Świat Mangi: Przystojny książę i jego strażniczka

Rynek mangi rozwija się w Polsce coraz intensywniej. Powstają kolejne wydawnictwa, a na sklepowych półkach przybywa coraz więcej nowszych i popularniejszych tytułów. Jedną z takich „świeżynek” jest m. in. Wydawnictwo Taiga, którego mangę „Strażniczka Orelianu” mam przyjemność Wam przedstawić.

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Aira Welban, czyli główna bohaterka, zostaje powołana na stanowisko osobistej strażniczki księcia. Dlaczego wybrano ją do tego zadania? Dlatego, że jest rycerzem, w związku z czym do jej zadań należy ochrona osób, które tego potrzebują. Niestety, Jego Wysokość Książę Rudilis nie cieszy się wśród kobiet zbyt dobrą opinią, a wręcz ma przydomek bawidamka. Nic więc w tym dziwnego, że Aira czuje się zarówno podekscytowana, jak i lekko przejęta, bo przecież ona, mimo wykonywanego zawodu, również jest kobietą, która może ulec wdziękom szlachcica. Czy plotki o przystojnym następcy tronu okażą się prawdą? I co najważniejsze, jak Aira odnajdzie się wtedy w roli osobistego strażnika?

Strażniczka Orelianu” to typowa manga shoujo, skierowana do żeńskiej grupy odbiorców. Co więcej, pozwolę sobie stwierdzić, iż jest ona dodatkowo tak przyjemnie słodka i nieskomplikowana, że ze spokojem poleciłabym ją młodszym czytelniczkom na pierwsze spotkanie z mangą. Ta jednotomowa historia skupia się przede wszystkim na romansie, czyli na rodzącym się uczuciu między dziewczyną rycerzem, a następcą tronu. Aby nie było jednak zbyt uroczo i bajkowo, autorka wplotła w wydarzenia również niewielki wątek sensacyjny, w którym zła macocha nastaje na życie Rudiego.

Gdybym miała powiedzieć, co najbardziej mi się w tej mandze podobało, to niewątpliwie wymieniłabym kreskę. Autorka podkreśliła bowiem swoim stylem rysowania atmosferę pierwszej miłości i związanych z nią rozterek. Niestety, przez to, że grafiki skupiają się na w głównej mierze na przedstawieniu bohaterów i ich emocji, ucierpiały trochę tła. W większości scen zapełniono je kwiatkami i rozbłyskami, a czasami pozostawiono najzwyczajniej puste.

Ponieważ mam na swym koncie bardzo dużo przeczytanych mang, nie zamierzam ukrywać, że mimo iż było przyjemnie, to fabuła  ostatecznie na kolana mnie nie powaliła. Jak już wspomniałam, jest to standardowy romans i to na dodatek niezbyt wymyślny, dlatego podejrzewam, że bardziej może spodobać się osobom o jeszcze niezbyt bogatym doświadczeniu z komiksami z Kraju Kwitnącej Wiśni, niż starym wyjadaczom. Charaktery postaci przedstawione są pobieżnie, język którym się posługują jest prosty, a intryga… no cóż, według mnie znikoma. Mimo to, czas który spędziłam na czytaniu wspominam mile, ponieważ była to pełna słodyczy przerwa od szarości życia codziennego. Dzięki takim komiksom, dane mi jest ponownie stać się naiwną nastolatką wierzącą w przybycie księcia na białym koniu (najlepiej takiego o blond włosach).

Krótko mówiąc, mimo iż nie było wybitnie, to i tak mi się podobało. Polecam szczególnie dziewczynom szukającym lekkiej lektury z miłością w tle. Mangowym wyjadaczom natomiast radzę nie nastawiać się na arcydzieło, lecz na wdzięczną opowiastkę.

Za możliwość zapoznania się z tym tytułem dziękuję:

tytuł: „Strażniczka Orelianu”autor: Rin Kouduki
wydawnictwo: Taigailość stron: 162

Share this:

, , ,

Komentarze

7 komentarzy:

  1. Jeszcze nie rozpoczęłam czytania mang, nie wiem, czy kiedykolwiek się do tego zabiorę...

    Zapraszam: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :) Ich różnorodność pozwala na przebieranie w tytułach i gatunkach. Są praktycznie o wszystkim, o czym można pisać :D

      Usuń
  2. Przyznaję, że nie miałam jeszcze styczności z mangą, chociaż od dłuższego czasie chodzi mi po głowie, aby wreszcie to zmienić. Dlatego nie jestem pewna, czy zaczynać akurat od tej skoro piszesz, że ilustracje są potraktowane po macoszemu (tło). Chociaż sama fabuła wydaje się być naprawdę fajna

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego tytułu jeszcze nie znam ;) Ale zarys fabuły jest dość ciekawy - w wakacje czas na nadrabianie mangowych tytułów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko disneyowskie, jak ktoś to ładnie okreslił na upadli.pl- ale według mnie bardzo pozytywnie nastrajające :) Polecam Asiu!

      Usuń
  4. Anime lubię oglądać (mówię ogólnie), teraz mam zamiar się kiedyś zabrać za mangę ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.