Recenzja: Pani detektyw i jej pomocnik

Georgiana Bellewether, jako jedyna z czwórki dzieci swoich rodziców, cieszy się niesłychanie lotnym umysłem. Cóż jednak z tego, gdy z wyglądu przypomina złotowłosą laleczkę o wielkich, błękitnych oczkach i nikt przez to nie traktuje jej poważnie?

Dlaczego musiała urodzić się kobietą? To pytanie Panna Bellewether zadaje sobie od momentu, gdy zapragnęła zostać zawodowym detektywem. Świadomość, że wygląd i płeć w znaczący sposób ograniczają jej zawodowe plany, jest przytłaczająca i wielokrotnie zdejmuje z jej twarzy uśmiech, gdyż dziewczyna wie, iż mężczyzna na jej miejscu miałby dużo łatwiej. Jakby tego było mało na przeszkodzie stoją jej jednak nie tylko płeć i uroda, lecz również sposób w jaki żyje wraz z rodziną. Na przykład obecna sytuacja: podróż do Bath. Georgiana oczekiwała, iż w nowym miejscu zdarzy się w coś wyjątkowego i tajemniczego, a tutaj poza balami i kuracjami wodnymi nic ciekawego się nie dzieje. Na szczęście do czasu....

W trakcie kolejnej z uroczystości, podczas której dziewczyna odprawia licznych, nudnych adoratorów, dochodzi do kradzieży drogocennego naszyjnika ze szmaragdów Obrabowana zostaje gospodyni imprezy. Dla samozwańczej panny detektyw zdaje się to być idealna szansa, aby mogła się wykazać i zdobyć uznanie w szerszym gronie. Gdy jednak zabiera się za poszukiwania napotyka opór osób związanych z tragedią, które nie biorą na poważnie jej zapędów. Na szczęście z pomocą Bellewether przychodzi niespodziewanie markiz Ashdowne. Niedawno poznany mężczyzna proponuje, że zostanie pomocnikiem Georgiany, gdyż ogromnie go ona intryguje, a dodatkowo wspólne eskapady sprawiają mu wiele radości.

Podejrzanych osób jest kilka i każda z nich zdaje się mieć motyw i sposobność do kradzieży. Ślady jednak okazują się prowadzić w całkiem nieoczekiwanym kierunku. Czy zmysł detektywistyczny pozwoli Georgianie odkryć, kto jest przestępcą? I czy własne aspiracje oraz plany będą dla niej ważniejsze od wspólnego szczęścia?

Wrażenia i rekomendacje
Już nie pamiętam kiedy tak bardzo ubawiłam się przy romansie historycznym. Autentycznie z ręką na sercu przyznaję się, że w trakcie czytania tej powieści, większość czasu miałam uśmiech na twarzy lub chichotałam pod nosem. Główna bohaterka jest tak niesamowicie przedstawiona, że już od pierwszych stron zaprzyjaźniłam się z nią i do samego końca wiernie kibicowałam jej poczynaniom. Z wyglądu niby śliczna laleczka, z charakteru waleczna, uparta i niesamowicie kreatywna kobieta. Ci, którzy nie biorą na poważnie tego co mówi, szybko opuszczają krąg jej znajomych, gdyż podstawą, której wymaga od innych jest szacunek. Obdarzona plastyczną wyobraźnią wielokrotnie w trakcie dochodzenia przedstawia hipotezy, które później pragnie udowodnić. W swym dążeniu do prawdy jest tak uparta, że nie boi się nawet działać niezgodnie z prawem! Georgiana jest osobą, która nie potrafi wysiedzieć w miejscu i dosłownie wszędzie widzi coś podejrzanego lub przynajmniej coś intrygującego. Ona plus markiz Ashdowne to genialny duet, który dosłownie co chwilę odgrywa przed nami komedię omyłek. Sam markiz natomiast zalicza się do mężczyzn tajemniczych, dość spokojnych, a nawet trochę znudzonych życiem. Towarzystwo Georgiany jest dla niego odświeżające i wywołuje w nim wiele sprzecznych emocji. Wielokrotnie powtarza on, że sam nie wie czy bardziej ma ochotę tę dziewczynę udusić czy zaciągnąć do łóżka.

Odnosząc się jeszcze do fabuły nie ukrywam, że zagadka, której rozwiązania podejmuje się pani detektyw, nie jest najwyższych lotów i czytelnik szybko domyśla się, kto jest złoczyńcą. Jednakowoż nie o wątek kryminalny przecież w tej powieści  przede wszystkim chodzi. Książka jest typową przedstawicielką romansu i to na jego elementy powinno się zwrócić uwagę, a one są tutaj jak najbardziej zachowane. Nie bójcie się jednak, nie jest to lektura do bólu infantylna i nużąca, w której mnóstwo jest tkliwych scenek. Autorka całkiem nieźle bowiem opisuje zarówno swoich bohaterów jak i kolejne wydarzenia, dlatego całość mimo iż jest romansem i nie ma skomplikowanej intrygi, czyta się bardzo dobrze i z niegasnącym zainteresowaniem.

Zabawna, wciągająca, z świetnymi bohaterami- tak w kilku słowach podsumowuje tę historię. Idealne czytadło dla fanek romansów historycznych oraz dla przedstawicielek płci żeńskiej, które szukają czegoś lekkiego na jesienny wieczór. Ode mnie prywatnie ta książka dostaje tytuł jednej z najlepszych przedstawicielek swojego gatunku. Polecam!

Za możliwość przeczytania i przedniej zabawy dziękuję serdecznie wydawnictwu:
tytuł: Książę złodziei
autor: Deborah Simmons
wydawnictwo: Mira
ilość stron: 350
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , , , ,

Komentarze

11 komentarzy:

  1. Romans historyczny, a do tego dziewczyna, która chce zostać detektywem? MUSZĘ to przeczytać! ...a moim zdaniem wygląd słodkiej dziewczynki pomaga w kamuflowaniu się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no ja nie wiem... nigdy nie wyglądałam jak słodka laleczka ;) Ale skoro tak twierdzisz to zapamiętam :D

      Usuń
  2. ufff jak się cieszę, że Ci się książka spodobała! recenzje czytałam pobieżnie, bo nie chcę znać szczegółów, gdyż ta książka czeka na mnie na półce do recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj koniecznie :D Świetna jest :D

      Usuń
  3. Oooo :D Wydaje się być naprawdę świetna, a okładka mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło mi się tę powieść czytało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny świetny romans historyczny, ktróy dodaję do swojej listy! Zapowiada się niesamowita zabawa! Już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie i to bardzo! Przy najbliższej wizycie w księgarni na pewno jej poszukam! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zachęcająca recenzja do bardzo ciekawej książki, więc jak tu się nie skusić :) Zastanawiam się tylko kiedy ja znajdę czas na te wszystkie "smakołyki" :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.