Nowości na półce #10

Dzisiaj bardzo zaległy post.
Ostatni raz pokazywałam Wam moje nabytki chyba przy okazji Pyrkonu, a wcześniej w związk z moimi urodzinami, dlatego czas najwyższy na aktualizację.

Zacznijmy od stosiku rekompensującego- czyli książek, które kupiłam sobie oraz kupił mi D. z okazji nie pojechania na Targi Książki w Warszawie. Ech... może uda mi się chociaż w końcu do Katowic ruszyć w tym roku... chociaż obiecuję sobie od pewnego czasu też jakieś targi książkowe w Niemczech.
No nic. Zobaczymy, jak to wyjdzie ;)

Wszystkie zakupione dodatkowo dzięki zniżce -50% od Matrasa.

Jak widać dokończyłam serie V. Roth i T. Mafi. Póki co przeczytałam już Zbuntowaną i pierwszy tom był w moim odczuciu lepszy. Na Austen&Gaskell połakomiłam się nie tylko ze względu na treść, ale również na śliczne wydanie (takie kobiece i kwieciste!). Nowy Murakami był pozycją wręcz obowiązkową, więc nie ma co więcej o nim pisać ;)
Elita mnie do siebie ciągnęła po tym, jak Rywalki pomogły mi przez chwilę znów poczuć się, jak nastolatka (Ech... ze mną jest ewidentnie coraz gorzej!).

Zdecydowanym smaczkiem jest tutaj jednak Stulecie detektywów, które od pewnego czasu miałam już na oku, tak samo jak Stulecie chirurgów tego samego autora (na bank zakupię je przy najbliższym przypływie gotówki).

Egzemplarze recenzenckie (otrzymane od stycznia)
Najbardziej ucieszyły mnie nowa Alicja Córka czarownic (kocham Terakowską).
Genialne nowości według mnie to Po drugiej stronie cienia i Red Rising.
Nie mogę doczekać się aż ruszę z Nomen Omen.
Lekko rozczarowały mnie Mroczne umysły, a już mocniej Polowanie.
Jak zwykle strasznie wciągnęła Spindler.
Jezioro Marzeń okazało się być cudowną babską książką, którą pochłonęłam jednym tchem, natomiast Tajemnice Ali przyjemnie dopełniły serię PLL.
Emma to pozycja od Matrasa, który ostatnio pozwala recenzować filmy- zobaczymy jak mi to wyjdzie ;)

Książki pozostałe.

Magia parzy z wymiany, dwie pozycje o psach w ramach szkolenia Sherlocka (zakup własny), Śliwka 9 prezent od D., Śliwka 10+11 + nowa Dora Wilk- wygrana w konkursie Fabryki Słów. Oszust matrymonialny i Fanbooki- prezenty za udział w jakimś głosowaniu książkowym. 

Fanbooki na pewno dorobią się osobnej notki.



O Śliwce przy okazji powiem, że dalej trzyma poziom i kocham ją całym sercem! 




A na koniec nowe mangi, które pojawiły się u mnie od stycznia :)

Rock na szóstkę to nowa pozycja z serii One-Shot od Waneko. Ślicznie rysowane, krótkie historie shoujo. 
Uzupełniamy też z D. systematycznie Full Metal Alchemist'a, który w wersji mangowej jakoś bardziej mnie wciąga niż anime (chociaż muzykę z niego wielbię).
Ścieżki młodości zapowiadają się dość ciekawie (też shoujo), a Beast Master był moim zdaniem zbyt krótki (tylko 2 tomy :( ).
Kwiaty grzechu od Kotori są z kolei przyjemnie niepokojące, jeżeli komuś nie przeszkadzają historie o niezdrowej fascynacji i uczuciach między rodzeństwem (coś, jak w Kwiatach na poddaszu- V. Andrews). O tej mandze na pewno napisze osobny post.



Ostatnio znalazłam też w końcu chwilę aby obejrzeć kilka koreańskich dram. Ogromnie podobała mi się Emergency Couple- coś w stylu komediowej wersji Chirurgów (Grey's Anatomy) tylko główni bohaterowie są parą już po rozwodzie.


Wczoraj skończyłam również Sly and Single again, też komedię o parce po rozwodzie, ale tym razem facet był startującym z własnym biznesem informatykiem, a dziewczyna zaharowywała się aby mu pomóc. Ile z tego wyszło czy też nie wyszło nie powiem, ale wspomnę o czymś innym. W tej dramie powaliła mnie jedna scena, gdy piękny koreański facet (ten z filmiku poniżej) zagrał dla bohaterki na fortepianie River flows in you- Yirumy. Tylko dla tej sceny moje drogie panie, warto obejrzeć tę dramę :P


Dzisiaj ruszam z God's gift- 14 days, serialem o kobiecie, która przenosi się w czasie aby uratować swoją córkę, która ma zostać porwana i zamordowana (tyle wiem z opisu). 

A Wy co oglądacie? Co czytacie?
Jak siły wyższe pozwolą jutro będzie recenzja, albo nawet dwie :)

Share this:

Komentarze