Recenzja: Miłości nie zaplanujesz

KISS to nowa seria romansów wydawnictwa Harlequin, która od niedawna zaczęła się pojawiać na sklepowych półkach. Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, czy te skierowane podobno szczególnie do młodych kobiet książeczki, określone mianem romantyczno- komediowych okażą się być dobrą lekturą na nadchodzące upały również i dla mnie. 

Na pierwszy ogień poszły Kroniki ślubnych wypadków autorstwa Jessicy Hart, których fabuła okazała się dość prosta. 

Firth Williams jest z zawodu inżynierem, a z charakteru upartą i niezwykle uporządkowaną kobietą. Właśnie rozpoczęła pracę przy bardzo ważnym dla swej kariery projekcie, który jest jednym z punktów na drodze ku ogólnemu rozwojowi zawodowemu. Mimo iż Firth mogłaby skorzystać z pomocy zamożnego ojca, woli dojść do wszystkiego sama, żeby nie musieć nic zawdzięczać osobie, która zniszczyła życie jej najbliższej osobie- matce. Mówiąc krótko pani inżynier jest skoncentrowana na tym, by stać się cenioną profesjonalistką w swym zawodzie. Żeby to osiągnąć nie może pozwolić sobie jednak na żadne rozproszenie uwagi. Niestety od pewnego czasu wokół jej miejsca pracy kręci się przystojny George, który jest dodatkowo przyjacielem pracodawcy Firth i zdecydowanie powoduje, iż kobieta nie może skupić się na realizacji postawionych sobie celów. 

Ponieważ parokrotnie zdarzyło mi się przeczytać Harlequiny ze standardowych serii (Gorący romans, Medical, Światowe życie, Romans historyczny) mam możliwość porównania, jak na ich tle prezentuje się pierwszy tom serii KISS. Zacznę od tego, iż wydawnictwo postarało się z okładką. Jest pozytywna, kobieca i nowoczesna jednocześnie. Dzięki temu świeżemu stylowi fanki romansów nie muszą się już obawiać, że zostaną wyśmiane przez znajomych za sięganie po "babskie dyrdymały" lub skarcone wzrokiem przez obcych w tramwaju. Mam nadzieję, że kolejne obwoluty zostaną utrzymane w podobnej konwencji.

Sama historia także okazała się być czymś innym niż standardowe Harlequiny. Na pierwszym miejscu nie znajdował się bowiem romans oraz sceny zbliżeń bohaterów, lecz rozterki związane z podjęciem wyboru, co jest w życiu ważniejsze miłość czy realizowanie marzeń. W tym momencie przyznam się przy okazji, iż pozytywnym zaskoczeniem było dla mnie zakończenie tej powieści. Chociaż zaliczało się ono do standardowych happy endów to i Firth i George zyskali dzięki niemu w moich oczach, gdyż dojrzeli do kompromisu, który spowodował iż dane im było poczuć prawdziwe szczęście. Ponieważ między tym dwojgiem iskrzyło praktycznie od samego początku nie mogło zabraknąć w tej historii również scen pełnych humoru, które w trakcie czytania wywołały na mej twarzy uśmiech.
Sądzę, że wydawnictwu udało się stworzyć coś, po co w chwili przerwy z chęcią sięgną młode pracujące przedstawicielki płci pięknej. Kronika ślubnych wypadków opowiada bowiem o kobiecie podobnej do nich- niezależnej i przedsiębiorczej, której marzeniem jest osiągnąć sukces. Niestety, jak przekonuje się Firth nie wszystko można w swym życiu zaplanować i czasem warto jest otworzyć się na nowe doznania lub zwyczajnie pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Historia nie jest długa ani skomplikowana, a jednak trzyma przy sobie i zdecydowanie odpręża, w taki sposób, w jaki tylko lekkie romansy potrafią. Książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie zarówno pod względem treści, jak i wyglądu (i ceny!) dlatego z przyjemnością sięgnę w najbliższym czasie po kolejnego KISS-a aby przekonać się, czy także on okaże się czymś dla mnie.

tytuł: Kronika ślubnych wypadków
autor: Jessica Hart
wydawnictwo: Harlequin
ilość stron: 240
cena: 9,99 zł (!)
opis wydawcy: KLIK


**************
Wybaczcie ostatnio przerwy w recenzjach. Chociaż dużo czytam mam problem z pisaniem. Albo nie mam na nie czasu, albo ochoty. Słońce zza okna także często woła mnie do siebie, a jak tu się mierzyć z siłą natury? ;)

Obiecuję poprawę i tekst o jakiejś dłuższej i cięższej książce :)

Share this:

, , ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. Kolejna pozytywna recenzja :) Oczywiście książeczkę czytałam, a moje zdanie w pełni pokrywa się z Twoim ;) Seria KISS zapowiada się niezwykle obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzę warto się jej bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siły natury wygrywają - i dobrze, przecież to wakacje ;)
    Na KISS się nie skusiłam, ale przyda się taka lekka lektura w wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.