Recenzja [w końcu!]: Książka, o której ciężko coś konkretnego napisać

Znana mi z serii Upadli pisarka Lauren Kate popełniła jakiś czas temu kolejną książkę młodzieżową. Traf chciał, że dzięki uprzejmości wydawnictwa Galeria Książki powieść ta trafiła dosyć szybko w moje łapki, a ja zachęcona opisem mówiącym, iż historia nawiązywać będzie w jakiś sposób do mitologii, zabrałam się do konsumpcji. Niestety moje nieogarnięcie czasowe nie pozwoliło mi opisać swoich wrażeń w momencie, gdy tytuł ten był jeszcze nowością, jednakże dzisiaj postanowiłam to nadrobić.

Jak widzicie po tytule tego posta sprawa z tą książką nie jest i nie była wcale taka prosta (cóż za nieoczekiwany rym!). Spodziewałam się bowiem czegoś innego (chyba nawet lepszego) niż  to, co otrzymałam. Paradoksalnie powinnam była to przewidzieć nauczona doświadczeniem zdobytym w trakcie czytania Upadłych. U Lauren Kate nic nie może być proste. Wszystko trzeba zagmatwać, zamieszać, a najlepiej doprawić jeszcze sporą dawką męczącego pełnego smętnych emocji stylu opowiadania, który ma tendencje do wleczenia się niczym przysłowiowe flaki z olejem. Jakkolwiek bym nie narzekała książkę do końca przeczytałam, co nie nastąpiłoby, gdybym autentycznie i w pełni miała jej serdecznie dość już po kilkunastu stronach.  


Zanim jednak powiem coś więcej o swoich refleksjach po przeczytaniu tej powieści, przybliżę Wam w paru słowach, o czym ona opowiada. Jest więc dziewczyna, która nie może płakać, plus walczy z traumą po stracie ukochanej mamy-przyjaciółki. Oczywiście w odpowiednim momencie na jej drodze staje tajemniczy chłopak, który wiele w życiu nastolatki miesza. Oczywiście jest też bliski przyjaciel, który do głównej bohaterki standardowo coś czuje (swoją drogą dziewczyna ma na imię Eureka- ładnie prawda?). Jest trochę o przeznaczeniu, trochę użalania się i strasznie poplątane zakończenie. Koniec streszczenia. 

Łza to w moim odczuciu książka nieznośnie przeciętna. 
Zacznijmy od trójki głównych bohaterów. Eureka nie jest najgorsza. Ma mocniejsze i słabsze momenty, tak samo w sumie, jak przypisani jej do trójkąta chłopcy. Niestety na tym moja opinia o nich się kończy. Nie mogę bowiem z czystym sumieniem powiedzieć, że przywiązałam się do nich, ani że w ogóle którejkolwiek z postaci w tej historii kibicowałam. Podejrzewam, że przez to, iż dość szybko Eureka i Ander zaczęli mi przypominać Daniela i Luce, przestałam się nimi interesować (wiedząc, co mnie czeka). Odnosząc się natomiast do relacji między bohaterami nic mnie ani nie chwyciło za serce, ani nie wywołało dreszczy z emocji

Nie o bohaterów mi jednak chodziło w momencie, gdy sięgałam po tę książkę, a o nawiązania do mitologii. Nie mogę Wam zdradzić, o który dokładnie mit tutaj chodzi, ale powiem, że jak dla mnie autorka trochę przekombinowała. Pomimo iż, pani Kate starała się systematycznie budować napięcie i rozbudzać ciekawość, w moim przypadku uzyskała efekt całkiem odwrotny- momentami nudziłam się, jak mops, a to ciągłe niedopowiedzenie skutkowało narastającą irytacją. Najgorsza jednak była scena kulminacyjna, którą opisać można jednym słowem: chaos. Z założenia pomysł, żeby głównym problemem były łzy i związana z nimi nietypowa dziewczyna był intrygujący, niestety jego wykonanie okazało się średnie, głównie przez tempo akcji oraz emocjonalny bełkot. Ale może tylko się czepiam...

Chociaż pod względem warsztatu pisarskiego jest to książka podobna do tych z wcześniejszej serii tej autorki, to fabularnie prezentuje moim zdaniem niższy poziom. I nie ratuje jej nawet śliczna okładka w moich ulubionych kolorach.

Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu:
tytuł: Łza
autor: Lauren Kate
wydawnictwo: Galeria Książki
ilość stron: 480
cena: 32,90
data wydania: 2013-11-06

Share this:

, , ,

Komentarze

6 komentarzy:

  1. Szkoda. Ale nie pierwszy raz pomysł z potencjałem spala na panewce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze niższy poziom niż w "Upadłych"... W takim razie podziękuję :-P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie książka rozczarowała. Nie mogłam zrozumieć niektórych zachowań głównej bohaterki, poza tym czytało mi się ją wyjątkowo ciężko.

    thousand-magic-lifes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam i nie jestem jakoś specjalnie zainteresowana tą książką. Ładna okładka i chyba... Tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli dobre miałam przeczucie, żeby nie zabierać się za tę książkę, mimo tego że poprzednie tytuły Lauren Kate całkiem mi się podobały - czasem warto posłuchać 'wewnętrznego głosu' xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, mi ciężko cokolwiek powiedzieć czy napisać o jakiejkowiek książce Kate. One zwyczajnie... tak bardzo nie są dla mnie. xD A jeśli chodzi o mitologię w książkach - polecam wszystkie książki Ricka Riordana (nie wiem, może już czytałaś), młodzieżówki ale naprawdę, naprawdę wymiatają. Mam slabość do mitologii w książkach, ale zawsze mam problem z trafieniem na coś dobrego. :/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.