Recenzja: Blask, który nie oślepia.

Przepis na słabą książkę z gatunku sci-fi skierowaną do młodzieży. Wziąć garść nastolatków, garść dorosłych, 2 charyzmatycznych dowódców i 2 statki kosmiczne. Wymieszać, doprawić szczyptą nieporozumień, zbędnego tragizmu oraz religijnych przemówień. Dobrze ugnieść (tak aby z wszystkich przypraw wydobył się przytłaczający aromat), wyłożyć na blaszkę i zapiec w przestrzeni kosmicznej. Uprzedzić muszę, iż część dorosłych się spali, a nastolatki rozłożą dość nierównomiernie. Smak wyjdzie mdły, będzie też sporo grudek, ale niewyrafinowany gust młodszych konsumentów prawdopodobnie spowoduje, że nie wyczują tych niedoskonałości.

Tak podsumowałabym w skrócie powieść "Blask", która w moim odczuciu jest strasznie niedopracowana i skierowana do osób, które od gatunku sci-fi nie wymagają zbyt wiele. Zarysuję jednak treść w nieco bardziej standardowy sposób.

W kosmos zostały wysłane dwa statki: Empireum i Nowy Horyzont. Oba mają do wypełnienia misję, od której powodzenia (jak zawsze) zależy przyszłość ludzkości. Uczestników podzielono na dwie grupy głównie ze względu na ich wyznania. W ten oto sposób Nowy Horyzont (który wyruszył wcześniej) posiada na swym pokładzie ludzi wierzących i bogobojnych, natomiast Empireum ateistów. Waverly i Kieran to para zakochanych w sobie nastolatków przynależących do ekipy młodszej misji. Oboje są obecnie w idealnym wieku aby zająć się reprodukcją (ulubione zajęcie, gdy się ma naście lat), z którą swego czasu na statku były dość duże problemy. Ich rozterki dotyczące założenia rodziny przerywa jednak nagły atak ze strony Empireum. W walce ginie większość dorosłych lecących na Nowym Horyzoncie, a wszystkie dziewczynki zostają porwane (w tym oczywiście Waverly) na drugi statek.

Do ataku znajdujemy się na Nowym Horyzoncie, po akcie agresji natomiast, jak się niektórzy pewnie domyślają, śledzimy wydarzenia rozgrywające się na obydwóch obiektach. Z bieżącą sytuacją zaznajamiani jesteśmy przez Waverly (wciągniętą w chore, omamione przez tzw. wielebną społeczeństwo) i Kierana (samozwańczego dowódcę na statku pełnym dzieci). Zarówno on jak i ona rzuceni zostają na głęboką wodę i muszą szybko nauczyć się funkcjonować w nowych dla nich warunkach. Obydwoje bardzo słabo sprawdzają się w roli narratorów, ponieważ opisy w ich wydaniu są płaskie, a dialogi porażająco nudne i bezsensowne. Momentami autentycznie zastanawiałam się po co ja to w ogóle dalej czytam.

Skoro już o bohaterach mowa... Możliwe, że ktoś się ze mną nie zgodzi, ale moim zdaniem wszyscy są w jakimś stopniu albo irytujący, albo bezbarwni, albo szablonowi. W przypadku nastolatków brak dojrzałości zdecydowanie wpływa na podejmowane decyzje, które są tym samym często impulsywne i nieprzemyślane. Dorosłych natomiast jest garstka i na dodatek dość słabo przedstawiona. Dwoje głównych postaci skupia się przede wszystkim na realizacji własnych celów (zemsta/ucieczka z rąk oprawców) zamiast na spokojnym rozplanowaniu, jakie kroki należy podjąć aby przetrwać (Matko Boska przecież są w kosmosie!!!). Żadna z wykreowanych osób mnie do siebie nie przekonała ani niczym nie zaskoczyła. Ba! Po przeczytaniu o większości z występujących w tej historii ludzi niezwykle szybko zapomniałam, a dodatkowo gdy usiadłam do pisania tego tekstu miałam ogromne trudności w przypomnieniu sobie, kto i co robił w tej książce.

Kolejna słaba strona tej powieści to przewidywalność. Na przykład porwali wszystkie dziewczynki z Nowego Horyzontu, ciekawe dlaczego... Może dlatego, że skoro na jednym statku były kiedyś problemy z płodnością to na drugim też? To tylko jeden przykład, który przytoczę, żeby nie spoilerować, ale uwierzcie mi, jest ich więcej. Zarówno postaciom, jak i fabule tej książki brak iskry, którą nie szukając daleko zdecydowanie posiadała "Otchłań" (inna młodzieżówka z gatunku SF, z tą różnicą, że na wyższym poziomie). 

Język w "Blasku" jest nieskomplikowany, a styl autorki, jak już wspomniałam, mało plastyczny, żeby nie powiedzieć toporny. Pisząc te słowa zastanawiam się, co w ogóle sprawiło, że przeczytałam tę książkę do końca i szczerze powiedziawszy chyba właśnie ta jej prostota, która nie wymagała ode mnie zbyt dużo zaangażowania. Fabuła mnie nie wciągnęła, bohaterowie wyłącznie irytowali, a realia ani nie zainteresowały, ani nie przeraziły ani... nic. W skrócie: nie podobało mi się i nie polecam. 

tytuł: Blask

autor: Amy Kathleen Ryan

wydawnictwo: Jaguar

ilość stron: 407

opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , ,

Komentarze

9 komentarzy:

  1. UUUU nie dobrze, bo książka na mnie czeka grzecznie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie przepadam za fantastyką. Wolę książki osadzone w realiach życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli mówisz, że raczej nie warto? Hmm, na siłę szukać nie będę, ale gdy się okazja nadarzy, to chętnie sama się przekonam.
    P.S. Świetny wstęp :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nieładnie, nieładnie... Książka czeka u mnie na swoją kolej, ale teraz zaczynam mieć wątpliwości czy w ogóle chcę ją przeczytać i boję się, co to będzie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Już jakiś czas temu zostałam skutecznie zniechęcona do tej pozycji... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Blask" kupiłam pełna nadziei... Przeczytałam dwa rozdziały i pożałowałam tego zakupu. Od kilku miesięcy książka czeka na swoją kolei. Czuję, że prędko się za nią nie wezmę.
    Zgodzę się z Twoimi słowami, ponieważ biorąc pod uwagę to, co do tej pory przeczytałam, płytcy bohaterowie, język, a nawet fabuła mnie nie powala...

    OdpowiedzUsuń
  7. A taką miałam na nią ochotę... No cóż, teraz wiem, że dobrze, że nie zmarnowałam na nią czasu.
    Zapraszam do siebie: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Już po wstepie czuje się zniechęcony, ale...
    Czy tylko mi przyszło do głowy, że książka o statku kosmicznym, dużej grupie dzieciaków i jednym dorosłym dowódcy mogłaby stanowić połączenie "Władcy Much" Goldinga z sci-fi? Wyszła by z tgeo całkiem niezła pozycja dla dorosłych zamiast tych bzdetów :P

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.