Recenzja: Nudny świat czarownic

Amerykanka Andre Norton (1912-2005) nazywana Matką Fantastyki napisała w trakcie swojego życia ponad sto książek. Tworzyła powieści skierowane zarówno do najmłodszych i nastolatków, jak również te dla dorosłych, za które wielokrotnie była też nagradzana (jako pierwsza kobieta otrzymała Nebula Grand Master Award). Mi znana jest pani Norton przede wszystkim dzięki serii High Hallack oraz zbiorom opowiadań takich jak Mądrość świata czarownic czy Czworo ze świata czarownic, którymi zaczytywałam się będąc nastolatką. 

Cykl o Estcarpie obejmuje 8 tomów wydawanych w Polsce w latach 1990-1993, obecnie odświeżanych dzięki wydawnictwu Nasza Księgarnia. Ponieważ nie miałam możliwości wcześniej sięgnąć po tę historię, a jestem wielką fanką pani Norton od razu postanowiłam, że skorzystam z tej jakże kuszącej okazji i uzupełnię swoje braki. 

Zarówno Świat Czarownic (tom I), jak i Świat czarownic w pułapce (tom II) opowiadają o przygodach przede wszystkim 4 bohaterów. Historia zaczyna się od Simona Tregartha, który aby uciec przed swymi wrogami przenosi się przez magiczną bramę  ze swoich czasów do równoległego świata. W nowym miejscu Tregarth od razu wciągnięty zostaje w polityczne rozgrywki między kierowanym przez czarownice Estcarpem, a otaczającymi go krainami. Mimo, iż wszystko jest dla Simona nowe to w trakcie kolejnych wydarzeń szybko dostosowuje się on do tych narzuconych mu realiów, a nawet angażuje się w związek z uratowaną przez siebie czarownicą Jaelithe. Błyskawicznie również udaje mu się nawiązać przyjaźń z walecznym Korisem, który wielokrotnie jest jego towarzyszem broni w trakcie walk z jednym, stałym i największym zarazem wrogiem- najeźdźcami z innego świata- Kolderczykami. 

Świat czarownic czyli tom I to przede wszystkim wprowadzenie zarówno w relacje między bohaterami (do których dołącza jeszcze dziedziczka Loyse) jak i w politykę oraz zasady, którymi rządzi się świat wykreowany przez autorkę. Bohaterowie starają się zrozumieć sposób działania wroga w czym często pomagają im zdobyte w poprzednim życiu umiejętności Simona. Są bitwy, porwania, pradawne bóstwa, elementy zaawansowanej technologii- jednym słowem istny misz-masz. Świat czarownic w pułapce będący kontynuacją, fabularnie nie oferuje nam wiele więcej. Bohaterowie wiedzą już dokładnie, kto jest ich największym zagrożeniem, a także jaką bronią dysponuje, jedynym co pozostało do odkrycia jest więc siedziba złoczyńców. Mimo stoczonych bitew w tomie pierwszym najeźdźcy dalej są silni i zdecydowanie zagrażają bezpieczeństwu Estcarpu, dlatego bohaterowie z jeszcze większym zaangażowaniem oddają się kolejnym wędrówkom i bitwom. Simon dodatkowo zaczyna też toczyć swoją prywatną walkę o z ogarniającymi go wątpliwościami, czy Jaelithe naprawdę darzy go uczuciem.

Po przeczytaniu dwóch tomów stwierdzam, że jest to dość nieskomplikowana seria fantasy, w której wykorzystano wiele znanych już czytelnikom elementów. Chociaż sam pomysł na fabułę mógł mieć potencjał, to odniosłam wrażenie, że wszystko zostało opisane dość płasko i niezbyt szczegółowo. Nie skłamię mówiąc, iż autorka zadbała o to, by seria posiadała wiele wątków, polityczną intrygę oraz bohaterów, którzy mieli jakieś swoje problemy, jednak i tak nie pozwoliło mi to zaangażować się w całą historię, bo każdy ze wspomnianych elementów był potraktowany po macoszemu.

Simon, wokół którego koncentruje się większość wydarzeń to bohater niezwykle sztuczny. Jak bowiem można przenieść się z jednego świata, do całkowicie odmiennego, ponadto pełnego magii i przyjąć to bez mrugnięcia okiem? Zero zdziwienia, zaskoczenia czy nawet szoku kulturowego. Sokoły rozmawiają ze swymi właścicielami- nie ma problemu. Czarownica zmienia wystrugane stateczki w wielkie żaglowce- ale super! Może i widział on w swym życiu niejedno, ale nie uwierzę, że tak po prostu automatycznie pogodził się z tymi wszystkimi nowościami. Odnosząc się natomiast do pozostałych postaci ciśnie się na usta określenie: bezpłciowe. Jaelithe jest nudna i egoistyczna. Koris wykazujący w pierwszym tomie zalążki interesującego charakteru, całkowicie odsunął się w cień w części drugiej. O Loyse natomiast umiem powiedzieć tylko tyle, że jest blada, brzydka i dziedziczy sporo, dlatego politycznie jest ważną figurą. Dodatkowo lekko irytowało mnie niedokładne opisanie Kolderczyków, o których wiemy wyłącznie tyle, że pochodzą zza bramy, mają zaawansowane technologicznie urządzenia i wymyślili sobie podbicie właśnie tego świata. Dlaczego? Po co? Nie mam pojęcia. Również bardzo płytkie przedstawienie relacji między Simonem a Jaelithe dość mocno mnie w obu tych powieściach raziło. Zdaję sobie sprawę z tego, iż nie wszystkie książki muszą mieć rozbudowany wątek romansu, jednak skoro już autorka go umieszcza, to niech go jakoś zarysuje. Tutaj był on niedopracowany i przedstawiony całkowicie bez emocji, dlatego byłam autentycznie zdziwiona, że ta parka w ogóle się ze sobą zeszła.

W porównaniu z innymi, znanymi mi książkami tej autorki, cykl o Estcarpie wypada dość blado. Fabuła przypomina słabą i schematyczną grę RPG, w której postacie zaliczają kolejne punkty na mapie i pomniejsze misje, aby dotrzeć do głównego wroga. Czyta się to dość szybko, ale bez zaangażowania i emocji. Pozostaje mi mieć nadzieję, że NK zdecyduje się również wydać reedycję serii High Hallack prezentującej się w moim odczuciu znacznie lepiej.

Za drugi tom przygód Simona i ekipy dziękuję wydawnictwu:
autor: Alice Mary Norton
tytuł: Świat czarownic, Świat czarownic w pułapce
ilość stron: 336

Share this:

, , ,

Komentarze

6 komentarzy:

  1. Świat czarownic czytałam kupę lat temu, jeszcze jako nastolatka. Wtedy nie było takiego nawału książek fantasy, więc było to coś fajnego. Pamiętam, że mi się podobało. Natomiast podejrzewam, że teraz byłabym raczej rozczarowana. Nie będę próbowała czytać od nowa, wolę zachować wspomnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, ale tym razem lektura mnie nie zainteresowała :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszą część, ale jakoś to do mnie nei trafiło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... Chyba raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł pierwszej części jest interesujący :) Książki o czarownicach... Hmm... Z pewnością ciekawe, tylko trzeba by było na nie spojrzeć z perspektywy określonego przedziału wiekowego :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedynie pierwszy tom tej serii. Niestety nasze spotkanie nie było zbyt udane. Dlatego też porzuciłam myśl o sięgnięciu po kontynuację.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.