Pyrkon 2013

Pyrkon, Pyrkon i po Pyrkonie. Od imprezy minął już tydzień, a ja nadal nie mogę ochłonąć po ogromie emocji, które mną zawładnęły i już snuję plany oraz przypuszczenia odnośnie kolejnej edycji. Ale od początku...

Tegoroczna impreza (tak jak i poprzednia) odbyła się na terenie MTP, gdzie po raz pierwszy uczestnikom udostępniony został również nocleg. Nie wiem niestety, jak w sleep-roomach wyglądało, ponieważ nocowałam we własnym łóżku, jednak nie słyszałam, żeby ktoś oficjalnie bardzo na nie narzekał. Podejrzewam więc, że standardowo panowała w nich biwakowa atmosfera :)


Akredytacja
Nie lubię mówić o akredytacji, ponieważ jest ona dość drażliwym tematem wywołującym wiele  dyskusji. Postaram się jednak ująć sprawę krótko i konkretnie: 
1. Kolejki były zacnej długości (moja siostra czekała 3 godziny zanim weszła, mnie to ominęło, gdyż wchodziłam jako przedstawiciel upadli.pl patrz pkt. 3).
2. System rejestracji momentami padał, a identyfikatorów i związanych z nimi gadżetów nie starczyło dla wszystkich. 
3. Był podział na kolejki dla uczestników, mediów i gości, co momentami mogło irytować, zwłaszcza, gdy ta dla gości była pusta, a w tej, dla zwykłych śmiertelników, stały tłumy.
Wszystko to jednak nie ma znaczenia przy fakcie, że w tym roku na Pyrkonie pojawiło się ponad 12 tys osób! Czy ktokolwiek z Was byłby w stanie to przewidzieć? Przecież to jest 2 razy większa liczba niż rok temu! Ja się wcale nie dziwię, że nie wszystko przebiegło w 100% sprawnie, bo jak by miało przy takich tłumach. Szczerze gratuluję organizatorom, że w ogóle podołali wpuścić tyle ludzi i przygotowali dla nas tak świetną, masową imprezę!!!

informator+ identyfikator
Atrakcje
skrócona rozpiska atrakcji
To był aspekt, który jako jedyny wywoływał mój niepokój jeszcze zanim rozpoczął się konwent. Dotarły do mnie bowiem informacje, że organizatorzy mają problem z zapełnieniem programu. Na szczęście strach wyparował w momencie, gdy otrzymałam: książkę- informator wypchany przygotowanymi atrakcjami oraz jego skróconą, z założenia bardziej poręczną wersję. Stojąc w tłumie usłyszałam, jak ktoś porównał , przez wygląd jaki posiadała, do Gazety Lubuskiej, z którą to opinią się nie zgodzę, ponieważ w GL umiem się rozeznać, a ten plan był dla mnie momentami niestety trochę nieczytelny. Na szczęście wcześniej spisałam wszystko z internetowego, który na bieżąco miał również dodawane erraty. 

Dzień I
KIK
Na miejscu zjawiłam się ok 15.00 i od tego momentu swój czas spędziłam odwiedzając przede wszystkim stoiska. W trakcie obchodu miałam przyjemność poznać m. in. redakcję wydawnictwa Kotori, JPF, Kuźni Gier, JG Studio oraz tess-shirt.pl. Wszędzie spotkałam się z bardzo otwartymi i uśmiechniętymi ludźmi :) Oczywiście zawitałam również w KIK (który to systematycznie odwiedzam nawet poza konwentami ;)). Wystawców było wielu, rozpoczynając od księgarni i wydawnictw literackich, poprzez sklepy ze strojami fantasy, grami planszowymi i koszulkami, a na twórcach biżuterii i pysznych wypieków kończąc. Każdy mógł
Rozkład wystawców
znaleźć coś dla siebie, a co najlepsze: w przystępnej cenie.
Niestety w zbyt wielu atrakcjach nie wzięłam tego dnia udziału, ponieważ w związku z przyjazdem Grahama Mastertona do Polski byłam umówiona na przeprowadzenie wywiadu poza terenem imprezy. Więcej jednak na ten temat powiem w innym poście :)


Dzień II
Mhroczna Jarka i uśmiechnięta Aneta :)
Drugi dzień imprezy spędziłam w biegu. Zaczęło się od pobudki i sprintu na tramwaj żeby tylko zdążyć  na warsztaty gestykulacji japońskiej. Nie zdążyłam :( Ponownie wylądowałam więc na stoiskach i w Games Roomie, tym razem wykorzystując dodatkowy czas na utrwalanie wszelkich cudów swoim, już nie tak cudownym, aparatem. Kolejnym punktem programu, który zaplanowałam był panel prowadzony przez Anetę Jadowską pt. "Jak zostać sławnym, choć niekoniecznie bogatym, czyli bądź seryjnym, zalicz groupies" (przed salą udało mi się złapać Anetę i wymienić z nią kilka słów, a później wykorzystać do zdjęcia ;) - Jarka Stalker). Wykład był zarówno
Jedno z nielicznych zdjęć z wyraźną Anetą
konkretny i merytorycznie ciekawy, jak i poprowadzony w pełen humoru sposób. Aneta opowiadała z pasją, dlatego wspólnie z moją prywatną siostrą, która w ogóle nie interesuje się seryjnymi mordercami, siedziałyśmy i dosłownie spijałyśmy słowa z ust prowadzącej. Następny na liście był panel pt. "Po co pisać mądre książki?". Anna Kańtoch, Jacek Dukaj, Jacek Inglot, Jacek Komuda oraz Robert M. Wegner opowiadali o swoich doświadczeniach i dawali rady na temat, jak poruszać kwestie naukowe w książkach fantasy, a także czy i po co potrzebny jest research przed napisaniem własnej powieści. Wykład interesujący oraz dość zabawny zwłaszcza, gdy p. Dukaj udowadniał prowadzącej, że dość nieumiejętnie zadaje pytania ;) Po pełnej emocji godzinie wybrałam się na szybki obiad do pobliskiego McDonalda (tak wiem jem syf), gdzie spotkałam grupę X-menów, Ironmana, Twoface, kilka osób rodem z powieści Steam Punk oraz wielu innych cosplayerów. Odpowiednio uzupełniwszy zapasy energetyczne udałam się na spotkanie autorskie z Jakubem Ćwiekiem. Pisarz opowiadał trochę o swojej nowej książce "Dreszcz" (piszę właśnie recenzję), o jej akcji promocyjnej (Pierwszy DRESZCZ wiosny) oraz zachęcał do oglądania KLIPU z piosenką, której był
Z Jakubem Ćwiekiem
współtwórcą. Odpowiadał on również na zarzuty związane z używaniem przez niego wulgaryzmów w książkach ("Motyla noga" jako zamiennik po prostu nie pasuje do facetów w skórach! Całkowicie się z tym zgadzam! :)), a także (co mnie interesowało najbardziej) wspominał o drugiej edycji akcji Rock&Read. Jak zwykle w przypadku tego mężczyzny było przyjemnie, zabawnie i z nawiązaniami do popkultury (Jakie odniesienia filmowe zauważacie w teledysku? :)). Uwielbiam panele prowadzone przez p. Kubę, gdyż słucha się go (tak samo jak i czyta) lekko, ale z nieustannym zainteresowaniem. Chyba nikogo nie zaskoczy informacja, że pojawiłam się również na jego dyżurze autografowym. Wieczór zajął mi konkurs karaoke UltraStar Glow, gdzie wyłam do mikrofonu, a za zdzieranie gardła otrzymałam drugie miejsce i Pyrfunty. W przerwach między kolejnymi punktami często bawiłam się w Games Roomach i oczywiście zakupiłam kilka rzeczy na stoiskach (co konkretnie? Spojrzyj na koniec tej notki).



<--Po bokach widać autografy, które zdobyłam-->

Dzień III
W ostatnim dniu konwentu odbył się prowadzony przeze mnie konkurs: "Paranormalno-fantastyczna wiedzówka". Nie ukrywam, że zdziwił mnie lekko wiek jej uczestników, gdyż grupę docelową określiłam jako 13-18 (dziewczęta zakochane w Patchu, Edwardzie, Renie itp.) a na miejscu zastałam osoby dorosłe ;) Było kameralnie i dość zabawnie, zwłaszcza, że jeden z uczestników nie znał nic oprócz "Zmierzchu" a i tak udawało mu się udzielać poprawnych odpowiedzi! Jeszcze raz ogromnie dziękuję tym, którzy się zjawili i mam nadzieję, że za rok również uda mi się poprowadzić tę atrakcję. Gdy wywiązałam się z konkursu odwiedziłam ponownie Games Room z planszówkami, w którym tym razem poobserwowałam turniej fascynującej gry "Times up!" (opinia o niej wkrótce) oraz ludzi skaczących na DDR (sama mam i polecam!). Ponieważ na placu odbywały się pokazy szermierki, zahaczyłam także i o nie. Na koniec (gdyż musiałam wracać szybciej do domu) ponownie spróbowałam swoich sił w UltraStarze, tym razem z efektem miernym (Damn you Naruto!).

Biegając między salami, pokazami i stoiskami w trakcie całej imprezy zrobiłam sobie
Star Wars forever!
mnóstwo zdjęć z przebranymi ludźmi. Stroje niektórych były dosłownie zachwycające! Aż mi żyłka wyskakiwała momentami z zazdrości, dlatego postanowiłam, że na Polcon także jakiś kostium przygotuję! A co!

Podsumowanie
Według mnie Pyrkon zdecydowanie zasługuje na tytuł najlepszego polskiego konwentu. Szczególnie w tym roku trudno było nie zauważyć, że organizatorzy włożyli sporo pracy i zaangażowania w przygotowania i prowadzenie tej imprezy. Informator był przepełniony i estetycznie wykonany, opaska trzydniowa nie dość, że ładnie wyglądała to dodatkowo mocno trzymała się na ręku. Grafika widoczna na plakatach promocyjnych stanowiła syntezę elementu związanego nieodłącznie z Poznaniem (koziołki!) z tematyką festiwalu. Uczestnicy z każdą wątpliwością mogli udać się do umieszczonego w widocznym miejscu punktu informacyjnego, a szczęśliwcy z zapasem Pyrfuntów wybrać jakąś zacną nagrodę w sklepiku. Wysiłki Drugiej Ery zostały nagrodzone obecnością 12 299 uczestników, co jest niesamowitym wynikiem i dobrze rokuje na przyszłość. Atrakcje były na poziomie, a gości cała masa. Bawiłam się świetnie i już się trzęsę na samą myśl o kolejnej edycji! 

Zakupy/nagrody
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zakupiła :)
Tegoroczne zdobycze to:
polecam!
1. "Bestiariusz słowiański" Paweł Zych, Witold Vargas
2. "The amazing Spider-man" 9/97
3. "Coś na progu" nr 6
4. "Adept magii" Raymond E. Feist (uwielbiam tę serię i cieszę się ogromnie, że w końcu mam swój chociać pierwszy tom!)

5. "Doubt" tom 2- Yoshiki Tonogai
6. przypinka z króliczkiem :)
7. "Jaki jest?" gra którą zdobyłam za wygrane Pyrfunty

Polcon dopiero na koniec sierpnia, a Pyrkon za rok... jak ja wytrzymam? ;)

Ktoś z Was jeździ na konwenty? A może był na Pyrkonie? Podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami! :)

Share this:

, ,

Komentarze

11 komentarzy:

  1. Pozazdrościć tylko takiej dziewczyny - twój facet ma z Tobą dobrze :D
    Aha, czemu chcesz bić pana Jakuba? Przecież facet całkiem przyzwoicie pisze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się zarumieniłam :))) Dziękuję za miłe słowa!

      Czemu mam bić p. Kubę? Przecież ja go uwielbiam :D (mam gdzieś literówkę? xD)

      Usuń
    2. Tak pięści zacisnęłaś na tym zdjęciu, że aż ja się przestraszyłem :D

      Usuń
    3. Ahahhahahhah w ogóle nie zwróciłam uwagi :D Mega! Jarka agresor! :D

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz, jak mnie zazdrość zżera! Czemu mi nie dane było się tam pojawić :( No ale nic, może za rok się uda!

    OdpowiedzUsuń

  3. Z wielką ciekawością przeczytałam cały opis imprezy! Niestety nigdy nie byłam na takim konwencie:( Zdjęcia masz fantastyczne...ale, ale chwileczkę, wyglądasz troszkę inaczej niż na awatarze:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na zdjęciach różnie wychodzę :) Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że na avatarze i w logo są zdjęcia z profesjonalnych sesji, a te z Pyrkonu robione przez laików ;) Inna sprawa, że na Pyrkonie wyszłam w ogóle jak wypłosz, bo po tylu godzinach latania po imprezie byłam nie dość, że strasznie zmęczona, to jeszcze spocona xD A może się tylko tłumaczę, bo mi żal się przyznać, że tak naprawdę bez makijażu jestem brzydka? :D

      Usuń

    2. O rany, źle mnie zrozumiałaś...Ja właśnie chciałam powiedzieć, że super wyglądasz. Na awatarze tak bardzo chłopięco, a tam na zdjęciach stoi piękna dziewczyna:))) Przepraszam, że wcześniej nie określiłam o co mi chodzi. Głupio mi było się rozpisywać, bo jestem tu nowa. Pozdrawiam:)))

      Usuń
  4. Świetnie to wszystko wygląda - już na zdjęciach na FB się tak prezentowało.
    Będę musiała się przymierzyć za rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede wszystkim rewelacyjny opis wydarzenia, aż chciało się czytać :). Na takie wydarzenia nie jeżdżę, chociaż mam nadzieję, że kiedyś się wybiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jarka, jak mówiłam! Zazdroszczę niesamowicie!!!!!!! jakbym mogła to bym była! :(

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.