Recenzja: Brytyjsko- rosyjska intryga

Żyli sobie kiedyś dwaj bracia. Jeden z nich był poważaną osobistością na dworze rosyjskiego cara, a drugi dziedzicem rodu w Anglii. Podczas, gdy pierwszy z nich noszący imię Edmond, charakteryzował się odwa, sprytem i walecznością, a dodatkowo zawsze musiał postawić na swoim, drugi, o imieniu Stefan, znany był z rozwagi, spokoju ducha oraz niezwykle intensywnego poczucia obowiązku. Każdy z mężczyzn żył swoim życiem, do czasu, gdy nagle jednemu z nich zaczęło zagrażać tajemnicze niebezpieczeństwo...


Jest rok 1820. Edmond otrzymuje wiadomość, że ktoś uporczywie pragnie pozbyć się jego brata. Aby odkryć, kto stoi za zamachami, mężczyzna decyduje się wrócić do Anglii i przez jakiś czas wcielić się w rolę Stefana. Sporo ułatwia mu fakt, że wraz z bratem są bliźniakami i tylko nieliczne grono jest w stanie odróżnić ich od siebie. Plan byłby idealny, gdyby na drodze ku jego realizacji nie stanęła nieprzewidywalna Brianna Quinn. Dziewczyna bardzo szybko rozpoznaje, z którym z mężczyzn ma do czynienia i mimo, iż jest jej to nie na rękę, zawiera z nim układ. Edmond weźmie ją pod opiekę, ponieważ grozi jej niebezpieczeństwo ze strony ojczyma, a w zamian ona będzie trzymać buzię na kłódkę, odnośnie jego prawdziwej tożsamości. Jak nieznoszący sprzeciwu mężczyzna poradzi sobie z upartą pannicą? Kto i dlaczego nastaje na życie Stefana? Czy Brianna powinna się bardziej obawiać szalonego ojczyma, czy nowego opiekuna?

Wrażenia i rekomendacje
Historia napisana przez p. Rogers ma trzy główne wątki: detektywistyczny (odkrycie komu zależy na zlikwidowaniu jednego z braci), romantyczny (Edmond i Brianna) oraz rodzinny (jeśli tak można nazwa niezdrowe zainteresowanie ojczyma swoją podopieczną). Głównymi postaciami są oczywiście nieprzewidywalna pannica i ten bardziej niebezpieczny bliźniak, dlatego też o nich dowiadujemy się najwięcej. Oboje są uparci i chcą kontrolować sytuacje, więc nic w tym dziwnego, że w końcu rozwija się między nimi dość intensywna chemia, a jej wynikiem są sceny pełne emocji. Niestety w ich relacjach nie podobała mi się jedna rzecz, a konkretnie zbyt zaborcze podejście Edmonda do Brianny, przez które odnosiłam często wrażenie, iż traktuje on dziewczynę bardziej, jak swoją własność niż wolnego człowieka. Na szczęście wraz ze wzrostem wzajemnego zaufania jego stosunek do dziewczyny zmienił się na lepsze i stał się bardziej romantyczny.

Akcja w tej powieści jest dość wartka i dobrze skomponowana. Pomimo kilku równoległych wątków wszystko ładnie się ze sobą splata tworząc logiczną całość. Autorka w umiejętny sposób dawkuje nam kolejne informacje tak, że fabuła ze strony na stronę robi się coraz bardziej interesująca. W pewnym momencie poczułam się nawet miło zaskoczona rozwojem wydarzeń, a to podczas lektury romansów historycznych, zdarza mi się już coraz rzadziej. Zamachy na Stefana okazują się być częścią bardziej skomplikowanej intrygi, ojczym Brianny nie chce pogodzić się z odejściem córki, a Stefan podejmuje bardzo nietypową dla niego decyzję. Wprawdzie Rogers nie wykorzystała potencjału, który dawała jej carska Rosja (opisy były dość lakoniczne i powierzchowne), nie poczułam się z tego powodu mocno zawiedziona, gdyż mimo wszystko jest to przecież tylko romans, a nie powieść historyczna.
 
Sięgając po "Intrygę i namiętność" oczekiwałam lekkiej i przyjemnej lektury z wątkiem miłości w tle i to właśnie otrzymałam. W pewien sposób przywiązałam się do przedstawionych mi bohaterów, ich przygody pochłonęły mnie na parę godzin, a szczęśliwe zakończenie wywołało uśmiech na twarzy. Polecam fanom gatunku i osobom szukającym czegoś niezobowiązującego na wolną chwilę.

tytuł: Intryga i namiętność
autor: Rosemary Rogers
wydawnictwo: Mira/Harlequin
ilość stron: 396 
opis wydawnictwa: KLIK


Za książkę dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, , , ,

Komentarze

14 komentarzy:

  1. Czytałam, fajna lekka historyjka, miło mi się przy niej spędziło czas. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Weszłam na Twojego posta dwa razy. Za pierwszym zdecydowanie uznałam, że tej książki nie przeczytam, bo z góry uznałam, że mi się ona nie spodoba. Za drugim dokładniej wczytałam się w recenzję, inaczej spojrzałam na opis i myślę sobie, że chyba jednak się na nią skuszę. :) Dawno nie czytałam książki w tym stylu. U mnie albo fantastyka, albo typowa obyczajówka w stylu Jodi Picoult. Pora na coś innego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Kurcze, pamiętaj jednak, że jest to romans historyczny więc wysokich lotów takie książki w 90% nie są ;) Mimo to stwierdzam, że się bardzo przy niej zrelaksowałam, a czytanie sprawiło mi przyjemność :) Więc polecam :)

      Usuń
    2. Coś Ty, nie oczekuję jakiejś wybitnie genialnej lektury, tylko właśnie czegoś, przy czym mogę się zrelaksować i przeczytać z pewnym spokojem, bez obgryzania paznokci przy pędzącej akcji, jak to w wielu książkach bywa. :)

      Usuń
    3. W takim razie nadaje się idealnie ;)

      Usuń
  3. Jeżeli człowiek się nie nastawi na wielkie dzieło to ma szansę spędzić kilka naprawdę świetnych godzin nad tą książką. Także polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja ciekawa, ale sama historia nie wpisuje się w żaden sposób w kanon moich zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię czasami sięgnąć po taką lżejszą literaturę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzieś tam mam w planach tę książke, choć jest tyle dobrych romansów, że nie wiem, za co się zabrać w pierwszej kolejności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w pełni odnośnie dobrych romansów! Ja do mojej Kleypas nie mogę jakoś się dokopać ostatnio bo ciągle coś innego mi wyskakuje do przeczytania!

      Usuń
  7. Mam na nią ochotę i myślę, że przypadłaby mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi również książka strasznie się podobała, chociaż wielką fanką tego gatunku nie jestem :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa recenzja i zachęcająca, jak będę szukała czegoś lekkiego to poszukam

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.