Recenzja: Siostry Kimball w natarciu!

Czekając na Nicka
Fredericka jest zakochana w Nicku prawie od dziecka. Na jej nieszczęście ten przybrany kuzyn nigdy nie traktował jej, jak potencjalną partnerkę tylko, jak słodką, małą Freddie, którą trzeba się zająć. Kimballówna nie jest już jednak dzieckiem lecz dwudziestoczteroletnią kobietą i umie zawalczyć o to, na czym jej zależy. Aby zdobyć miłość ukochanego obmyśliła więc plan, dzięki któremu stanie się żoną Nicka oraz w przyszłości matką ich dzieci. Oczywiście mężczyzna nic o tym nie wie, mimo to nie umyka jego uwadze, iż zachowanie młodszej kuzynki stało się kuszące, a jej wygląd zdecydowanie bardziej kobiecy.

Zaczyna się od propozycji wspólnej pracy przy nowym muzycznym projekcie. Jest to jednak wyłącznie pretekst, aby dać szansę czemuś, na co od wielu lat czekała Fredericka. Czy uda jej się obudzić w Nicku prawdziwe uczucie? Czy miłość można zaplanować?

Pasja życia
Kate jest z zawodu baletnicą. Poznajemy ją w momencie, gdy po licznych sukcesach na całym świecie postanowiła wrócić w rodzinne strony i otworzyć własną szkołę baletową w domu fascynującym ją już w dzieciństwie. Budynek zostaje kupiony, ale to dopiero początek drogi ku realizacji nowego marzenia. Na szczęście dla niej, dziewczyna poznaje Brody'ego rzemieślnika- budowlańca, który decyduje się podjąć kompleksowego remontu przyszłej szkoły. Między Kate a mężczyzną szybko zaczyna iskrzyć, jednak Brody z całych sił powstrzymuje się przed zaangażowaniem. Najważniejsze jest bowiem niego dobro syna z pierwszego małżeństwa, który niekoniecznie musi przecież poczuć do Kate sympatię. 

Czy młodszej pannie Kimball uda się zbudować związek z samotnym ojcem i jego dzieckiem? Czy Brody pozwoli Kate stać się częścią swego życia?

Wrażenia i rekomendacje
Lubię historie wychodzące spod pióra p. Roberts, ponieważ ich lektura wywołuje u mnie wiele pozytywnych emocji, poprawia humor oraz pozwala się zrelaksować.
Na zawsze razem to kolejny tom opowiadający o rodzinie Stanislaski. Główne role odgrywają: Frederica Kimball oraz jej młodsza siostra Kate, czyli pasierbica i córka Nataszy Stanislaski, o której losach można było przeczytać w powieści Druga miłość

Obie dziewczyny cechują się uporem w dążeniu do wyznaczonych celów, co zdecydowanie mi się w ich charakterach podobało. Siostry odziedziczyły w genach słuch muzyczny każda jednak wykorzystała go w inny sposób. Fred nauczyła się grać na fortepianie i pisać teksty piosenek, natomiast Kate interpretować muzykę poprzez taniec w balecie. Dziewczyny wychowane zostały w dużej i ciepłej rodzinie, dlatego nie mają problemów z okazywaniem uczuć czy zainteresowania płci przeciwnej, w odróżnieniu do partnerów, których sobie wybierają. Tutaj warto zaznaczyć, że obie zawarte w książce historie są, jak widać oparte są na podobnym schemacie: dziewczyna z dobrego domu stara się zdobyć faceta po traumatycznych przejściach. Nie powiem, żeby mi to przeszkadzało, bo przecież jest to tylko romans, jednakowoż odniosłam wrażenie, że autorka lepiej przedstawiła losy Freddie i Nicka. Wybranek starszej panny Kimball w widoczny sposób walczy zarówno sam ze sobą, jak i z przeświadczeniem, iż związując się z przybraną kuzynką zrobi coś złego i zawiedzie swoją rodzinę. Sama zainteresowana natomiast autentycznie ma obmyślony sposób działania i z uporem maniaka stara się rozkochać w sobie Nicka. Ich relacje są zabawne i iskrzące intensywnością, co sprawia, że czyta się o nich wyjątkowo przyjemnie i z zainteresowaniem. Chociaż u Kate cała akcja też się jakoś toczy, to najzwyczajniej nie przekonała mnie do siebie aż tak bardzo, jak losy jej starszej siostry.

Z pewnością Na zawsze razem jest książką lekką, przyjemną i skierowaną do kobiet. Rodzina Stanislaski jest idealna w każdym calu, co z jednej strony może irytować brakiem realności, a z drugiej wywoływać zazdrość. Kto bowiem nie chciałby mieć wokół siebie ludzi, na których wsparcie (zarówno emocjonalne jak i finansowe) zawsze może liczyć? Ponieważ jestem fanką p. Roberts oraz romansów wszelakich niczym zaskakującym chyba nie będzie, iż przyznam, że podobał mi się ten tytuł. Było uroczo i uczuciowo czyli tak, jak się spodziewałam i tak, jak powinno w przypadku nieskomplikowanej powieści z tego gatunku.

Za możliwość spędzenia przyjemnych chwil dziękuję wydawnictwu:

Share this:

, , , ,

Komentarze

4 komentarzy:

  1. Muszę powrócić do tej autorki, wieki nie miałam nic jej autorstwa, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Norę! Trylogia o Kluczach oraz trylogia Kręgu to moje ulubione! Do teraz jak chodzę do biblioteki to wybieram 3 książki fatnasy.horror i jedną Norę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem przekonana, ale ostatecznie nie mówię "nie"

    OdpowiedzUsuń
  4. Może być interesująco ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.