagadkowo i momentami poruszająco. Wydarzenia w każdej z przedstawionych historii są pomysłowe i  nie pozwalają się nam nudzić. Ja szczególne mocno przeżyłam opowiadania o Robercie Stormie, występujące w tej książce dość licznie. Przenikliwy umysł, miłość do historii i dążenie do prawdy są głównymi cechami tego niesamowitego mężczyzny, na którego dalsze losy będę od teraz z niecierpliwością czekała.

Pilipiuk operuje słowem w piękny, sprawny i lekki sposób. Jego bohaterowie są przekonujący, miejsca akcji autentyczne, a towarzysząca wszystkim wydarzeniom atmosfera- niezaprzeczalnie niesamowita. Każdy z tekstów kończy się w odpowiednim miejscu, tak że nie czuje się ani przesytu ani jakiegokolwiek braku. Mimo iż zdarzają się niedopowiedzenia to są one w tych opowiadaniach jak najbardziej na miejscu i sprawiają, że wszystko jeszcze bardziej działa na nasza wyobraźnię.

Jest mi ciężko stwierdzić, czy antologia "Szewc z Lichtenrade" jest wybitna i zalicza się do najlepszych dzieł p. Pilipiuka, gdyż jak już mówiłam miałam do tej pory niewielkie doświadczenie z jego twórczością. Zbiór ten jednak bardzo mi się podobał i dodatkowo sprawił, iż poczułam się zaintrygowana resztą dorobku literackiego tego pisarza. Nie natknęłam się w tej książce na tekst słaby, nudny czy niedopracowany, dlatego z przyjemnością ją wam polecam.

Za zapałanie miłością do Roberta Storma dziękuję ogromnie wydawnictwu:

Share this:

, , , , , , , ,

Komentarze

12 komentarzy:

  1. za antologiami co prawda nie przepadam, ale być może na ten tytuł się dam namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ mi narobiłaś ochoty!
    Nie ma bata, MUSZĘ przecztytać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pilipiuk to jeden z moich najbliższych panów czytelniczych. Kolega poświęcił jego twórczości swoją pracą magisterską, która naprawdę mnie urzekła. Nie jest to pisarz, który wpisuje się w moje gusta i zainteresowania literackie, ale bardzo jestem jego twórczości ciekawa. Może nie zacznę od tego zbioru, bo nastawiłam się już na "Kroniki Jakuba Wędrowycza", ale kto wie... :)

    PS. Podoba mi się okładka, bardzo zastanawiająca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią przeczytam tę książkę skoro ją tak zachwalasz :D Do tej pory miałam jedynie okazję czytać trylogię Kuzynki, którą naprawdę bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Pilipiuka zamierzam sięgnąć, prędzej czy później, ale będę miała na uwadze tę pozycję, bo bardzo mnie zachęciłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak do tej pory czytałam tylko "Wampira z m-3" i mam straszną ochotę na sięgnięcie jeszcze po coś autorstwa p. Pilipiuka, więc rozejrzę się za tą książka. Zapowiada się interesująca lektura. ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem absolutnie megazachęcona!

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie pozostaje czekać na premierę, bo lektura wydaje się naprawdę godna uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Robert Storm występuje też w dwu opowiadaniach zbioru "Aparatus"

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię Skórzewskiego, dobrze, że jest. Będzie propozycja na prezent dla męża.

    OdpowiedzUsuń
  11. Robert *___*.
    Uwielbiam wszystkich bohaterów antologii, ale Roberta po prostu pokochałam.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.