Recenzja: Gra, w której stawką jest życie

Mówiąc szczerze czuję się lekko nieswojo pisząc opinię o książce, o której nie mam jeszcze do końca wyrobionego zdania. Wprawdzie z jednej strony przemyślałam już to, co pragnę przekazać, ale z drugiej nie jestem w stanie podjąć decyzji, czy powieść ta, w ogólnym podsumowaniu, zasługuje w większym stopniu na polecenie czy krytykę. Zastanawiam się także, czy sam fakt, że nie mogę się zdecydować, jak tę książkę zaklasyfikować i ocenić, może być już dowodem, że wywarła na mnie dość mocne wrażenie. Nie wiem i dlatego mam też nadzieję, że recenzja pomoże mi zająć bardziej konkretne stanowisko w tej sprawie. 

Przechodząc bezpośrednio do treści książki muszę zacząć od tego, iż autorka niewątpliwie miała ciekawy pomysł na fabułę. Przedstawiła ona bowiem 8 bohaterów, których drogi krzyżują się w spontaniczny i dość przypadkowy sposób. Każdy rozdział to historia jednego człowieka, na którego losy wpływają zarówno podjęte przez niego decyzje, jak i wydarzenia zainicjowane przez osobę go poprzedzającą (z wyjątkiem pierwszej historii). Wszystkie z postaci łączy jeden element- przechodząca z rąk do rąk, holenderska zapalniczka z napisem Players- Gracze. Ten pospolity przedmiot jest symbolem doskonale widocznego faktu, że bohaterowie wielokrotnie w swym życiu igrają z losem, jak z ogniem.

Niestety mimo tak świetnie zarysowującego się potencjału powieści tej nie sposób opisać inaczej niż: wulgarna. Nie dość, że cały czas natrafiamy na soczyste wyrażenia, to dodatkowo wiele z opisów i dialogów brzmi jakby zaczerpnięto je z prostackiego środowiska. Niezależnie, o którym z bohaterów czytamy, język cały czas znajduje się na tragicznie niskim poziomie. Tutaj muszę wtrącić, iż zazwyczaj wulgarne słownictwo mi nie przeszkadza jeżeli ma coś konkretnego na celu. Niestety w tej powieści jest ono tak nagminnie stosowane, że aż odrzuca, zwłaszcza, że chwilami można było z niego zrezygnować. Kolejnym przejawem wulgarności jest przesyt stosunków seksualnych, których odrzucające opisy nie zostają nam niestety oszczędzone. Wszystko sprowadza się w tej książce do zwierzęcych instynktów i wyrachowania, które występując wspólnie nie pozostawiają już zbyt wiele miejsca jakimkolwiek uczuciom.

Pomimo iż czytanie książki p. Chaczko było bardziej męczące niż przyjemne lub konstruktywne, po zakończonej lekturze doszłam do wniosku, że chyba podejrzewam, co pisarka chciała podkreślić stosując taką, a nie inną formę oraz styl. Głównym i najbardziej widocznym tematem "Graczy" jest bowiem społeczny rozkład i upadek jednostki. Przekraczanie granic moralnych, kłamstwo oraz zdrada są tymi elementami życia Playersów, które w jakiś sposób zmieniają bieg ich losu. W trakcie czytania nie sposób więc nie zacząć się zastanawiać nad kwestią: czy ktokolwiek jest w stanie przewidzieć, która z decyzji okaże się być kluczową dla jego przyszłego życia? Mam cichą nadzieję, że gdzieś tam, pod licznymi, zbędnymi opisami, tragicznymi dialogami oraz pełną seksu historią, właśnie takie przesłanie miała mieć ta książka.

"Gracze" w ogólnym podsumowaniu są według mnie powieścią z niewykorzystanym potencjałem. Gdyby autorka zdecydowała się na bardziej znośny język i styl książka zasługiwałaby na polecenie (gdyż pomysł na fabułę był intrygujący!), a tak niestety, żeby być w zgodzie z samą sobą, raczej zachęcać was do niej nie będę. 

tytuł: Gracze 
autor: Renata Chaczko 
wydawnictwo: Zysk i S-ka 
ilość stron: 248 
opis wydawcy: KLIK

Za możliwość poznania losów Graczy, dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, ,

Komentarze

13 komentarzy:

  1. Nie przeszkadza mi nigdy wulgarność języka. To co jest naprawdę irytujące, to silenie się na jego używanie. Strasznie kłuje coś takiego w oczy :/ Co do samej książki wygląda na przeciętną obyczajówkę i raczej będę się trzymał od niej z dala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tutaj ciężko mi było rozróżnić czy jest to celowa stylizacja czy raczej dość słaby warsztat pisarki. Nie jestem profesjonalistką więc tego dokładnie nie ocenię. Ale tak, jak zazwyczaj mi "mięso" w literaturze nie przeszkadza, tym razem dosłownie było go za dużo...

      Nie ukrywam też, że lepsze książki są na półkach ;)

      Usuń
  2. Ostatnio jest naprawdę sporo lektur tego typu. Wulgarność w nich mi nie przeszkadza, dopóki autor lub autorka obchodzi się z nim z dobrym smakiem, a nie przesadą. W końcu lektura ma być przyjemna, a nie irytująca. Szkoda, że ten potencjał został tak zmarnowany, bo zapowiadało się ciekawie. Ja jednak sobie odpuszczę, jest wiele książek, które są ciekawsze, a przynajmniej lepiej napisane :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W zasadzie to książka zapowiada się naprawę dobrze, jednak kwestia języka trochę mnie odrzuca, zwłaszcza, kiedy mówisz, że w pewnych momentach można go było uniknąć. Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie wulgaryzm w literaturze, szczególnie u kobiet nie jest do przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo czytałam ostatnio na temat tej książki i utwierdzam się w przekonaniu, że to pozycja nie dla mnie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam podobny dylemat do Ciebie, ale faktycznie, myślę, że autorka chciała mocno zarysować upadające społeczeństwo. Z drugiej strony zapewne ile osób prowadzi taki styl życia jak bohaterowie. Imprezy, przypadkowy seks. Temat dosyć mało poruszany. Pomysł na historię bardzo ciekawy każdy połączony z każdym. Jednak ilość wulgaryzmu i tekstów na naprawdę upadłym poziomie zepsuła tę książkę. Wystarczyłoby by wyciąć parę linijek i książka byłabym dobra. Gdzie nie gdzie można by zostawić kilka wulgaryzmów dla pikanterii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś miałam na nią ochotę, jednak po negatywnych opiniach już mi przeszło:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jarka, wiesz co mówią: co za dużo, to niezdrowo. Jeśli ktoś nie potrafi wulgaryzmów zastąpić innymi wyrazami, to jest to słabe, po prostu. A w książce już zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też tak sądzę, jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że autorka chciała coś tym językiem podkreślić... Heh... Podobno ma wydać kolejną powieść, wiec wtedy będzie można stwierdzić konkretniej jaki ma warsztat :P

      Usuń
  9. Nie wiem, ale chyba jednak to nie do końca to, czego oczekuję. Więc odpuściłabym lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba wolę ominąć książkę szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.