Recenzja: Wrzosowiska, które potrafią zmienić życie

Za powieść p. Łajkowskiej zabierałam się kilka razy i za każdym wyglądało to podobnie: otwierałam, przeczytałam kilka stron i odkładałam zniechęcona w kąt. Nie wiem, co było tego powodem, gdyż teraz, po przeczytaniu (w końcu!) całości wiem, że ani styl ani większość bohaterów ani nawet sam pomysł, nie zaliczały się do słabych. Mimo to, między "Pensjonatem" a mną nie powstała żadna emocjonalna więź i raczej nie sięgnę po niego ponownie.

Fabuła
Basia jest matką, mężatką, a od pewnego czasu zyskała również status emigrantki. Wraz z rodziną przeprowadziła się do Anglii, gdyż jej mąż informatyk otrzymał tutaj propozycję lepszej pracy. Niestety to, co na początku zdawało się być niesamowitą okazją i przygodą, przerodziło się w męczarnie, wywołujące w Barbarze coraz więcej negatywnych emocji. Przenosiny w nowe miejsce wiązały się bowiem z zamknięciem firmy, którą kobieta prowadziła w Polsce i całkowite poświęcenie się dzieciom oraz sprawom domowym.

Basia sądziła, że póki wszyscy jej bliscy są zdrowi, póty nie potrzebuje nic więcej do szczęścia. Zmiana stylu życia uświadomiła jej jednak, że tak do końca nie jest. Ciągłe kłótnie z nastoletnimi córkami, mąż który późno wraca, ogrom obowiązków związanych z najmłodszym dzieckiem i rosnące od dłuższego czasu uczucia osamotnienia, niezrozumienia i niespełnienia, powodują, że Basia z dnia na dzień rezygnuje, z zaplanowanego wraz z rodziną, wyjazdu do Francji. Zamiast tego rusza z najmłodszym dzieckiem do Szkocji, a dokładniej w rejony wrzosowisk, tam gdzie kiedyś mieszkały sławne siostry Brönte. Niestety w miejscu, w którym zaplanowała odpoczynek, z przyczyn losowych dochodzi do tragedii i Basia musi zdać się na pomoc dopiero co poznanej Charoll właścicielki pensjonatu, w którym kobieta się zatrzymała.
Jak ułożą się jej dalsze losy? Czy odnajdzie odpowiedzi na wszystkie dręczące ją pytania?

Wrażenia i rekomendacje
Jak już wspomniałam historia o szukającej szczęścia emigrantce nie poruszyła moich emocji, mimo iż pod względem technicznym była całkiem nieźle skonstruowana. Kobieta, która zastanawia się, czy to, w jaki sposób ułożyło się jej życie, jest tym czego pragnęła, zalicza się do bohaterek, z którymi wiele czytelniczek może się utożsamiać. Z jednej strony dobry i pracujący mąż, zdrowe dzieci, przeprowadzka do "lepszego miejsca". Z drugiej natłok obowiązków, stagnacja, brak dreszczyku emocji i poczucia, że jest się komukolwiek potrzebnym. Bardzo życiowa sytuacja, która opisana jest przez pryzmat standardowych małżeńskich problemów. Dodatkowo żeby nie była to historia zbyt oczywista i standardowa autorka zdecydowała się jeszcze dorzucić wątek o tajemniczej kuzynce Basi. Losy powinowatej są ciekawym wtrąceniem w fabule i w pośredni sposób wpływają na zachowanie głównej bohaterki.

Co się jednak tyczy jeszcze samej Basi, to przyznam się, że mnie ona osobiście irytowała. Nie znoszę charakterów, które same nie wiedzą czego chcą, nie potrafią wziąć życia w swoje ręce i postanowić czegoś konkretnego, a taka właśnie jest główna bohaterka. W trakcie czytania wielokrotnie odniosłam również wrażenie, że stwarzała ona sobie problemy z niczego, zamiast cieszyć się tym, co ma lub po prostu porozmawiać szczerze z mężem, o tym co jej się nie podoba.

Na szczęście narracja nie należy w tej powieści wyłącznie do głównej bohaterki, lecz również do jej męża. Dzięki temu podziałowi co jakiś czas można odpocząć od smętnych wynurzeń i przez chwilę poczytać, o tym jak biedny Marek nie rozumie, co się stało z nastawieniem jego szczęśliwej do tej pory żony.

Jako że póki co głównie narzekam, nadeszła pora na kilka pozytywów. Zdecydowanie na plus wypadają w tej książce opisy angielskich terenów. Malownicze widoczki, ciekawostki związane z mieszkającymi tam ludźmi i z samymi siostrami Brönte sprawiają, że tekst oddziałuje na wyobraźnię i sprawia, że samemu ma się ochotę wyjechać w tamte rejony. Wpływ na to ma również niezwykle plastyczny i barwny język, jakim posługuje się autorka. Kolejną dobrą stroną jest Charoll, Angielka, która wkracza w życie Basi, w bardzo dobrym momencie i szybko staje się jej bliską przyjaciółką. Ciepły charakter tej pani, spokój i mądrość życiowa powodują, że nie sposób jej nie polubić. Także zakończenie bardzo przypadło mi do gustu, gdyż wyjaśniło każdy z wątków i było adekwatne do wydarzeń, które się rozegrały.

Podsumowując stwierdzam, że p. Łajkowska napisała całkiem niezłą książkę, która trafi w gust wielu kobiet. Niestety ja nie przepadam za słabymi i użalającymi się bohaterkami, które łatwo ulegają wpływom, dlatego do mnie konkretnie ta powieść nie trafiła. Mimo to obiektywnie patrząc czyta się tę książkę lekko i szybko.

Inną sprawą jest, że przeczytałam już również "Miłość na wrzosowisku" (II tom) i czuje ogromne rozczarowanie, gdyż bezsensownie poruszyła ona w wątek, który jak dla mnie powinien pozostać zamknięty epilogiem w tomie pierwszym. "Pensjonat na wrzosowisku" jako samodzielna książka otrzymuje więc ode mnie ocenę pozytywną, za wszystko o czym wspomniałam już wcześniej. Gdy jednak biorę pod uwagę to, że powstała również druga, niezbyt ciekawa i moim zdaniem naciągana część to w sumie jako serii wam tych powieści nie polecam.

Za możliwość zapoznania się z ta historią dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Pensjonat na wrzosowisku
autor: Anna Łajkowska
wydawnictwo: Damidos
ilość stron: 272

Share this:

, , ,

Komentarze

18 komentarzy:

  1. Zdecydowanie nie dla mnie, pomijam nawet twoja dobrą recenzje, ale ogólnie tematyka raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce, ale myślę, że odnalazłabym się w tej historii. Chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czujesz, że Twój los jest podobny? Czy po prostu lubisz takie życiowe historie? :)

      Usuń
  3. chyba się zdecyduję na tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  4. w sumie zamierzałam przeczytać tę książkę, ale teraz już nie wiem czy to zrobię, wolę chyba poczytać książki, które aż się o to proszą, a od dawna czekają na mojej półce

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej z całej książki przemawiają do mnie te malownicze wrzosowiska :)Ale sama powieśc nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładna okładka! Mam wrażenie, że takich historii było już wiele. Czy u nas naprawdę musi powstawać tyle książek o tych samych problemach, o takich samych ludziach i ich nudnym życiu? Podziwiam Cię, że chciało Ci się czytać kolejne książki, których na półkach znajdziesz od groma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh powiem Ci, że przebrnęłam przez nie tylko dlatego, że były proste i jakoś tak lekko się je czytało. W sumie nawet nie miałam w planach ich kiedykolwiek kupować/zamawiać do recenzji- wydawnictwo mi je przysłało, więc mimo iż nie lubię takich niespodzianek zdecydowałam się na opinię, bo miałam chwilę na przeczytanie.

      Ale jak najbardziej masz rację. Wszystko już było w tysiącach innych tego typu pozycjach. Na szczęście póki co już nic z gatunku powieści życiowo/babskich nie mam na półce :D

      Usuń
  7. Niestety ja też nie znoszę bohaterek typu "jaka to ja jestem biedna i nieszczęśliwa" , na samozwańcze użalaczki od razu mi nerw skacze, dlatego pomimo walorów książki raczej podziękuje tej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po twojej recenzji stwierdziłam, że odpuszczę sobie raczej tą książkę. Nic nie jest wstanie zniechęć mnie bardziej jak irytująca główna bohaterka

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi naprawdę ciekawie - pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka jest prześliczna, więc może dla tej okładki się skusze, bo teoretycznie jakoś tematyka mnie nie kręci.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna okładka ;) Już kiedyś słyszałam o tej książce, ale chyba nie jest to do końca moja tematyka ;)
    Co do ekologii, to nie chodziło mi o osoby, które naprawdę mają właściwe motywy, żeby ją popierać, a o takie, które się z tym obnoszą, podczas gdy nic w tym kierunku nie robią. Znam np. dziewczynę, która ciągle mówi, jaka jest eko - ma ekologiczną torbę i długopis, a w domu nawet nie segreguje śmieci ani nic innego, czyli zwyczajne pozerstwo moim zdaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka raczej nie dla mnie, więc po prostu ją sobie daruje :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.