Świat Mangi: Manhwa, czyli spotkanie z komiksem koreańskim

„The Breaker” to koreańska manhwa, do której powstania przyczynili się dwaj mężczyźni: Jeon Geuk-jin odpowiedzialny za treść oraz artysta Park Jin-Hwan, autor ilustracji. Komiks ten po raz pierwszy światło dziennie ujrzał w roku 2007,  natomiast w 2010 został zakończony zatrzymując się tym samym na 10 zwartych tomikach. 

Historia zaczyna się dość standardowo, jak na komiks z gatunku school life. Mamy bowiem gnębionego ucznia pierwszego roku o imieniu Lee Shi-woon, który nie potrafi sprzeciwić się swym oprawcom. Jak na cierpiętnika przystało znosi swoje upokorzenie i nie robi nic, aby zmienić sytuację, w której się znalazł. Niespodzianie któregoś dnia w jego życiu pojawia się jednak nowy nauczyciel angielskiego. Han Chun-woon to przystojny i wygadany kobieciarz, który nie zachowuje się jak typowy belfer, w związku z czym szybko i bez ogródek uświadamia nowemu uczniowi, iż ten jest tchórzem i dlatego dostaje baty od innych. Wkrótce po tym Lee odkrywa, że anglistę oprócz ciętego języka i bezpośredniego charakteru cechuje jeszcze jedno,  jest on mistrzem  sztuk walki. 

Nie jest niczym zaskakującym, że jedynym słusznym zachowaniem wydaje się być dla Lee prośba aby Han stał się jego nauczycielem, gdyż chłopak w końcu zdecydował się zawalczyć o swój spokój.
 
Tak mniej więcej to wygląda. Przyznam się Wam, że początkowo fabuła nie przekonała mnie do siebie, a wpływ na to miała przede wszystkim kreacja bohaterów. Z jednej strony mamy bowiem Han Chun-woona, irytującego w każdy możliwy sposób- podrywacza i egoistę, który kryje się w szkole w związku ze swoimi umiejętnościami i niejasną przeszłością. Z drugiej natomiast użalającego się Lee, którego trzeba ratować z opresji niczym bezbronną księżniczkę, ponieważ sam nie umie o siebie zadbać. Poznawanie tych mężczyzn szło mi dość opornie, gdyż obydwaj prezentują charaktery, za którymi nie przepadam. Na szczęście jest w tej manhwie jeden element, który rekompensuje (według mnie) irytujące główne postacie- humor. Śmiesznych scen jest sporo i podejrzewam, że między innymi one odegrały sporą rolę w moim ogólnie pozytywnym odbiorze tej pozycji.

Swoistą zagwozdką są dla mnie do tej pory relacje, które wytworzyły się między mistrzem, a nękanym uczniem. W momencie, gdy poznajemy Chun-woon jego zachowanie względem Shi-woon  nie zgrywa się bowiem w żaden sposób z jego charakterem. Do tej pory nie rozumiem, czemu zdecydował się pomóc temu nieporadnemu chłopakowi. Sytuacja aż się prosi o zadanie pytań w stylu: czy istnieje jakieś inne nieznane nam jeszcze połączenie między tym dwojgiem? Czy może jest to tylko usterka, swoiste niedopatrzenie w fabule? Być może z biegiem czasu będzie nam dane lepiej zrozumieć, dlaczego Chun-woon postanowił zaryzykować dla tego dzieciaka, jednak na razie pozostaje to dla nas tajemnicą.

Ponieważ jest to dopiero pierwszy tom, ciężko mi stwierdzić czy graficznie całość trafiła w mój gust. Mogę natomiast z czystym sumieniem przyznać, że kreska jest ekspresyjna i dobrze oddaje zarówno liczne sceny walk, jak i emocje bohaterów. Należy wspomnieć, że bijatyki, które ostatecznie stanowią dobre 80% manwhy, mogą potencjalnie sprawiać trudność w przedstawieniu, jednak tutaj grafik ewidentnie nie miał z nimi problemu, gdyż nawet zadbał o ich szczegółowość. Przy tym wszystkim nie zapomniał on również o tłach, przez co komiks nie wydaje się płaski i ma całkiem dobrze zarysowane miejsca wydarzeń.  

Mimo kilku wad, sądzę że autorom udało się stworzyć całkiem niezłą manhwę, która ma potencjał rozwinąć się w interesująca historię (jeżeli wraz z niś ewoluować będą także charaktery postaci). Kreska jest adekwatna do treści, a fabuła łączy w sobie elementy komedii, szkolnego życia, sztuk walki oraz akcji. Wprawdzie nie był to dla mnie tytuł bardzo oryginalny, to jednak, gdy przyzwyczaiłam się do bohaterów, czytało mi się go całkiem przyjemnie.

tytuł: The Breaker
autor: Jeon Geuk-jin, Park Jin-Hwan
wydawnictwo: Yumegari
ilość stron:
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, ,

Komentarze

3 komentarzy:

  1. Rzadko kiedy czytam manhwę, ponieważ kilka razy się zraziłam, jednak tę pozycję mam na oku od dłuższego czasu i na pewno się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko w bajkach faceci mają takie kaloryfery jak ten gość z okładki :D
    Nie wiem czemu, ale czuję, że ostatnio strasznie trolluję na tym Twoim blogu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tylko w bajkach ;)

      Nie trollujesz, ja tam lubię Twoje komentarze :))

      Usuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.