Recenzja: Niewielcy złoczyńcy

Są wszędzie i nie ma szans, żeby zniknęły z naszego życia. Niezależnie od tego czy je widzimy, czy nie. W domu i na dworze. Włochate, z wieloma odnóżami, w pancerzykach i bez. O kim mowa? Oczywiście o robakach, do których wielu z nas nie pała zbytnią sympatią. 
Mimo swych licznych przywar także i te małe stworzonka cieszą się jednak swoistym zainteresowaniem, którego efektem są właśnie książki, takie jak ta.
"Zbrodnie robali" napisane przez Amy Stewart (swoją drogą także autorkę "Zbrodni roślin"), jak od początku informuje nas pisarka, nie mają jednak na celu wychwalania zalet robali, a uświadomienie przeciętnemu zjadaczowi chleba, w jaki sposób niektóre z insektów mogą wpłynąć na jego życie. Ponieważ sama także zaliczam się do grona osób nie przepadających za robactwem, czytając opis "Zbrodni..." pomyślałam, iż jest to lektura idealna dla mnie.

I tak będąc już po swą opinię muszę rozpocząć o poruszenia dwóch kwestii. Pierwszą z nich jest to, iż Stewart zdecydowała się na używanie pojęcia "robak" w odniesieniu do wszystkich owadów, o których wspomina, niezależnie od tego do jakiej grupy czy rodzaju należą.  (pomimo tego, że nie jest to zgodne z właściwą definicją tego stworzenia). Przygotujcie się więc, że czy to pająk, czy osa czy krocionóg- wszystko jest tutaj robalem. Drugim istotnym wyjaśnieniem, jest to dotyczące ogólnej formy tekstu. Książka p. Amy nie jest bowiem typowym poradnikiem, leksykonem czy naukową rozprawą lecz zbiorem zadziwiających, niezwykle interesujących, a momentami nawet niesmacznych ciekawostek. W trakcie czytania nie natraficie więc na nudne i typowo fachowe opisy, a jedynie na bardzo plastycznie przedstawione sytuacje ze spotkań ludzi z owadami. 

Dzieło Stewart podzielone jest na rozdziały albo dotyczące konkretnych robaków, albo odwołujące się do jakiejś określonej ich grupy, którą coś ze sobą łączy (mimo iż np. nie należą do jednej rodziny). Przy tym pierwszym typie oprócz łacińskiej nazwy insekta poznajemy również jego rozmiar, rodzinę, siedlisko i występowanie. Później następuje szczegółowy opis czy to wydarzenia, w którym uczestniczył, czy to sposobu jego życia i tego, jak on wpływa na nas. Pozornie nic nadzwyczajnego. Podkreślam jednak, że pozornie.

Nigdy w życiu bym nie podejrzewała, że tak mocno wciągnę się w zwykłe historyjki o czymś co budzi we mnie obrzydzenie. Nie wierzycie? A wiedzieliście, że Napoleon chorował na wywołany roztoczami świerzb, który często rozdrapany do krwi był brany za rany odniesione w walce? Albo, że Darwin wolał wziąć do buzi chrząszcza, niż pogodzić się z jego ucieczką (co skończyło się dla niego średnio przyjemnie)? Dla mnie były to interesujące nowinki, którymi cała ta książka jest dosłownie wypchana. Autentycznie ani przez chwile się przy niej nie nudziłam.

Kolejnymi plusami "Zbrodni robali" są na pewno proste w odbiorze język i stylistyka oraz poparcie wielu historii życiowymi przykładami. Stewart opowiada nam o robalach w przystępny i lekko humorystyczny sposób, dzięki czemu jest to lektura, która może się spodobać każdemu i nie ma tak naprawdę określonej grupy docelowej. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy czytelnicy chcieliby poznać szczegóły spółkowania modliszek, albo wyobrażać sobie, jak nicienie suną pod ludzką skórą (lub z niej wychodzą), dlatego mimo licznych pozytywów niestety nie każdy się na nią zdecyduje.

Zanim przejdę do podsumowania jeszcze kilka słów o wydaniu. Ja sama czytałam tę książkę w postaci ebook'a, który niestety niczym szczególnym się nie wyróżnia, jednak w księgarni przejrzałam sobie wersję papierową i byłam nią zachwycona. Śliczna kolorowa, twarda okładka, wiele szczegółowych grafik, wystylizowane strony oraz wyszczególnione, najciekawsze cytaty- to wszystko dodało tej pozycji jeszcze więcej swoistego uroku i dodatkowo wzbogaciło jej treść.

Czuje się usatysfakcjonowana lekturą "Zbrodni robali". W prawdzie wraz ze wzbogaceniem swej wiedzy odnośnie małych okropieństw zwiększyła się równocześnie moja lekka paranoja, ale abstrahując od tego, książka ta była czy też jest po prostu dobra. Polecam praktycznie wszystkim.

Za możliwość zapoznania się z książką, na którą dłuższy czas się już czaiłam dziękuję wydawnictwu:

tytuł: Zbrodnie robali. Wesz, która pokonała armię Napoleona, i inne diaboliczne insekty
autor: Amy Stewart
wydawnictwo: W.A.B.
ilość stron: 272
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. To nie dla mnie. Na samo słowo "robal" dostaję ciarki na ciele... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaa...robale są wśród nas i nas obserwują (https://www.dropbox.com/s/692fh4oha0u0llr/5316.jpg) ;)

    Widziałam tę książkę jakiś czas temu w księgarni i teraz żałuję, że jej nie kupiłam :D To byłby genialny prezdent dla mojej siotry - bilożki z wyształcenia, zawodu i zamiłowania.
    Sama też chętnie przeczytałabym o robalach. Przecież nie wszystkie są takie straszne ( https://www.dropbox.com/s/7m4sw9ff5q17pkm/Ladybugs-6.jpg).

    Krócej: zachęciłaś mnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, czekam na Twoja recenzję "Ostatniej spowiedzi" i nie mogę się doczekać... Pewnie już w Nowym Roku, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co w sumie już dawno napisałam, ale jakoś nie mogę się zabrać do napisania.... xD Więc pewnie już w Nowym roku będzie.

      Usuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.