Recenzja: Pierwsze spotkanie z Lisą Kleypas

Zdecydowałam się przeczytać Jezioro marzeń przez Tirindeth, która wielokrotnie wystawiała Lisie Kleypas niezwykle pozytywne opinie. I chociaż nie pisała ona nigdy o tej konkretnej książce to i tak postanowiłam, że to właśnie od niej rozpocznie się moja przygoda z tą pisarką.

Jezioro Marzeń to  jedna z części cyklu Zatoka Friday. Nie znam pozostałych jej tomów, dlatego wszystko było dla mnie cudownie nowe i tajemnicze. Z otwartym umysłem i bez nastawiania się na cokolwiek zapoznałam się więc z zaoferowanymi mi przez pisarkę postaciami.

Na początku przedstawiono mi Alexa Nolana. Jednego z trójki braci, cynicznego rozwodnika, gbura i alkoholika. Później dołączyła Zoe Hoffman, łagodna, urocza i delikatna kobieta z pasją oddającą się gotowaniu i pieczeniu. Mimo że tych dwoje prezentowało całkowicie różne charaktery (ona niewinna, szczera, uczuciowa, a on gwałtowny, zamknięty w sobie, groźny i nieprzystępny) już od pierwszych chwil wyczuła, iż zaczęło między nimi coś iskrzyć.
Chociaż może się to wydawać niektórym dziwne to przede wszystkim Alex starał się trzymać z daleka od fascynującej go dziewczyny, gdyż wiedział, że kontakty z nim mogą jej jedynie zaszkodzić. Sama zainteresowana jednak nic sobie z tego nie robiła i wręcz przeciwnie uważała, że powinni dać sobie szansę. Także los zdawał się być po jej stronie, gdyż ze względu na stan babci, która opiekowała się Zoe, musiała ona pilnie wyremontować stary dom. Oczywiście to właśnie Alex był najlepszym budowlańcem i specjalistą od renowacji domów w okolicy. 

Dobre romanse autentycznie poprawiają mi humor. Dobry oznacza w moim słowniku taki, który ma spójną i interesującą fabułę, nie przygniata mnie ilością sexu, posiada chociaż trochę autentycznych zachowań i emocji oraz ciekawych bohaterów. Dzieło pani Kleypas spełniło moje oczekiwania dostarczając wciągającą historię o budzącej się miłości między całkiem różnymi ludźmi. Dodatkowo poczułam się lekko i równocześnie pozytywnie zaskoczona wstawką paranormalną w postaci przyczepionego do Alexa ducha, którego to przeszłość także odegrała w tej powieści istotną rolę. 

Wracając jednak do głównej bohaterki przyznam się, że wyobrażałam ją sobie jako Zoe Deschanel , ponieważ jest ona równie urocza, jak Zoe od Pani Kleypas. Z innych skojarzeń przypomniałam sobie w trakcie czytania o filmie Nieodparty urok (Simply Irresistible) z Sarah Michelle Gellar, która pracując na stanowisku szefa kuchni tworzyła prawdziwie magiczne potrawy. W trakcie gotowania dania wchłaniały jej emocje, a następnie udzielały się jedzącym. Książkowa Zoe była trochę pod tym względem do niej podobna. To dzięki swoim niesamowitym zdolnościom kulinarnym zaczęła zbliżać się i przekonywać do siebie Alexa, a nawet w swoisty sposób leczyć jego wewnętrzne rany.

Jezioro Marzeń to jedna z tych lekkich lektur, które w połączeniu z gorącą herbatą umilają nam wolne chwile. Przyjemna, odprężająca i godna polecenia.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu:

Patrząc po raz pierwszy na tę książkę od razu przyszedł mi na myśl serial młodzieżowy z końca lat 90-tych o tym samym tytule ;) Oglądaliście?

tytuł: Jezioro Marzeń

autor: Lisa Kleypas
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ilość stron: 352
cena: 33 zł
data wydania: 2014-01-14

Share this:

, , ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. Nie miałam styczności z autorką, jednak jej nazwisko spotkałam już wielokrotnie na blogach, okres letni sprzyja takim lekturom, więc kto wie może zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że Ci się spodobała :) Mam nadzieję, że sięgniesz także po romanse historyczne, bo są naprawdę cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Kleypas Lise. Jeżeli będziesz miała możliwości sięgnij po cały cykl Rodzina Hathaway i inne jej książki. W każdej się zakochałam. Nie dość, że treść jest genialna to jeszcze pięknie opakowana. Dawno nie widziałam tak ślicznych okładek. Niby poste, ale przykuwają wzrok.

    w-krainie-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie, właśnie szukałam ostatnio ciekawego romansu na prezent dla przyjaciółki :) Sama nie za często po nie sięgam, ale ten może i na mojej półeczce kiedyś stanie :) Poza tym, okładka jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z kolei kiedyś zaczytywałam się w romansach historycznych Johanny Lindsey czy Judith McNaught, tej autorki jeszcze nie czytałam, bo i jakoś natchnienia brakuje :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.