Recenzja: Dwa niezwykłe umysły

Zdecydowanie nie jestem fanką kontynuowania serii przez inną osobę niż jej pierwotny twórca. Wszelkie "Powroty Wolanda" czy tym podobne książki nie pociągają mnie nawet w najmniejszym stopniu. Sądzę, że jest to związane z moim głębokim przeświadczeniem o tym, że nie spotkam już w takich historiach moich ukochanych postaci tylko ich mierne odbicia. Co w takim razie sprawiło, że sięgnęłam po powieść pana Lorena Estleman'a? Może intrygująca okładka? Może sam pomysł dość nietypowego połączenia kilku sławnych postaci literackich? A może zwyczajnie jakieś chwilowe zaburzenia umysłowe? Nie wiem i nawet nie zamierzam nad tym rozmyślać, bo książka bardzo mi się podobała i nie zależnie od tego, co mnie do niej skłoniło, jestem temu niewymownie wdzięczna.

Loren D. Estleman  to amerykański pisarz, znany przede wszystkim z powieści detektywistycznych i westernów. Wielokrotnie nominowany do nagród literackich, kilkakrotny ich zdobywca. Człowiek niesamowicie twórczy i tworzący nowe teksty przy pomocy maszyny do pisania.

Fabuła
Holmes dostaje zlecenie od prawnika Uttersona aby sprawdzić kim jest tajemniczy mężczyzna nazwiskiem Hyde. Ta oto postać została bowiem wyznaczona jako jedyny spadkobierca sławnego i cenionego doktora Jekylla, przyjaciela p. Uttersona. Sherlock w krótkim czasie wyczuwa, że w tej sprawie jest coś podejrzanego i jak zwykle ma rację. Szybko okazuje się, że Hyde to osoba nieobliczalna, która aby zaspokoić swoje chore potrzeby nie cofnie się nawet przed morderstwem. Dlaczego więc spokojny i wykształcony człowiek zaczyna zadawać się z wybuchowym i budzącym wstręt typem? Czy Sherlock odgadnie i tę zagadkę?

Wrażenia i rekomendacje
Nazwiska Jekyll i Hyde, a także relacje między osobami je noszącymi, są mi znane już od dawna, jednakowoż interesującym przeżyciem było zapoznanie się z ich historią, przez pryzmat uwikłanych w sprawę Sherlocka i Watsona. Autor trzymając się konwencji oryginalnych powieści, o nietuzinkowym detektywie, w roli narratora obsadził oczywiście doktora. Ciekawym zabiegiem było zamieszczenie prologu i epilogu, w których wytłumaczone jest, jakoby rękopis Watsona znaleziony został przypadkiem przez członka patrolu wojskowego, w zbombardowanym domu niedaleko Tuluzy.

Co muszę przyznać autorowi, to to że nie spodziewałam się, iż tak dobrze odda on klimat powieści p. Doyle'a. Zarówno Sherlock jak i Watson są świetnie zarysowani i według mnie praktycznie wcale nie różnią się od swoich oryginalnych kreacji. Detektyw miewa swoje momenty intensywnej zadumy, dalej kocha skrzypce i analizuje wszystko zaledwie w trakcie jednego spojrzenia. Doktor po raz kolejny stara się nadążyć za tokiem myślenia przyjaciela, wspiera go kiedy tylko może no i oczywiście z zapałem relacjonuje nam przebieg całej sprawy. Także opisy innych charakterów, w tym naturalnie Jekyll'a i Hyde'a, są bardzo szczegółowe i autentycznie dają nam możliwość wniknięcia trochę w ich psychikę.

Ciężko jest mi natomiast określić czy zagadka jest trudna i czy Sherlock szybko wpada na jej rozwiązanie, gdyż siłą rzeczy znałam już wcześniej jej koniec. Na szczęście z czystym sercem i sumieniem zdradzę wam, że nie brakuje tutaj emocji, walk, pościgów i typowych dla detektywa przebieranek. Innymi słowy: Holmes nie przebiera w środkach i robi wszystko aby tylko dociec prawdy, a obdarzony lotnym umysłem Jekyll wcale mu tego nie ułatwia. 

Podobało mi się w tej powieści również to, także styl i język były bardzo podobne do tych w powieściach sir Artura. Ani razu w trakcie czytania nie odczułam, że coś jest naciągane, nudne czy nielogiczne. Wręcz przeciwnie. Historia jest spójna i wprowadza swoisty powiew świeżości do znanego już motywu. Na plus oceniam również ukazanie jak Sherlock sukcesywnie i powoli dociera do prawdy. Dzięki tej sprawie, a dokładniej jej rozwiązaniu, widać również, że był (lub też mógł być) osobą o niezwykle otwartym umyśle, nawet na rzeczy całkiem nieprawdopodobne.

Odwołując się do wstępu tej opinii, dalej twierdzę, że nie lubię, gdy jakiś autor czerpie pomysły z dorobku literackiego innego pisarza. W tym przypadku jednak jestem zadowolona, że dałam się skusić (bo jak zwykło się mówić: tylko krowa nie zmienia zdania). Powieść "Doktor Jekyll i Pan Holmes" jest bowiem świetną pozycją detektywistyczną, której zdecydowanie nie mam nic do zarzucenia.


Za możliwość posherlokowania przez jakąś chwilę dziękuje serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Dalsze przygody Sherlocka Holmesa. Doktor Jekyll i Pan Holmes.
autor: Loren D. Estleman 
wydawnictwo: Zysk i S-ka 
ilość stron: 288 
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. Wszelkie książki o przygodach Sherlocka zawsze chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przygody Sherlocka Holmesa to to co lubie, wiec ta ksiazka jest jak najbardziej dla mnie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Za książkę niedługo się zabieram, więc cieszę się, że ci się spodobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie jestem miłośniczką kontynuowania serii przez kogoś innego niż autor - zwłaszcza jeśli chodzi o mojego kochanego Holmesa ;D - ale raz spotkałam się z takim ciągiem dalszym, który przypadł mi do gustu (Dom jedwabny) więc od czasu do czasu daję im szanse :)) A lektury trochę zazdroszczę ^^

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.