Recenzja: Zombi, które nie gustują w mózgach

Alkoholik z urojeniami, wyłącznie w ten sposób Alicja umiała myśleć o swoim ojcu, który odkąd tylko dziewczyna pamiętała, był pewien, że w ciemnościach czają się potwory. W związku z paranoją mężczyzny wszyscy członkowie jego najbliższej rodziny przestrzegać musieli jednej konkretnej zasady: po zmierzchu nie wolno nikomu opuszczać domu.

Alicja była zazwyczaj posłuszną córką i mimo wewnętrznego sprzeciwu, nigdy nie złamała żelaznej reguły ojca, jednak tym razem nie mogła zwyczajnie się podporządkować. Były to bowiem nie tylko jej urodziny lecz również bardzo ważny dzień dla jej ukochanej młodszej siostry, która miała zagrać w długo wyczekiwanym przedstawieniu. Niestety występ zaplanowano tak, iż skończyłby się on po zmroku, więc Alicja wiedziała, że musi wywalczyć u swych rodziców ten jeden wieczór normalności. Czego się bowiem nie robi dla najbliższej nam osoby?

Los niestety był przewrotny i chwile, które miały zmienić się w piękne wspomnienia, nieoczekiwanie stały się prawdziwym koszmarem. Alicja w ciągu kilku minut straciła zarówno rodziców, jak i siostrę zyskała natomiast przeświadczenie, że jej ojciec rzeczywiście przez te lata mógł widywać coś nadprzyrodzonego. Co więcej, krótko po wypadku w życiu nastolatki niespodzianie doszło do kolejnego zawirowania, tym razem jednak w sprawach sercowych. Poznany w nowej szkole chłopak o imieniu Cole stał się bowiem dla Alicji towarzyszem w spontanicznych i często romantycznych wizjach, które oboje nagle zaczęli doświadczać.

O co w tym wszystkim chodzi i czym są stwory wychodzące po zmroku, tego Alicja dowiaduje się wraz z kolejnymi coraz bardziej niesamowitymi wydarzeniami.

Wrażenia i rekomendacje
Przeróbki klasycznych powieści czy też filmów często mnie denerwują w związku z czym nie czytam ich zbyt często. Po Alicję w Krainie Zombi prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie znana mi z serii o Władcach Podziemi autorka- Gena Showalter. Ponieważ styl pisania tej Amerykanki zdecydowanie wpasował się w moje upodobania postanowiłam dać tej innej Alicji szansę, co, jak się w efekcie okazało, aż takim złym pomysłem nie było.

Zaczęło się topornie. O co tutaj chodzi i dlaczego wszystko jest tak poplątane? - to pytanie pojawiło się w mojej głowie zaledwie po kilkunastu stronach tego młodzieżowego paranormala. Mimo iż fabuła sama w sobie nie była bardzo skomplikowana, prawie do połowy książki odnosiłam wrażenie, że autorka pokusiła się na zbyt dużą liczbę wątków. Tak, jakby nie mogła się zdecydować na nic konkretnego i w efekcie umieściła w tej historii wszystko, co jej wpadło do głowy. Wprawdzie efekt końcowy okazał się być bardzo dobry i powieść jako całość oceniam pozytywnie, to mimo wszystko początkowy etap czytania przebiegł mi na marudzeniu i powtarzaniu z niedowierzaniem frazy: Czy to wszystko naprawdę tu się dzieje? (w znaczeniu: po co te kombinacje?). Na szczęście wraz z kolejnymi wydarzeniami wszystko zaczęło się nad wyraz ładnie splatać i wrażenie bezsensownego chaosu całkowicie znikło.

Szczerze mówiąc jestem pozytywnie zaskoczona, że autorce udało się stworzyć jedną, spójną historię skierowaną do nastolatek, posiadającą niestandardowe przedstawienie zombie, luźne nawiązania do klasycznej powieści i wątek romansowy. Pomimo iż już Warm bodies pokazało, że dość podobny twór może zaistnieć i nawet się podobać ( w tym również mnie ;)) to i tak byłam sceptyczna, jak w tym przypadku wyjdzie połączenie tych kilku elementów. Sam pomysł na zombie, które nie spożywają mózgów, tylko coś innego (nie będzie spoilera) uważam za interesujący i niestandardowy. Alicja w Krainie Zombi nie jest dzięki niemu historią w stylu Nocy żywej śmierci autorstwa Pana Russo, gdzie wszędzie mamy do czynienia z fruwającymi wokół flakami, a raczej czymś przyjemnym w odbiorze i jednocześnie wywołującym emocje.

Odnosząc się do postaci z całą stanowczością stwierdzić muszę, że najbardziej spodobał mi się Cole czyli główny bohater płci męskiej. Ten buntowniczy, bezczelny, lojalny i jednocześnie gotowy do poświęceń nastolatek szybko zaskarbił sobie moją sympatię, przez co momentami aż zazdrościłam Alicji. Skoro już jednak jestem przy dziewczynie... Główna bohaterka została dość nieźle wykreowana i nawet posiadała kilka cech wspólnych z właściwą Alą z powieści Carrolla. Zagubiona w magicznym świecie z poświęceniem uczyła się jego zasad, aby gdy zaszła potrzeba wesprzeć przyjaciół. Ciekawym zabiegiem było też tutaj zaopatrzenie nastolatki w nadnaturalne umiejętności, które mam nadzieję rozwiną się w kolejnym tomie. Reszta postaci też dobrze odgrywała swoje role, chociaż cały czas mam nadzieję, że autorka skusi się na jakąś współczesną wersję Szalonego Kapelusznika, który dołączy do akcji w kolejnym tomie.

Alicja w Krainie Zombi odniesień do oryginału ma kilka. Pojawia się nietypowy królik, jest główna bohaterka, która wyglądem przypomina swój pierwowzór i tak, jak ona ma problemy z magicznym światem. Wprawdzie nie zauważyłam w postaciach konkretnych odzwierciedleń czy to Czerwonej Królowej, czy wspomnianego już Kapelusznika, to miłym akcentem przypominającym o nawiązaniach były tytuły rozdziałów powiązane z oryginalną wersją historii.

Tak, jak stwierdziłam już wcześniej, powieść mi się podobała. Gdyby początek był trochę bardziej... Sama nie wiem... płynny? To nie miałabym do niej jakichkolwiek zastrzeżeń, gdyż jak na paranormal młodzieżowy prezentuje się całkiem godnie. Z ciekawością sięgnę po jej kontynuację, aby poznać dalsze losy Alicji w tym dziwnym połączeniu światów. Chociaż ukrywać przed Wami nie będę, że gdybym miała porównać tę książkę do serii o Władcach Podziemi, to mimo wszystko w moim odczuciu pani Showalter lepiej konstruuje historie skierowane do starszych czytelników.

Za możliwość wyruszenia w podróż z tą nową Alicją dziękuję serdecznie wydawnictwu:

tytuł: Alicja w krainie Zombi
autor: Gena Showalter 
wydawnictwo: Mira/Harlequin
ilość stron: 508
opis wydawcy: KLIK
premiera w Polsce: 25.09.2013

Osoby zainteresowane tematem zombi i chcących się dowiedzieć czegoś więcej o tej książce zapraszam na Facebook i profil: PoZmroku



Share this:

, , , ,

Komentarze

12 komentarzy:

  1. Już od jakiegoś czasu obserwuję tę książkę, ale póki co przekonania do niej nie mam. W sumie to ja bardzo lubię zombiaki, są milusie, ale Alicja w krainie zombi? brzmi to absurdalnie. Jednak coś mi się wydaje, że moja ciekawość zwycięży z rozsądkiem i mimo "bolesnego" początku powalczę z tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi. Zgadzam się z Tobą całkowicie- dlatego byłam pozytywnie zaskoczona jak to wszystko wyszło. Bo te zombi nie są do końca takie, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Plus te nawiązania do Alicji nie są wymuszone jakoś specjalnie, więc w sumie jest ok :) Ot niezły paranormal :)

      Usuń
  2. Jeju, czego to ludzie nie wymyślą. Bill Murray w "Zombieland" był wystarczającym szokiem. Chyba nie mam sił na zestaw Alicja + zombie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zombieland uwielbiam! Tak samo jak i BIlla :D

      Usuń
    2. Zombieland był całkiem niezły, ale zrobienie paranormala z zombiakami to dla mnie kompletna kaszana....

      Usuń
    3. Ale to takie dla nastolatków jest :D

      Usuń
    4. Więcej zombie, a mniej nastolatków - to jedyna droga do tego, żeby w tym kraju coś się zmieniło na lepsze...
      Hmm, przyszło mi do głowy nawet założenie jakiejś partii politycznej, np: "Partia Pracujących Zombie", "Zombie-solidarność", "PłaczikrzyczgdyjabędęwyżerałCijelita", czy coś w tym stylu. Muszę to jeszcze przemyśleć...

      Usuń
  3. Książka na początku nie wyglądała zachęcająco, ale teraz coraz bardziej mi się jej zachciewa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po Twojej recenzji jestem bardzo ciekawa tej książki

    OdpowiedzUsuń
  5. rozbroił mnie tytuł i to nawiązanie do klasyki :) ale to jest fajne w literaturze że tak ewoluuje, przetwarzając znane historie. przeczytałabym może jako pewnego rodzaju ciekawostkę, ale nie że koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ją w ręce, ale nie kupiłam,muszę naprawić swój błąd :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.