Recenzja: Czym się karmi Paskudę?

"Królewnę zamknięto w wieży, tej zaś strzegł okrutny smok ziejący ogniem. Wielu dzielnych rycerzy próbowało uwolnić nieszczęsną z samotni, jednak żadnemu się nie powiodło."* I nic w tym dziwnego skoro księżniczka zaprzyjaźniła się z ognistą kreaturą, nadała jej imię Paskuda, a każdego potencjalnego wyzwoliciela traktowała jak posiłek dla swojego zwierzaka.

Tak, oczy was nie mylą. Księżniczka zamiast wpatrywać się tęsknym spojrzeniem w dal, udomowiła sobie smoka, a na dodatek zaczęła także grywać w statki z przydzielonym jej do opieki strażnikiem. Cała trójka czasu miała co nie miara, dlatego naturalnie mocno się ze sobą zżyła. Smok pożerał absztyfikantów. Księżniczka zaprzyjaźniła się z wojownikiem, a ten z kolei zaczął żałować, że nie ma szlacheckiego pochodzenia aby formalnie zaoferować ratunek białogłowej. Jedyne, co burzyło momentami spokój iż życia, to pojawiający się na horyzoncie rycerze, których pragnieniem było uwolnienie niewiasty.

Motyw księżniczki zamkniętej w wieży przewijał się już tyle razy, że raczej ciężko jest przedstawić go współcześnie w nowatorski sposób. Pani Magda Kozak podjęła się jednak tego wyzwania. Na to czy mu jednak podołała postaram się odpowiedzieć w dalszej części tej opinii.

"Paskuda" to zbiór 13 historii, pozornie niezależnych, a w rzeczywistości bardzo sprytnie ze sobą połączonych. W każdej z nich poznajemy po trochu naszych głównych bohaterów oraz relacje, jakie się między nimi wytworzyły. Nie zamierzam ukrywać, że według mnie najciekawiej wykreowaną postacią jest tutaj oczywiście smoczyca Paskuda, zwana pieszczotliwie Pasią. Wydawane przez nią odgłosy oraz pojedyncze wyrazy typu "Mniam" czy "Ble" niesamowicie mnie bawiły, a sposób, w jaki się zachowywała, przypominał mi momentami domowego psa. I tu muszę od razu przejść do pierwszej i moim zdaniem najważniejszej cechy całej tej książki, jaką jest wszechobecny humor. W trakcie czytania uśmiech praktycznie wcale nie opuszczał mojej twarzy, a wielokrotnie zdarzało mi się nawet radośnie parsknąć. Pani Kozak umiejętnie wplata komizm sytuacyjny, a ten językowy jest wręcz stałym elementem opowiadań o  niezwykłej trójce przyjaciół. 
"– I nawet smok mnie nie chce zjeść! – zabiadolił Rycerz
ponownie. – Pewnie dlatego, że taki przygłupi i niezgrabny,
nawet dobrze latać nie potrafi... – pocieszył się.
Paskuda popatrzyła na niego z jawnym obrzydzeniem.
– Mniam bleeee! – oświadczyła, po czym podniosła
się gwałtownie i pomaszerowała w kierunku jeziora. "

Wracając jednak do kreacji bohaterów, to w moim odczuciu są one plastyczne i dość realistyczne. Ich reakcje są z jednej strony przypisane do ich roli, a z drugiej związane z buntem, który zaczynają powoli odczuwać. Przykładowo powołując się na księżniczkę. Dziewczyna wcale nie ma ochoty ślęczeć zamknięta w wieży i liczyć na ratunek jakiegoś przypadkowego rycerzyka. Machanie chusteczką, wzniosła mowa, czy przerażenie lub też ekscytacja, którą powinna odczuwać zdecydowanie się jej już przejadły. Jednocześnie nie decyduje się na ucieczkę, nawet gdy ma na to okazję. 

Jak z kolei jest z fabułą. Wspomniałam już wcześniej, że składają się na nią osobne opowiadania, w których punkty ciężkości położone zostały oczywiście na przygody głównej trójki. Pojawiają się w nich jednak także nowi bohaterowie, wprowadzający zamęt w spokojną egzystencję smoczycy i spółki. Uchylając rąbek tajemnicy wspomnę, że Pasia postara się nauczyć uwodzenia, a Strażnik spróbuje zostać rycerzem. Nie powiem, żeby powieść Pani Kozak dostarczyła mi ogromu emocji i przyśpieszyła tętno, jednak nie ukrywam, iż pochłonęłam jej książkę w kilka godzin, praktycznie nie robiąc sobie przerw. Zarówno język, styl jak i pomysł na całą historię okazały się być tak dobre i przemyślane, że nawet nie poczułam kiedy przeleciałam przez te 300 stron. Krótko mówiąc lektura była niezwykle lekka, interesująca i przyjemna. 

W tym momencie muszę jeszcze wspomnieć o p. Danielu Grzeszkiewiczu, który odpowiada za ilustracje w "Paskudzie". Pan Daniel wykonał bowiem kawał świetnej roboty, gdyż grafiki przejawiające się w książce są niesamowite. Ogromnie podziwiam tego mężczyznę zarówno za pomysły na zobrazowanie wybranych scen czy postaci oraz za ich efekt końcowy. Rysunki idealnie komponują się z wydźwiękiem całej powieści, a wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że są jej integralną częścią.

Cóż jeszcze mogę o tej paskudnej książce rzec? Na pewno to, że wciąga. Że mimo iż czerpie z używanego już wcześniej tematu, przedstawia go w interesujący sposób. Że jest lekturą skierowaną praktycznie do wszystkich, gdyż zawiera w sobie i elementy komedii, i powieści fantasy a nawet wątek romansowy. Według mnie świetna pozycja, po którą autentycznie warto sięgnąć w momencie, gdy ma się ochotę na coś niezobowiązującego. 

*cytat z filmu "Shrek"

Za chwile pełne radości, poznanie nowego-nietypowego smoka oraz historię, do której jeszcze na pewno powrócę dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Paskuda & Co.
autor: Magda Kozak
wydawnictwo: fabryka słów
ilość stron: 304
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , ,

Komentarze

13 komentarzy:

  1. Ale fajny pomysł na książkę! Muszę się z nią zapoznać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czym się karmi paskudy? No czekoladą, co innego dać dziewczynie?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, bezbłędna logika :D

      Usuń
    2. Dada! Nie zdradzaj moich sekretów!

      Usuń
  3. Sprawdziłbym choćby po to, żeby zobaczyć, czy mamy podobne poczucie humoru :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dada już napisał, czym się karmi paskudy, bo sama mu to dzisiaj zdradziłam, zatem jest szansa, że żadna zeschizowana białogłowa go nie pożre, bo zasłoni się tabliczką ambrozji.

    Co do książki - bardzo mnie ona ciekawi. Ile można tłuc te same schematy. Pierwszy od kanonów wyzwolił się Shrek, fajnie, że na drugim miejscu plasuje się polska autorka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skojarzyło mi się z Błękitnym Księżycem S. Greena. Tam niezjedzona przez smoka księżniczka mieszka u niego na waleta, książę dosiada jednorożca, który gada i w ogóle wszystko jest na opak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze! Aż sobie poszukam tę książkę, o której mówisz bo może być dobra! :D Dzięki za info! :D

      Usuń
    2. Tak, mnie się podobały bardzo. Mówię w liczbie mnogiej, bo Fabryka wydała to w dwóch tomach. W wolnej chwili zerknij na moje recenzje:
      http://edytka28.blogspot.com/2012/08/simon-r-green-bekitny-ksiezyc.html
      http://edytka28.blogspot.com/2012/08/simon-r-green-bekitny-ksiezyc-czesc-2.html

      Usuń
  6. Ja tam juz próbuję ją zdobyć od premiery, ale ciągle coś mi stoi na drodze. A chcę ja tak przeczytać właśnie za ten jej humor... i Pasia... nie mogłam ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja! Na książkę mam co raz większą ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja bardzo zachęcająca ^^ Książka wydaje się być interesująca, dlatego spróbuję ją zdobyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam książki tego typu. Będę musiała się za nią zabrać . Nominowałam Cię do zabawy, mam nadzieję, że to nie problem i weźmiesz w tym udział :)http://recenzje-paulamore.blogspot.com/2012/11/liebster-bl.html

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.