Pałacowe intrygi: O Marysieńce, która wcale grzeczną oblubienicą nie była.



Nie wiem, jak wygląda to obecnie, ale gdy ja chodziłam do liceum Potop znajdował się w kanonie lektur obowiązkowych. Pamiętam jak dziś, całą masę narzekających kolegów i koleżanek, którzy nie mogli przebrnąć przez historię o Kmicicu- Babiniczu, dla których Oleńka była irytująca, a w ogóle cała opowieść wielka, nudna i nie wciągająca. Przyznam się Wam, że sama do tego grona pomstujących na Sienkiewicza nie należałam. Dla mnie Potop był lekturą pełną akcji. Jarał mnie energiczny i butny Kmicic i do dzisiaj zaliczam go do grona ulubionych bohaterów. Czemu jednak mówię o Sienkiewiczu skoro ma być mowa o Forysiu. A no dlatego, że pan Foryś popełnił ostatnio książkę, którą porównałabym do mieszanki właśnie wspomnianego Potopu, tylko że dodatkowo z elementami Gry o tron (fani GoT pewnie mnie za to zlinczują, jednak jest to moja całkowicie subiektywna ocena więc kryć się z nią nie zamierzam, zwłaszcza na swoim blogu :P).

Czy oznacza to, iż Bóg. honor, trucizna jest po części powieścią długą, nudną i pretendującą do stania się zmorą licealistów? Absolutnie nie. A wręcz całkowicie na odwrót.


Kojarzycie Marysienkę? Tę od Sobieskiego? No, to właśnie ona plus Eleonora Habsburżanka (żona Korybuta Wiśniowieckiego) i Gryzelda Zamoyska (ex-teściowa Marysieńki) są głównymi postaciami w nowej powieści Pana Forysia. Tłem wydarzeń jest więc wiek XVII, a miejscem akcji zmagająca się ze wszelkimi możliwymi problemami Rzeczypospolita. 

Jeśli nie lubicie książek, w których:
- roi się od politycznych zagrywek,
- intrygi są wszechobecne, 
- jest sex i są starcia z bronią w ręku, 
- dialogi nie są nudne, płytkie i bezsensowne,
nie macie po co sięgać po Bóg, honor, trucizna. W tej powieści aż kipi bowiem od wszystkich wymienionych wyżej elementów. 

Zaczynając od najważniejszego, czyli bohaterek. Każda ze wspomnianych kobiet ma jakiś plan na przyszłość i wszelkimi siłami oraz sposobami dąży do wprowadzenia go w życie. Oprócz tej trójki jest jeszcze oczywiście cała masa pobocznych postaci, posiadających swoje historie, a także listę celów do zrealizowania. Nie szukając daleko, taka na przykład Charlotte Mesire. Niby zwykła służąca i przyjaciółka Marysieńki, a jednak równocześnie kobieta o skomplikowanej przeszłości, która nie boi ubrudzić sobie rąk (i nie chodzi mi tutaj o pracę na polu). Albo sam Sobieski. Niby facet z charakterem, a jednak trochę pantofel dający się wciągnąć w machinacje swojej ukochanej. Mogłabym wymieniać jeszcze długo, lecz po co, skoro zabrałbym Wam tym samym część przyjemności z poznawania tych bardzo dobrze i szczegółowo opisanych bohaterów. Bo uwierzcie mi, nie ma w tej książce postaci płaskich i szarych. Zwłaszcza jeśli chodzi o sylwetki kobiet.

Wiecie co najbardziej mi się jednak podoba w tej lekturze? To, że wydarzenia z przeszłości naszego kraju są płynnie splecione z fikcją literacką. Panu Robertowi udało się uczynić praktycznie każdą sytuację niezwykle wiarygodną. Dodatkowo nie ma w tej książce również scen nudnych czy zbytnio rozciągniętych, których można byłoby się spodziewać w powieści historycznej. Wszystko jest żywe, dynamiczne i autentyczne. Wątków jest wiele, postaci cała masa, dlatego też trzeba się mocno zaangażować w lekturę aby wszystko zrozumieć i czerpać satysfakcję z jej czytania (mnie się to na szczęście udało). 


Sam styl autora określiłabym, jako idealnie adekwatny do tej historii. Tak, jakby pisarz był świadkiem wszystkich wydarzeń i z wielką pasją opowiadał nam obecnie, jak one wyglądały. Tak, jakby nie była to dla niego stylizacja, lecz coś całkiem naturalnego. Niezaprzeczalnie  autor jest też człowiekiem o sporej wiedzy na temat Rzeczypospolitej i na dodatek doskonale przygotował się do stworzenia tej książki. W skrócie: czyta się Pana Forysia niezwykle przyjemnie.


Moje pierwsze literackie spotkanie z panem Robertem oceniam, jak można się domyślić, niezwykle pozytywnie (przy okazji dodam, że oceniam je na pewno pozytywniej niż moje pierwsze spotkanie z Sienkiewiczem i jego okropnym W pustyni i w puszczy). Wiem, że Bóg, honor, trucizna to pierwsza część zapowiedzianej trylogii Gambit hetmański. Z pewnością będę starała się zapoznać z jej kontynuacją. Nowość (jak również i sam autor) zdecydowanie warta uwagi i zapamiętania.

Książka Bóg, honor, trucizna ma swoją premierę dzisiaj, więc jeśli poczuliście się zainteresowani możecie już szukać jej w księgarniach.

                                  Książka przeczytana i zrecenzowana w ramach akcji:


Egzemplarz otrzymany dzięki uprzejmości wydawnictwa:
tytuł: Bóg, honor, trucizna
autor: Robert Foryś
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 496
cena: 39,90 zł
data wydania: 2014-09-10

Share this:

, , , ,

Komentarze

6 komentarzy:

  1. Któż by nie znał Marysieńki? :D
    W biografii Boya-Żeleńskiego trochę jej postać została chyba uładzona, ale już w czytanej przeze mnie niedawno powieści Kornelii Stepan pokazała różki:) Cóż to była za kobieta! Chętnie bym o niej jeszcze poczytała!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że spróbuję :) Lubię czasami sięgnąć po coś w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że spróbuję :) Lubię czasami sięgnąć po coś w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna lektura, zgadzam się. Dobrze napisana, ciekawie opowiedziana historia z całą plejadą barwnych bohaterów. Oby więcej takich!

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygujący tytuł i fabuła zachęcająca. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko poznać tą historię.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.