Recenzja: A kto umarł, ten nie żyje

Wyobraźcie sobie, że któregoś dnia przed Waszymi drzwiami staje ktoś, kogo znaliście, a kto już od jakiegoś czasu nie żyje. Co byście zrobili? Jak byście zareagowali?

Ja sięgnęłabym po sól i zaczęła szukać numeru do braci Winchesterów. Są jednak tacy, którzy z radością i otwartymi ramionami przywitaliby dawno utraconych bliskich. Czy jednak przywróceni byliby tymi samymi ludźmi, co kiedyś za życia? Kto  ma prawo i wystarczającą wiedzę by ustalić, czy takie zjawisko powinno się określić cudem, zwiastunem apokalipsy czy może anomalią zagrażającą reszcie ludności?

Z takimi właśnie pytaniami i sytuacją każe nam się zmierzyć w swej książce Jason Mott.
Historia rozpoczyna się, gdy pewnego spokojnego dnia policja przyprowadza małżeństwu Hargrave chłopca. A konkretniej ich sześcioletniego syna, zmarłego w dniu swych ósmych urodzin, wiele lat temu. Szok, radość, niedowierzanie, złość... starsi już Lucille i Harold sami nie wiedzą, jak poradzić sobie z tą nową dla nich sytuacją. Czy mały Jacob to na pewno ich utracony syn?
W tym samym czasie w wielu innych miejscach na ziemi pojawia się coraz więcej przywróconych osób. Zjawisko z dnia na dzień przybiera na intensywności i nikt nie jest w stanie go wyjaśnić i dotrzeć do jego przyczyny. Nikt również nie wie, kiedy i czy w ogóle się ono skończy...

http://harlequin.pl/files/books/images/big/przywroceni.jpgPrzywróceni okazali się być lekturą, która w moim przypadku wywoływała skrajne emocje. Początkowo byłam autentycznie zaangażowana i zainteresowana fabułą. O co chodzi? Kto to powoduje? Czy wszystko okaże się być badaniami rządu? A może ingerencją kosmitów?  Zapowiadało się niestandardowo plus dość refleksyjnie.
Niestety wraz z kolejnymi stronami pojawiły się nudnawe opisy, przerywniki związane z pobocznymi postaciami, które zaczęły rozciągać spowalniającą coraz bardziej akcję. Z trudem dotarłam do końca, który... ot po prostu był.

Książka Motta jest z pewnością lekturą skłaniającą do refleksji, jak sami zachowalibyśmy się będąc na miejscu np. państwa Hargrave. Jest to również opowieść smutna i po raz kolejny udowadniająca, że ludzie to w większości egoiści, którzy pragną dbać jedynie o własne dobro. Jedynie nieliczni stanęli w obronie Przywróconych, przyjęli ich powrót bezkrytycznie i cieszyli się z odzyskania utraconych najbliższych. Lektura najgorsza nie była, jednak wybitna w moim odczuciu również nie. Do warsztatu autora nie mogę się przyczepić, gdyż mężczyzna przemyślał swój pomysł. Mimo to ogólna fabuła okazała się być po prostu momentami nudna. 

Na podstawie książki powstaje obecnie serial. Chociaż zachwycona jego pierwowzorem nie jestem pewnie i tak go obejrzę dla porównania i z czystej ciekawości.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu:
tytuł: Przywróceni
autor: Jason Mott
wydawnictwo: Mira
ilość stron: 400
cena: 36,99
data wydania: 2013-11

Share this:

, , , ,

Komentarze

3 komentarzy:

  1. Dzięki Twojej recenzji zaoszczędzę czas na inną lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie czytałam, ale serial oglądam na bieżąco - i choć czasem pojawiają się dłużyzny, to trwam, bo jestem strasznie ciekawa głównego wątku, czyli dlaczego zmarli wrócili na ziemię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie można zobaczyc ten serial?

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.