Krótko i konkretnie #1

Anna Ikeda "Życie jak w Tochigi na japońskiej prowincji"

Japonią interesuję się od lat dziecięcych, nic więc chyba w tym dziwnego, że staram się być na bieżąco z wszelkimi książkami na polskim rynku, które traktują właśnie o tym państwie. "Życie jak w Tochigi..." jest historią Polki, która wyszła za mąż za Japończyka i zamieszkała wraz z nim i nową teściową w jednej z japońskich prefektur na wyspie Honsiu. Pani Anna nigdy nie fascynowała się ani mangą, ani anime, ani żadnym innym zagadnieniem związanym z Japonią. Do Azji została oddelegowana w związku z pracą, a następnie musiała się w niej osiedlić, bo założyła tam rodzinę. 

Ikeda nie stara się być na siłę kulturoznawcą czy podróżniczką, chcącą przedstawić nam wszechobecne uroki Kraju Kwitnącej Wiśni. Szczerze natomiast opowiada, jak się żyje w wiosce praktycznie na końcu świata, gdzie zimą zamarzają rury, jedzenie przywożą jej z miasta, a pracę dostaje się kłamiąc o swej narodowości. Dodatkowo w swoją historię wplata całe mnóstwo ciekawostek, które w połączeniu z jej pełnym humoru (a momentami nawet sarkazmu) stylem i niesamowicie szczerym charakterem tworzą genialną lekturę, od której nie można się oderwać. Czytając "Życie jak..." czułam się jakbym plotkowała przez telefon z przyjaciółką, która przedstawia mi, jak na prawdę wygląda życie na prowincji w Japonii. 

Podoba mi się w tej książce to, że mogę ją polecić każdemu, a nie tylko fascynatom tego kraju. Na kolejny plus zasługuje niesamowity dystans autorki do wszelkich wydarzeń, w których uczestniczy oraz oczywiście do samej siebie. Nie jest ona tutaj ani turystką zafascynowaną wszystkim wokół, ani Polką tęskniącą za swą ojczyzną i na siłę wprowadzającą w domu osobiste przyzwyczajenia. Nie. Pani Ikeda jest po prostu sobą, tylko w nowych warunkach. Pomimo iż dziwi ją jedzenie szopów, irytuje odwdzięczająca się za wszystko teściowa, a także odrzuca paskudne shimotsukare odnajduje się jakoś w życiu na japońskiej wsi, dając nam przy okazji możliwość przeczytania niestandardowej lektury. 


Marek Wałkuski "Wałkowanie Ameryki"

Przyznam się, że książka p. Wałkuskiego jest trzecią traktującą o USA, którą przeczytałam w życiu (po Brysonowych esejach i Route 66- Orlińskiego). Amerykę cechuje wiele rzeczy i każdy z nas na myśl o niej ma inne skojarzenia w związku z tym Pan Marek zadecydował, że:
" Ta książka ma podważyć niektóre stereotypy na temat Stanów Zjednoczonych i sprawić, że Czytelnik poczuje choć trochę duch Ameryki."***
Nie zamierzam ukrywać, że w moim przypadku udało się to autorowi w 100%.

"Wałkowanie..." traktuje o różnych zjawiskach, z którymi ma się do czynienia w USA. Rozpoczynając od wielokulturowości, przez muzykę Country a na kryzysie i obecnych problemach polityczno-społecznych kończąc. Każde z nich jest dogłębnie przeanalizowane (żeby nie powiedzieć przewałkowane we wszystkie możliwe strony) i jednocześnie przestawione w przystępny sposób, dlatego nawet czytanie o faktach historycznych czy danych statystycznych jest w przypadku tej lektury przyjemnością. Książkę tę mogę porównać jedynie do niesamowitego kompendium wiedzy, dzięki któremu zaczęłam rozumieć m. in. dlaczego Amerykanie są tak bardzo za możliwością posiadania broni, czy też co powoduje, że uwielbiają country (przyznaję się, wysłuchałam w internecie każdą ze wspomnianych przez pisarza piosenek). Chociaż p. Marek pisze w sposób interesujący brakowało mi czasami jakiegoś humorystycznego wtrącenia, które sprawiłoby, iż tę pozycję czytałoby się trochę lżej. Rozumiem jednak iż nie o prostotę w odbiorze, a przede wszystkim o przekazanie wielu informacji autorowi chodziło.

Podejście p. Wałkuskiego do Stanów Zjednoczonych i jego mieszkańców jest pełne zrozumienia i widocznej sympatii. Ze spokojem wyjaśnia nam, że mogą oni nie pamiętać o świętach narodowych innych państw, czy opowiadać kawały o Polakach tylko dlatego, że posiadają ogromną swobodę w wypowiadaniu opinii, a nie aby kogoś urazić. Wprawdzie zdarzało mi się odnieść wrażenie, że autor bywa zbyt wyrozumiały, bo przyzwyczaił się już do amerykańskiej mentalności, jednak nie wpłynęło to negatywnie na mój ogólny odbiór książki. Profesjonalnie napisana i pełna konkretnych informacji trafiła na półkę ulubionych. Polecam osobom szukającym ambitniejszej lektury.

* cyt. str 12 "Wałkowanie Ameryki"

Share this:

, , , ,

Komentarze

7 komentarzy:

  1. Słyszałam już o "Życie jak..." i poluję na nie, by w końcu przeczytać. Jako entuzjasta Japonii również staram się mniej więcej być w tym temacie na bieżąco ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie to nie czytałam nic co byłoby stricte literaturą podróżniczą, kiedyś na bank sięgnę po pozycje. Natomiast prędzej wypożyczę niż kupię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie tam podobało się średnio, ale bloga autorki polecam.
    http://nawsiwjaponii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. O, a ja mam odwrotnie niż Sheti - to książki zdecydowanie dla mnie :) Uwielbiam poznawać inne kraje, inne kultury, inne sposoby myślenia i życia. I nawet nie wiem, który tytuł kusi mnie bardziej, bo i przełamywanie amerykańskich stereotypów mnie kusi, i jeszcze bliższe przyglądanie się Japonii również.

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat obie książki nie są w moim guście, ale sama forma krótszych recenzji całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Życie jak w Tochigi" już kupiłam i za jakiś czas planuję przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.