Recenzja: Jak żyć bez mięsa?

Jak powinniśmy się odżywiać? 
Co nam szkodzi? 
Czy mięso/ mleko/ ... są zdrowe? 

Pytania dotyczące zdrowych posiłków na stałe zagościły w mediach, aby kolejni naukowcy z kolejnych uniwersytetów (czy innych ośrodków badań) prześcigać się mogli w coraz to nowszych wynikach badań. Skutkiem zmian w podejściu do niektórych składników żywieniowych są różnorodne diety. Weganizm, wegetarianizm, dukana, bezglutenowa, zgodna z grupą krwi to tylko kilka z tych, które na szybko mogę tutaj przytoczyć. Przyznać się jednak muszę, że mimo iż ogólnie umiałabym zarysować, na jakich zasadach każda z nich się opiera, nigdy w żadną konkretnie się nie zagłębiałam, ponieważ nie miałam takiej potrzeby. Niestety w ostatnim czasie mój organizm zaczął strajkować, szczególnie po spożyciu niektórych produktów w tym- o zgrozo- także mięsa. Stojąc przed wyborem leki, a zmiana sposobu żywienia postanowiłam zapoznać się więc z najpopularniejszymi dietami odrzucającymi mięso- weganizmem i wegetarianizmem. 


Chociaż podchodzę dość sceptycznie do odstawienia wszystkiego, co odzwierzęce (nigdy nie zrezygnuję z nabiału) sięgnęłam na początek po książkę Kathy Freston pt. Weganizm. Z tego, co udało mi się dowiedzieć ta amerykańska autorka, koncentrująca się w swych książkach na zdrowym i świadomym odżywianiu, jest osobą dość sławną i cenioną. Z ciekawostek warto dodać, że wystąpiła nawet w tak popularnych programach, jak The Oprah Winfrey Show, Ellen czy Good Morning America.
Weganizm to lektura mająca na celu przede wszystkim przedstawienie czytelnikowi, jakie skutki ma odstawienie produktów mięsnych i odzwierzęcych. Rozdziały w niej zaprojektowane zostały  na zasadzie obietnic (składanych nam przez autorkę) ściśle powiązanych z zaproponowaną dietą.

W krótkim zarysie prezentują się one następująco:
Obietnica pierwsza: Zrzucenie i utrzymanie masy ciała
Obietnica druga: Zmniejszenie ryzyka zachorowań, polepszenie stanu zdrowia
Obietnica trzecia: Dłuższe życie
Obietnica czwarta: Mniejsze narażenie na czynniki zagrażające zdrowiu
Obietnica piąta: Oszczędność pieniędzy
Obietnica szósta: Dbanie o środowisko
Obietnica siódma: Zaopatrzenie w pokarm biednych
Obietnica ósma: Redukcja cierpienia zwierząt
Obietnica dziewiąta: Zgłębienie duchowości
Obietnica dziesiąta: Rozwój osobisty i światowy

Jak pisarka sama zaznacza nie ma w przypadku tej książki przymusy czytania od pierwszej do ostatniej strony, a wręcz ważne jest, by zacząć od tego, co nas interesuje. Podążając za jej radą zapoznałam się więc na początku z obietnicą drugą, nawiązującą do najciekawszej dla mnie problematyki zdrowotnej. Później przeszłam do rozdziału pierwszego, udowadniającego, że schudnę, a potem... potem już po prostu przeczytałam do końca.

Freston lubi powoływać się na historie innych, co powoduje, że obiecane przez nią efekty zdają się być bardziej prawdopodobne (oczywiście, jeżeli ktoś wierzy w istnienie zacytowanych osób). Oprócz przykładów z życia, są tutaj także wywiady z lekarzami, statystyki czy wyniki różnych badań dotyczących relacji między odżywianiem a zdrowiem. Autorka stara się logicznie i konkretnie wyjaśniać, jak negatywny wpływ ma na nas jedzenie mięsa i jak szybko widoczne są pozytywne efekty jego odstawienia. Nie proponuje nam ona drastycznych zmian, lecz stopniowe wyłączanie kolejnych produktów czy też świadomą ich zamianę na inne. Nie obiecuje też nam cudów z dnia na dzień, bo sam proces odejścia od swoich przyzwyczajeń jest dość długi i niełatwy. 

Nie wiem sama, co powinnam sądzić o tej książce. Z jednej strony wydawała się sensowna, z drugiej nie przekonała mnie do siebie w pełnych 100%. Wiem, że nigdy nie zrezygnuję z jajek, jogurtów czy serów (mimo iż wg tejże lektury te ostatnie mają właściwości uzależniające), ponieważ je lubię i póki co sytuacja tego ode mnie nie wymaga. Jednocześnie odnośnie skutków spożywania mięsa dowiedziałam się wiele i zamierzam tę wiedzę jeszcze pogłębić, gdyż prawdopodobnie wypróbuję dietę wegetariańską. Chociaż przypadły mi do gustu ostatnie mini rozdziały poświęcone na pytania i odpowiedzi oraz zawierające przykładowe menu weganina, przyznam się, że według mnie zdobycie zaproponowanych przez autorkę produktów może w Polsce sprawiać sporo trudności. Nasz poziom i realia życia są jednak trochę inne niż w USA.

Za możliwość zdobycia wielu cennych informacji dziękuję wydawnictwu:
autor: Kathy Freston
ilość stron: 324

Share this:

, , ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. Swego czasu miałam przeróżne pomysły na swoją dietę, ale została przy zdrowym rozsądku i potrzebach swojego organizmu. Mięso nie jest mi do szczęścia potrzebne, ale podobnie jak Ty, nie wyrzeknę się mleka, jogurtów i białego sera, a'propos każdy ser uzależniający?
    Dlatego nie za bardzo chce mi się słuchać i czytać kolejne mądrości, w końcu co dla jednego dobre to dla drugiego paskudne i niezdrowe, ważne że warzywka i nabiał kochają mnie a ja ich :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie wegetarianizm to sposób życia, nie dieta. (Mleka nie piję, bo nie trawię laktozy, ale to inna sprawa).
    Czy się trzyma wagę? O jej, zawsze można przesadzić i utyć, bo się kocha słodycze i podjadanie. Czy mi się polepszyło zdrowie? Raczej jest bez zmian. Trzeba uważnie obserwować swoje ciało i odpowiadać na jego wezwania - witamina c: chęć sięgnięcia po kiszonego ogóra; nagromadzenie toksyn: kasza, kasza, kasza, itp.
    Wegetarianie/weganie również bywają zmęczeni, również folgują swoim zachciankom, również chorują. No fakt, że jeśli chodzi o te choroby długoterminowe, to jesteśmy chyba w lepszym położeniu, bo nie zapychamy sobie żył i ogólnie jemy zdrowiej.
    No i jeszcze odniosę się do ezy piątej: nieprawda - zdrowe jedzenie kosztuje o wiele więcej niż śmieciowe i pewnie tyle samo co mięso.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, brzmi to naprawdę ciekawie, chociaż ja do weganizmu przekonana nie jestem. Być może faktycznie mają one w sobie coś uzależniającego, ale ja np. z jajek czy sera nie dałabym rady zrezygnować, bo właściwie są podstawą mojej diety. Za to samo mięso potrafiłam odrzucić na prawie dwa lata w czasach gimnazjalnych. Efektem była tragiczna anemia, ciągnąca się za mną latami. Mój organizm ją dobrze pamięta, bo pozostawiła tu trwałe zniszczenia ;)

    Ale to, jak wyglądało żywienie dziesięć lat temu i dziś, to jak Niebo a Ziemia. Myślę, że aktualnie nie miałabym takich problemów przy wegetarianizmie, bo i świadomość większa, i sklepy lepiej wyposażone. Może kiedyś podejmę taki krok, wcale fanką mięsa nie jestem i chciałabym przekonać się na sobie, czy rzeczywiście ten styl życia jest taki dobry... Na razie Ty poeksperymentuj i opowiedz mi, jak się wegetarianizm u Ciebie sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hello!,I like your writing so much! share we eep in touch more about
    your article on AOL? I require a specialist inn this house to unravel my problem.
    Maybe that is you! Looking ahead too peer you.

    My homepage: cleaners blog, ,

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.