Recenzja: Cień mordercy

Caim i Kit to dość niezwykły duet. On płatny morderca o przydomku Nożownik, ona duch, którego nikt oprócz niego nie widzi. Oboje przebywają w mieście Othir, gdzie szpiedzy, intrygi, śmierć i plugastwo są na porządku dziennym. 

To zlecenie od samego początku było mu nie na rękę. Zgodził się jedynie dlatego, że poprosił go o to znajomy, który kiedyś zajął się nim, gdy był w ciężkiej sytuacji. Kit wyczuła, że ta sprawa nie jest taka, na jaką powierzchownie wyglądała lecz wtedy było już za późno... Zlecenie dotyczyło morderstwa urzędnika na emeryturze, który jak wielu innych w Othirze był nędznikiem i złoczyńcą, a przynajmniej tak wynikało z informacji, które otrzymał Caim. Skrytobójca włamał się więc do willi i już miał poderżnąć ofierze gardło, gdy zobaczył, że ktoś go ubiegł! Jakby tego było mało w sytuacji tej zastała go córka zabitego- Josey, a chwile później na miejscu pojawiła się grupa strażników, pragnąca doprowadzić dziewczynę jak najszybciej w objęcia jej ojca. Mężczyzna szybko zorientował się, że został wrobiony i nie pozostało mu więc nic innego, jak uratować nowo poznaną i uciec. W jaką sprawę Caim został wplątany? Jaką rolę odgrywa w niej córka generała? I czy magiczne umiejętności mordercy są darem czy błogosławieństwem?

Wrażenia i rekomendacje
Akcja, magia i intryga. To trzy skojarzenia, które od razu pojawiają mi się w głowie, gdy pomyślę o "Synu cienia". Wciągnęłam się w tę historię już od pierwszych jej stron i nie odłożyłam jej do samego końca.

Caimowi zamordowano rodziców i od tego czasu kieruje nim pragnienie zemsty. Za współtowarzyszkę ma Kit, dziewczynę- ducha, która pewnego dnia po prostu się pojawiła i... została z nim na dłużej. To ona zastępowała mu rodzinę i przyjaciół. Tylko na nią mógł liczyć, dlatego wspólnie tułali się po ulicach i rynsztokach, dopóki nie zaczął mordować. Postać Caima jest jednocześnie interesująca i schematyczna. Przedstawia on bowiem typ złego charakteru, który ze spokojem ducha pozbawiał do tej pory ludzi życia, a obecnie zaczyna odnajdywać swoje sumienie. Elementem rozbudzającym ciekawość, jego osobą, jest głównie tajemnicza, magiczna siła, związana z mrokiem i ciemnością. Zabójca może dzięki niej przywoływać cień, używać go jako schronienie, a także wspierać się nim w walce. Nie wie on, skąd ma tą moc, jednak zdaje sobie sprawę, że stanowi jego integralną część. Tak samo jak obecność Kit. Nawiązując do najbliższych mu postaci stwierdzam, że o dziewczynie-duch dowiadujemy się w tej powieści niewiele, jednak jest ona niezłą pomocą dla Caima w chwilach zagrożenia. Josey z kolei jest według mnie irytującą, rozpieszczoną pannicą i mam cichą nadzieję, że w kolejnych tomach pojawi się w mniejszych ilościach.

Fabuła kręci się wokół intrygi, w którą zaplątuje się główny bohater. Zaplanowana ona została przez kilka osób jednocześnie i w trakcie kolejnych wydarzeń, każda z nich, chce przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Pragnienie władzy, dominacji, zemsty to tylko kilka z motywacji, które kierują bohaterami w tej powieści. Wątki w moim odczuciu posplatane są sprawnie, jednak początkowo miałam problem z dopasowaniem imion do konkretnych postaci, gdyż poza główną trójką ciężko mi było wyobrazić sobie resztę osób. Podobne odczucie braku wiadomości miałam w odniesieniu do miejsc i realiów całego świata. Nie wiem czy było to efektem lekkiego niedopracowania, czy może mojego roztrzepania. Nie jest to istotne. Najważniejsze, że akcja jest wartka i nie nudziłam się ani przez chwilę.

"Syn cienia" jest całkiem dobrym debiutem i niezłym przedstawicielem gatunku fantasy. W prawdzie nie jest to majstersztyk literacki powalający oryginalnością, jednak rozbudza wiele emocji i trzyma w lekkim napięciu i zainteresowaniu do samego końca. Dodatkowo doznań estetycznych dostarcza także niesamowita okładka, dlatego z przyjemnością tę książkę polecam. :)


Za możliwość poznania i zrecenzowania tej książki dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Syn cienia
autor: Jon Sprunk
wydawnictwo: Papierowy księżyc
ilość stron: 250
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , ,

Komentarze

11 komentarzy:

  1. W pierwszej kolejności okładka kusi :) cudna recenzja także zachęca do sięgnięcia po książkę. Gdy tylko zdarzy mi się ją mieć zapoznam się z treścią w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo rzetelna, a tym samym zachęcająca recenzja :) Z pewnością sięgnę po książkę. Chociaż szczerze mówiąc, to cały czas myślałam, że jest ona obszerniejsza :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Papierowy Księżyc wydaje świetne książki. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym co mówisz :) Mają w ofercie naprawdę niesamowite tytuły!

      Usuń
  4. BARDZO chciałabym przeczytać tę książkę! Już od dawna jej szukam, ale nigdy nie mogę się natknąć na nią stacjonarnie, a przy zamówieniach online zapominam... Ech. Muszę ją kiedyś mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko nie mam przekonania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg, chyba kupię sobie tę książkę na targach, jak dobrze pójdzie, przecież nie mogłabym przejść obojętnie, nawet jeśli to nie jest arcydzieło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej ja po Twojej recenzji "Uległej i posłusznej" załatwiłam ją sobie na wymianie na LC! :D

      Usuń
  7. Czuję się przekonana jeszcze bardziej niż byłam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odnoszę wrażenie, że w gatunku fantasy już bardzo trudno wymyśleć coś nowego... Ciągle schematy, podobne wątki... Na razie czekam na cud i coś, co mnie zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.