Recenzja: Steampunk bez steampunka, ale i tak było fajnie.

Chociaż wielkim fanem Steampunk'a w literaturze nie jestem, zdarza mi się od czasu do czasu sięgnąć po książki z tego gatunku, gdyż bywa, że ich akcja zazwyczaj rozgrywa się w jednej z moich ulubionych epok, a dokładniej w wiktoriańskiej. Z tego też powody powieść Kady Cross Dziewczyna w stalowym gorsecie przyciągnęła mój wzrok jeszcze zanim pojawiła się w zapowiedziach Fabryki Słów (które to wydawnictwo ułatwiło mi sprawę zdobycia i zapoznania się z ową lekturą).

Kady Cross (a raczej Kathryn Smith) to amerykańska pisarka, dla której Dziewczyna... jest pierwszym tomem debiutanckiej, oczywiście trzytomowej (nie wliczając w nią dodatkowych książek o pobocznych bohaterach) serii. 

autorka (źródło)
Jest rok 1897, a my lądujemy w rządzonej przez królową Wiktorię Anglii. Już od pierwszych stron widzimy jednak, że nie jest to tylko pełen powściągliwych koneserów herbaty znany nam kraj, lecz również miejsce, w którym technika jest na wyższym poziomie, niż było to opisane w naszych książkach do historii. Główną bohaterkę Finley Jayne poznajemy w dość niekomfortowej dla niej sytuacji, gdyż nowy pracodawca upatrzył sobie dziewczynę na kolejną ofiarę swych nachalnych zalotów i nastaje obecnie na jej cnotę. Mężczyzna nie jest jednak świadomy tego, że takim zachowaniem sam na siebie wydaje wyrok, ponieważ Finley nosi w sobie mroczną tajemnicę, która czasem... wymyka się spod kontroli. Oprawca szybko dostaje od niedoszłej ofiary to, na co zasłużył, jednak zmusza to dziewczynę do opuszczenia miejsca zdarzenia i znalezienia bezpiecznego schronienie, aby ukryć się na jakiś czas. Niestety w trakcie szaleńczej ucieczki Finley wpada pod koła welocykla, którego kierowcą jest bogaty i także posiadający swoją tajemnicę dziedzic- Griff. Splot kolejnych wypadków powoduje, że młodzieniec decyduje się zająć dziewczyną, przyjąć pod swój dach, a nawet pomóc wyjaśnić, dlaczego posiada ona tak niezwykłe umiejętności.

Porównanie tej książki z powieściami z serii Cassandry Clare Diabelskie maszyny nasuwa się samo. Jest dziewczyna z darem, są dwaj zainteresowani nią chłopcy o skrajnych osobowościach i oczywiście Steampunkowy motyw atakujących ludzi robotów. Cóż jednak z tego, iż jest to  powielony schemat, skoro sama historia jest całkiem nieźle napisana? Bohaterowie są interesujący, konsekwentni w swych charakterach i nie irytują nas bezmyślnością czy naiwnością. Finley intryguje swoją rozdwojoną osobowością, Griff imponuje spokojem i lojalnością względem najbliższych, a Dandy pociąga, jak na bad boya przystało. Nawet ich przeciwnik ma swoje motywacje i przeszłość, która stała się przyczyną jego obecnych zachowań. Podobało mi się tutaj to połączenie wiktoriańskiej Anglii z elementami nienachalnego Steampunka i swoistym paranormalem. W stosunku do postaci nie użyłabym jednak określenia X-meni, a raczej Heroesi (dla osób nie wiedzących o czym mówię: w latach 2006-2010 wychodził serial o ludziach z nadnaturalnymi zdolnościami pod tym właśnie tytułem). 

Warto jednak tutaj dodać, że samego Stempunka w tej książce jest mało. Trochę maszyn tu, trochę maszyn tam, jakiś stalowy gorset z funkcją kamizelki kuloodpornej tudzież zbroi, pseudo magiczne lustro czy welocykl. Nie ma tutaj zbyt szczegółowych opisów jak np. u Hoddera, dlatego też szybko odczuwa się, że nacisk położony został przez autorkę przede wszystkim na przedstawienie nadludzkich umiejętności, relacji między postaciami i głównego wątku dobrzy contra źli. Same realia to jedynie tło, które gdzieś tam sobie jest, ale raczej pozostawia pole do popisu naszej własnej wyobraźni niż zostaje zarysowane przez pisarkę. Mi akurat ani trochę nie przeszkadzał taki brak detaliczności, gdyż jak już wspomniałam nie przepadam za Steampunkiem, bo momentami się w nim najzwyczajniej gubię, a czytanie o kolejnych dziwnych wynalazkach w większości przypadków nie sprawia mi żadnej przyjemności.

Odnosząc się jeszcze do wspomnianych kontaktów między bohaterami zaznaczam- to nie jest romans. Jest tutaj jakiś niewielki wątek uczuciowy, ale nie odgrywa on głównej roli. Uprzedzam również szczerze, iż w Dziewczynie w stalowym gorsecie nic nowatorskiego czy bardzo zaskakującego nie znajdziecie, jednak w moim odczuciu i tak czyta się ją z przyjemnością. Ujawniane co jakiś czas kolejne elementy intrygi, nieźle opisane sceny akcji czy informacje skąd biorą się paranormalne zdolności systematycznie pobudzają naszą ciekawość i powodują, że czytamy dalej. Fabuła ma kilka wątków i nie wszystkie z nich zostają zamknięte, więc spodziewać się można, że będą kontynuowane w tomie drugim lub trzecim. Dla mnie była to przyjemna i interesująca lektura, lepsza od sporej ilości młodzieżówek na rynku, dlatego z chęcią zapoznam się z jej kolejnymi częściami aby zobaczyć, jak rozwiną się bohaterowie i z czym jeszcze przyjdzie im się zmierzyć.

tytuł: Dziewczyna w stalowym gorsecie
autor: Kady Cross
wydawnictwo: Fabryka słów
ilość stron: 400
opis wydawcy: KLIK

Share this:

, , , ,

Komentarze

9 komentarzy:

  1. Ja to chcę *bierze pierwszą lepszą osobę i potrząsa nią, chcąc pozbyć się narastającej frustracji* Ta książka za mną chodzi, jej recenzje za mną chodzą, szkoda, że pieniądze tak za mną nie chodzą, to bym sobie w końcu kupiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Ja też bym chciała, żeby pieniądze za mną chodziły! :D

      Usuń
  2. Jestem dosyć ciekawa tej powieści :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, mało steampunku. Uwielbiam książki Hoddera, a w "Dziewczynie w stalowym gorsecie" powiedziałabym, że technika wzięła górę na wiktoriańskim Londynem, za mało go jest i klimat od razu nie ten. Ale lektura całkiem przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie na myśl mi przyszły Diabelskie maszyny, jak czytałam tę ksiażkę :D Nawet podobnie je obie odebrałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chetnie przeczytam, chociaż czytam bardzo różne opinie o tej książce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, opis nieco przywodzi na myśl "Diabelskie Maszyny". Niemniej jednak jestem ogromnie zaintrygowana tą pozycją i z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na nią ogromną ochotę, niebawem ją sobie sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja sprawdziłem i przyznam ze była niczego sobie :) chociaż za bardzo mi jednak przypominała X-manów :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.