Recenzja: Czy alchemiczka może zostać siostrą wampirzycy?

Osobom, które nie czytały serii AKADEMIA WAMPIRÓW, a mają ją w planach, nie polecam zapoznawania się z tą opinią!

Przyznam się Wam szczerze, że gdy skończyłam czytać ostatni tom Akademii wampirów, poczułam ogromny żal, że nie dowiem się już nic nowego o Rose i jej przyjaciołach. Na szczęście  po jakimś czasie odkryłam, że Richelle Mead zdecydowała się ponownie wykorzystać wykreowany przez siebie wampirzy światek, tworząc nowy cykl, którego główną bohaterką będzie znana mi już alchemiczka Sydney.

Premiery "Kronik krwi" wypatrywałam z utęsknieniem przez parę naprawdę długich miesięcy, więc chyba nic dziwnego w tym, że gdy tylko powieść pojawiła się w księgarni, od razu ją nabyłam i oczywiście szybciutko w nią zagłębiłam. I tak przybliżając wam treść muszę zacząć od tego, że akcja rozgrywa się po wydarzeniach z 6 tomu AW (dlatego warto by było znać tę serię). Wasylissa została królową, Rose również jako tako ułożyło się życie, sporo strzyg pokonano, a sprawiedliwość jak zawsze na jakiś czas zwyciężyła. Niestety, błogi spokój nie może trwać wiecznie i nie jest przewidziany dla wszystkich. Sydney bowiem przez to, że swego czasu pomogła Rose, znalazła się w nieprzyjemnej sytuacji. Organizacja, do której przynależy, straciła bowiem do niej zaufanie, a dziewczyna zaczęła obawiać się zesłania do ośrodka reedukacji. Los podsunął jej jednak niezwykłą okazję odkupienia swych win, gdyż jako jedyna alchemiczka jest w stanie jakkolwiek znieść towarzystwo wampirów, a właśnie taka osoba jest potrzebna do nowe misji. Zadanie ma polegać na ochronie księżniczki Jill Dragomir, gdyż gdyby zginęła Lissa nie mogłaby prawnie być królową.

Sprawa wydaje się być prosta, młoda morojka musi zostać przeniesiona w bezpieczne miejsce, gdzie nie będzie narażona na jakikolwiek atak ze strony wrogów władczyni. Tak więc Jill, Sydney oraz strażnik Eddie zostają na jakiś czas rodzeństwem i przeprowadzają się do najgorętszego regionu w USA. Żeby było ciekawiej mają dodatkowo na głowie Adriana Iwaszkowa, którego wszystko nudzi i aby temu przeciwdziałać szuka sobie coraz to nowszych rozrywek.

Obawiałam się tego, jak wypadnie Sydney w roli narratorki, gdyż nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia w "Ostatnim poświęceniu". Na szczęście całkiem nieźle wywiązała się ze swojej nowej funkcji. Wprawdzie do stylu Rose sporo jej brakuje, ale muszę przyznać, że opowiada interesująco, nie przynudza długimi opisami, ani nie smęci zbyt dużo na temat swoich problemów (których trochę ma). Z czystym sumieniem powiem, że ja dzięki tej książce zapałałam do tej dziewczyny ogromną sympatią, zwłaszcza, że w toku wydarzeń zaczyna być bardziej buńczuczna i energiczna.

Wiele do całej historii wnosi również postać Adriana, który jest odpowiedzialny za humorystyczne scenki i dialogi. Cieszę się, że jest on tutaj jedną z głównych postaci, bo moim zdaniem zasługuje na więcej uwagi, a my na więcej informacji o nim. Pozostali bohaterowie czyli np. Jill są również istotni, jednak ja czytając najbardziej skupiłam się na alchemiczce i imprezowym moroju, bo ich charaktery są najbardziej intrygujące. Mimo tego nie ukrywam, że intrygującą osobą jest także nauczycielka Sydney od historii, ale dlaczego, tego już wam nie zdradzę.

Fabuła rozkręca się powoli. Ze strony na stronę poznajemy sporo nowych bohaterów i mamy coraz więcej zagadek do rozwikłania. Nie ma tutaj od razu gwałtownych zwrotów akcji czy scen, w których wszystko gna na łeb na szyję. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że początkowo może się wydawać, iż fabuła jest dość przewidywalna. Na szczęście zakończenie to całkowita niespodzianka, udowadniająca nam, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Wypieki na twarzy macie gwarantowane!

Styl i język są takie same jak w AW, co mnie osobiście cieszy, gdyż p. Mead nie zalicza się do przesadzających czy to z opisami, czy z nadmierną stylizacją językową autorek. Jej powieści czyta się lekko, szybko i z zainteresowaniem. Oczywiście nie jest to literatura wysokich lotów, ale pośród innych powieści z gatunku paranormalnego jej twórczość wybija się zdecydowanie.

Jestem w 100% usatysfakcjonowana "Kronikami krwi". Sydney jako nowa, główna postać szybko przypadła mi do gustu. Akcja wciągnęła mnie już od pierwszych stron i do samego końca trzymała w lekkim napięciu. Mimo iż jestem świadoma, że alchemiczka nigdy nie zastąpi mi całkowicie Rose, to wiem, że będę z niecierpliwością czekała na kolejne tomy jej przygód. :)

tytuł: Kroniki krwi
autor: Richelle Mead
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 416
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , ,

Komentarze

15 komentarzy:

  1. Ja. Ją. Chcę!
    Ochhh już się nie mogę doczekać! A nie mogę sobie kupić, bo dostanę ją na urodziny.
    A to dopiero za miesiąc!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu to się ciężki miesiąc zapowiada ;))

      Usuń
    2. Wierz mi, że będę cierpieć katusze i tym samym odliczać dni!

      Usuń
  2. Akademia Wampirów jeszcze przede mną, ale po takiej recenzji nie mogę się doczekać "Kronik krwi"!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Akademię Wampów, chociaż nie pamiętam, czy czytałam szósty tom, bo zapomniałam, jak się nazywa. Nie mogę się doczekać aż ta książka znajdzie się w moich rękach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6tka to "Ostatnie poświęcenie" ;)

      Usuń
  4. z pewnością przeczytam :) serię "Akademii wampirów" uwielbiam, a kontynuacja to obowiązek dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Adrian! <3 Super, że nadal gra główne skrzypce, gdyż jest niezastąpiony! Po tym, co autorka zrobiła mu w ostatnim tomie AW liczę na jakieś zadośćuczynienie z jej strony :D I również obawiałam się jaką Sydney będzie narratorką, gdyż ciężko mi było sobie wyobrazić brak Rose w tej roli, ale na szczęście wszystkie moje obawy rozwiałaś ;) Już nie mogę doczekać się lektury "Konik..."!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrian jest boski i powiem Ci, że bardziej go lubię w tej książce niż w AW! Zadośćuczynienie... nie powiem czy było, ale ogólnie jeżeli chodzi o moroja to jest "grubo" :D:D

      Sydney jak już pisałam dała radę ;) Fakt, że czuć różnicę w atmosferze, ale nadal czyta się mega dobrze :D

      Usuń
  6. Książka czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, nie mogłam w końcu przejść obok niej obojętnie, po przeczytaniu Akademii Wampirów, to oczywiste, i Adrian <333333 Książka również mi się spodobała, nie zawiodła moich oczekiwać, a wręcz je przerosła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że ostatecznie się spodobały "Kroniki"
    Teraz razem będziemy czekać na następny tom.
    Może by jakaś zbiorowa petycja fanów do wydawnictwa aby wydali ten tom o wiele prędzej niż zazwyczaj ? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam zamiar ją nabyć... Widzę, że jak najbardziej warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po takiej recenzji, aż żal nie sięgnąć po książkę. Jednak muszę jakoś wytrzymać, ponieważ pójdę za Twoją radą i najpierw przeczytam Akademię Wampirów :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.