Recenzja: Śmierć też była kiedyś nastolatką!

Lex jest szesnastolatką, która nie umie zapanować nad swoimi emocjami. Wdaje się w bójki, pyskuje, klnie i ogólnie sprawia wiele kłopotów. Nie byłoby to może jakoś specjalnie dziwne w jej wieku, gdyby nie to, że jej siostra bliźniaczka Concord nie sprawia absolutnie żadnych kłopotów, a sama Lexington jeszcze dwa lata wcześniej również była idealną córką i uczennicą. 

Po kolejnym wezwaniu do szkoły rodzice nastolatki dochodzą do wniosku, że nie wiedzą już, jak poradzić sobie z niesubordynowaną córką. Decydują się więc wysłać ją do wujka na wieś, z nadzieją, że może ciężka praca nauczy ją pokory i posłuszeństwa. Sama zainteresowana nie jest jednak zachwycona pomysłem rodziców. Dodatkowo nie rozumie czemu musi wyjechać akurat do młodszego brata ojca, o którym tak na prawdę nikt nic nie wie. Coraz dziwniej robi się, gdy w drodze do wuja Morta Lex, jako jedyna widzi białe błyski wydobywające się z aut, które uległy wypadkowi. A później... później jest jeszcze gorzej.  

Miasteczko, w którym Lex ma mieszkać nosi malowniczą nazwę Zgon, a jej wujek okazuje się wcale nie być rolnikiem, lecz Ponurym Żniwiarzem. Co gorsze ona również zdaje się całkiem dobrze nadawać do tego zawodu!

Jak widać po samym opisie treści, Zgon to młodzieżówka z wątkiem paranormalnym. 



Lex jest typową nastolatką o paskudnym charakterze. Dziewczyna ma niewyparzony język i często wpada w kłopoty. Mimo niezbyt sympatycznej natury czytelnik szybko nawiązuje z nią nić sympatii, bo jak tu nie lubić kogoś tak energicznego i sarkastycznego? Oprócz głównej bohaterki istotną osobą jest również jej partner Driggs chłopak, który również mieszka u wujka Morta i szkoli się w zawodzie Zbieracza. Tutaj małe wyjaśnienie: są dwa typy Żniwiarzy, Ci którzy uwalniają duszę z ciała zwani Zabijaczami oraz osoby takie jak Driggs zbierające dusze, czyli Zbieracze. Skoro o nich mowa, warto dodać, że ciekawy dla mnie był w tej historii sposób przenoszenia duszy w zaświaty. Zabijacz dotykał zmarłego, z którego unosiła się kolorowa poświata wprost do przygotowanego specjalnego pojemnika (materiał z którego był wykonany też był dla mnie miłym urozmaiceniem) trzymanego przez Zbieracza. Przyjemny obrazek, chociaż jednocześnie bardziej niepokojący niż standardowe wyobrażenie drogi ze światełkiem na końcu, bo jednak mimo wszystko ktoś tutaj decydował za nas co się stanie z naszą duszą. Podobało mi się również zastosowanie kos, jako narzędzi do nacinania przestrzeni (tu: eteru), w celu przeniesienia się w konkretne miejsce. Wracając do bohaterów wujek Mort jest zabawny, ale gdy trzeba również konkretny. Lex i Driggs nie są jego jedynymi uczniami. W Zgonie jest bowiem wraz z Lex ośmiu szkolących się Juniorów, którzy zanim trafili do miasteczka nie mieli w życiu zbyt łatwo. Tak naprawdę jedynie główna bohaterka wyszła z domu, w którym miała oboje rodziców i poczuła, co to miłość. O każdym z nastolatków jest coś powiedziane tyle, ile potrzeba w przypadku postaci pobocznych. Driggs pojawia się zdecydowanie najczęściej i wiemy o nim najwięcej, ale nic w tym dziwnego skoro jest partnerem Lex, a dodatkowo między nim a dziewczyną rodzi się uczucie. Na szczęście ich emocje względem siebie są jednym z wątków pobocznych i nie dominują fabuły.

Zabawnych scen i dialogów zdecydowanie w tej książce nie brakuje. Od zwykłych przepychanek słownych zaczynając, a na dokuczaniu Allanowi Edgarowi Poe- kończąc. W trakcie czytania wiele razy na mej twarzy pojawił się uśmiech i parsknęłam z radością pod nosem, dlatego tym razem zgadzam się z tekstami reklamującymi, które wydawca umieścił na obwolucie książki:
Pełne sarkastycznego humoru igraszki ze śmiercią [...]

Odnośnie fabuły warto dodać, że oprócz obserwowania szkolenia, jakie odbywa Lexington czytelnik wciągnięty zostaje również w lekki wątek kryminalny. Wprawdzie jest on nieskomplikowany i dość mocno przewidywalny, jednak współgra on z całą powieścią. 

Zgon podobał mi się na tyle, że z chęcią sięgnę po jego kolejne części. Nie odczułam w trakcie czytania nudy i parę razy się zaśmiałam. Nie kojarzę również żadnych rażących niedociągnięć, a wręcz mogę powiedzieć, że była to przyjemna i lekka historia z niewymęczonym do tej pory motywem paranormalnym. Warto dać jej szansę, ale bez stawiania wysokiej poprzeczki.

tytuł: Zgon
autor: Gina Damico
wydawnictwo: Fabryka Słów
ilość stron: 408
cena: 39,90
data wydania: 2013-10-31  


Share this:

, ,

Komentarze

5 komentarzy:

  1. Mam ją w planach, ciekawią mnie te wymienione przez Ciebie plusy. ;) Zawsze to coś nowego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu w sieci było bardzo głośno o tej książce. Mnie również ona intryguje, gdyż ma w sobie coś takiego, co przyciąga. Dlatego cieszę się, że nie znalazłaś w niej żadnych rażących niedociągnięć. W takim razie chętnie ją przeczytam, bo akurat zarys fabuły i Twoja recenzja skutecznie mnie do tego przekonują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko czytam paranormalne historie, ale ta faktycznie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  4. To książka idealna dla mnie! Ale jak na razie ostatnie fundusze książkowe poszły na "19 razy Katherine", więc albo biblioteka zostaje, albo oszczędzanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię tego typu książki - lekkie, zabawne, skierowane do młodzieży. Do "Zgonu" przymierzam się już od dłuższego czasu - liczę że niebawem będzie okazja, by zapoznać się z tekstem i dobrze się przy tym bawić. ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.