Recenzja: Rosyjski Poirot

źródło: http://dobrehistorie.pl/book,12.html
Hercules Poirot, Miss Marple, Sherlock Holmes to znane wszystkim nazwiska detektywów, którzy z zapałem podejmowali się rozwiązania nawet niemożliwych do zakończenia spraw. Tym razem jednak to nie oni, a Rosjanin Metody Kiryłowicz Kobyłkin pomoże rozwikłać tajemnicę nagłej śmierci sławnego mandżurskiego milionera. 

Rok 1893. Jegora Pawłowicza Worobiowa poznajemy w momencie, gdy wraz z córką Marią jedzie do Petersburga aby zeswatać dziewczynę z bliskim mu znajomym Aleksiejem Nikołajewiczem Kudlińskim. Podróż przebiega całkiem spokojnie. Marii zdaje się nawet, że  ojciec w końcu wyjaśni jej, dlaczego tak naciska na ślub z mężczyzną, którego nigdy nawet nie poznała. Niestety niespodziewanie sytuacja przybiera dość dramatyczny obrót, ponieważ biznesmen gwałtownie umiera. Specjaliści orzekają zawał serca, jednak Metody Kobyłkin od razu wyczuwa, że nie jest to prawdą i zaczyna śledztwo na własną rękę. 

Uwielbiam powieści detektywistyczne, dlatego z zaciekawieniem sięgnęłam po historię z bohaterem porównywanym do francuskiego Vidocqa. Dodatkową zachęcona poczułam się dzięki wstępowi napisanemu przez tłumaczkę Agnieszkę Papaj, z którego dowiedziałam się, iż rosyjskie kryminały oraz powieści awanturnicze są głęboko związane z kulturą swego rodzinnego kraju i dają czytelnikowi wgląd w prawdziwą carską Rosję.

"W otchłani Imatry" cechuje się wartką, pełną zawirowań akcją i przemyślaną intrygą. Sam Kobyłkin pojawia się jednak na scenie dopiero po pewnym czasie, dlatego początkowo byłam lekko zdezorientowana, gdyż informacji o rosyjskim śledczym było naprawdę niewiele. Na szczęście kolejne strony zaspokoiły moją ciekawość i zarysowały obraz ekscentrycznego, zawziętego starszego Pana, lubiącego udzielać wymijających odpowiedzi i posiadającego niezwykle lotny umysł. Wielokrotnie sposób jego działania, czy to jak się zwracał do innych wywoływał na mej twarzy uśmiech. Do pozostałych postaci nie poczułam tak dużej sympatii, jednak spełniły one całkowicie swoją drugoplanową rolę. Ciekawi mnie jeszcze, które z nich spotkam ponownie, ponieważ książka ta jest dopiero pierwszym tomem serii „Caryca Hunhuzów". 
 
Jak na wzrokowca przystało muszę jeszcze wspomnieć o ilustracjach wykonanych przez Krzysztofa Chalika. Grafik nie ma wprawdzie zbyt wiele, ale wszystkie wykonane są z niezwykłą starannością i wpływają na pozytywne odczucia estetyczne w trakcie czytania.

Książka Kraśnickiego jest dobrym kryminałem, który czyta się szybko i lekko. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tytuł  z tej serii aby jeszcze lepiej poznać metody działania  Kobyłkina.

tytuł: W otchłani Imatry
autor: Aleksander Ławrow (Aleksander Iwanowicz Kraśnicki)
wydawnictwo: Dobre Historie
ilość stron: 252

opis wydawcy: KLIK



Za możliwość przeniesienia się na chwilę do Petersburga dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, , ,

Komentarze

3 komentarzy:

  1. Strasznie mnie ciekawi obraz Rosji od około 1800 roku, dlatego lubię powieści, które rozgrywają się właśnie tam. Jeśli do tego dodamy zagadkową śmierć i śledztwo, to jest to kryminał, który musi mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesujące. Nie wiedziałam o tej książce, a jestem fanką Poirota... muszę się rozglądnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra okładka, ładna kolorystyka :D Może się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.