Recenzja: Brylant pełen pradawnej magii

W domu Morelandów zawsze panuje gwar, a nietypowe sytuacje zdarzają się dosłownie na każdym kroku. Nic w tym jednak dziwnego skoro na rodzinę tą składa się niesamowita mieszanka charakterowa. Matka jest kobietą buńczuczną i walczącą o równość dla wszystkich (a szczególnie dla kobiet i służby). Ojciec to naukowiec, który najchętniej spędzałby całe dnie w swoim gabinecie. Najstarsze z ich dzieci to syn Theo- podróżnik i jego bliźniaczka Thisbe, szczęśliwa mężatka i pani naukowiec. Później jest kolejny syn Reed, który chyba jako jedyny na poważnie traktuje swoje obowiązki. Druga córka Oliwia nie znosi gości i cały świat widzi obecnie w swoim narzeczonym. Są jeszcze dziesięcioletnie bliźniaki Alex i Con, które mają niesamowite pomysły, a ich skutkami najczęściej zajmuje się trzecia siostra Kyria.

Kyria jest inteligentną, przedsiębiorczą i przebojową kobietą, za którą szaleją mężczyźni. Od kilku sezonów pojawia się w towarzystwie, jednak cały czas nie znalazła partnera z którym chciałaby się związać. Na szczęście nie jest ona typem dziewczyny, którą by ten fakt przejmował, a z resztą nawet gdyby była, to nie miałaby obecnie na to czasu, gdyż musi zająć się weselem Oliwii.

Niestety mimo iż całe przyjęcie zostaje dokładnie zaplanowane, dochodzi do nieprzewidzianego wypadku. Niedaleko posesji Morelandów śmiertelnie zraniony zostaje tajemniczy obcokrajowiec i tylko dzięki pomocy jednego z gości, Amerykanina Rafe'a McIntyre'a, udaje się mu na łożu śmierci przekazać Kyrii mały pakunek. Zamordowany mężczyzna okazuje się bowiem być antykwariuszem, który przywiózł dziewczynie rzeźbioną szkatułkę z czarnym brylantem. Podejrzenia rodziny kierują się w stronę Theo, gdyż to on zwykł wysyłać niespodziewane prezenty. 
Dlaczego jednak ktoś postanowił zabić posłańca? 
Jak bardzo wartościowa jest szkatułka?
Sprawa jest niezwykle tajemnicza i dodatkowo dość niebezpieczna, mimo to Kyria postanawia ją rozwiązać. Pomoc deklaruje jej Rafe, gdyż dziewczyna od momentu ich poznania budzi jego zainteresowanie oraz intensywne emocje.

Wrażenia i rekomendacje
Candace Camp już od dłuższego czasu jest na liście moich ulubionych pisarek, dlatego na każdą jej powieść czekam z ogromną niecierpliwością. Tym razem poczułam się jednak lekko zaskoczona, gdyż autorka rozbudowała w swojej powieści bardziej część kryminalną niż wątek romansu, a dodatkowo wplotła w to wszystko elementy paranormalne!

Historia jak już po krotce opisałam w streszczeniu związana jest z odkrywaniem tajemnicy szkatułki. Za rozwiązanie tej zagadki bierze się Kyria wraz z Rafe'm i to oni są głównymi bohaterami, o których dowiadujemy się najwięcej. Ich charaktery są ciekawe opisane i powiedziałabym, że bardzo do siebie pasują, dlatego nic dziwnego, że szybko buduje się między nimi emocjonalna więź. Kyria jest uparta, odważna i pomysłowa. O bezpieczeństwo najbliższych walczy jak tygrysica, nie raz ryzykując przez to swoim własnym życiem. O pozostałej rodzinie Kyrii również dowiadujemy się sporo, jednak są oni już zdecydowanie postaciami pobocznymi.

Wątek kryminalno-detektywistyczny jest emocjonujący i dopracowany. Autorka dawkuje nam informacje i szafuje zwrotami w akcji, tak że długo nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć, kto stoi za wszystkimi wydarzeniami. Jak już wspomniałam poczułam się dość zaskoczona, ponieważ do tej pory czytałam powieści p. Camp, które miały bardziej rozwinięty wątek miłosny, a tutaj był on typowo jedynie dodatkiem do głównej historii. Ciekawym zabiegiem było również nawiązanie do pradawnej magii, gdyż wprowadziło to lekki element paranormalny. Czytając tę książkę nie można więc narzekać na nudę, gdyż co chwilę coś się dzieje.

Uwagę muszę również zwrócić na oprawę tej powieści. Uwielbiam, gdy książki mają twardą obwolutę, gdyż mam wrażenie, że wtedy są bardziej wytrzymałe i mniej podatne na zniszczenia. Dodatkowo bardzo podoba mi się zdjęcie umieszczone na okładce, gdyż intensywny i dominujący zielony kolor sukni przyciąga wzrok.

"Czarny brylant" nie jest typowym romansem historycznym. Ckliwe i erotyczne sceny są tutaj zdecydowaną mniejszością, gdyż prym wiodą porwania, strzelaniny i walki. Emocji jest sporo, dlatego polecam wszystkim którzy ich szukają!


Za świetną lekturę, która wyszła spod pióra jednej z moich ulubionych pisarek dziękuję gorąco wydawnictwu:

tytuł: Czarny brylant
autor: Candace Camp
wydawnictwo: Mira/ Harlequin
ilość stron: 412
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , , , , , , , , , , ,

Komentarze

10 komentarzy:

  1. z chęcią przeczytam, zaciekawiłaś mnie i mimo że nie przepadam za tego typu książkami, to po tę akurat sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę powiedzieć, że zainteresowałaś mnie tą książką. Muszę zacząć intensywnie się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. od dawna mam ochotę sięgnąć po twórczość Candace Camp, a Twoja recenzja przypieczętowała postanowienie o szybkim zapoznaniu się z tą autorką:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna sukienka na okładce.

    OdpowiedzUsuń
  5. OOO strzelaniny i porwania-może być ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i również mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. tej książki jeszcze nie czytałam, ale muszę po nią sięgnąć, lubię relaksować się z książkami Candace Camp :)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam ostatnio zabrać się za tą książkę, ale jakoś nie byłam pewna czy warto. Tą recenzją rozwiałaś moje wątpliowości

    OdpowiedzUsuń
  9. Czuję się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie skończyłam jeden romans historyczny, który mi w ogóle nie podszedł, więc na razie nie będę eksperymentowała w tym gatunku. Wolę wrócić do wiecznie wiernej fantastyki.:D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.