Recenzja: Nocny patrol (ulubiona seria cz. I)


Pisać o książce, którą się uwielbia jest wbrew pozorom naprawdę ciężko. Jak bowiem ubrać w słowa te wszystkie pozytywne przeżycia, liczne emocje oraz najzwyklejszą fascynację tytułem tak, by jednocześnie nie przesadzić i nie zniechęcić zbyt pozytywnymi słowami? Dodatkowym problemem jest fakt, że bardzo przychylne opinie wydają się często innym podejrzane (Jarka się sprzedała ;)), albo spotykają się z krytyką ze strony osób zaznajomionych z daną lekturą, a nie piejących na jej temat peanów pochwalnych. Sami więc widzicie, iż jeszcze zanim zaczęłam pisać konkretnie o Nocnym patrolu Siergieja Łukjanienko już natrafiłam na przeszkodę, a przecież pragnę jedynie zachęcić was do przeczytania, w moim odbiorze, bardzo dobrej książki.

O czym w sumie jest ta historia?- zapytacie. O jasności i ciemności. O dobru i złu, które od wieków toczą ze sobą walkę.


Każdy z uczestników konfliktu pragnie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę nie bacząc na straty w szeregach wojowników, a tym bardziej na pionki biorące udział w tej rozgrywce. Jednym z przedstawicieli światła jest główna postać tej historii: Anton Gorodetsky. Wspomniany mężczyzna w momencie rozpoczęcia książki bierze akurat udział w akcji w terenie. Jak to zazwyczaj bywa prosta sprawa staje się nagle bardzo skomplikowanym przypadkiem, a jedyną osobą mającą szansę na jego rozwiązanie okazuje się być Anton, od którego zachowania zależeć będzie los wielu istnień.


Łukjanienko był moim odkryciem w czasach licealnych. Gdy pierwszy raz czytałam serię o Patrolach czułam się, jak na przysłowiowym rauszu. Upojona niesamowitą fabułą, świetnymi bohaterami i co najlepsze przewidywalnością na poziomie zerowym, nie mogłam się od niej oderwać aż do ukończenia lektury ostatniego wtedy tomu (Ostatni patrol). Od tamtego momentu moim marzeniem było posiadanie tej serii na półce, więc z utęsknieniem wypatrywałam dodruku i przeszukiwałam półki antykwariatów. Tak minęło 7 lat. Wydawnictwo kazało mi chwilę poczekać, jednak ja jestem cierpliwą osobą. Gdy w tym roku ujrzałam, że seria wraca na sklepowe półki wiedziałam, że może i będę jadła chleb z masłem, ale odłożę na całą. 


W ten sposób doszliśmy do tego momentu. Pierwszy i drugi tom dostałam od wydawcy, więc częściowo oszczędzono mi przymusowej diety ;) Jestem na świeżo po lekturze pierwszej książki i powiem Wam jedno: ona nadal jest świetna. Mój odbiór w ogóle się nie zmienił. Stop. Źle. Zmienił się na jeszcze bardziej pozytywny! Znów zachłysnęłam się tą historią! Znów spędziłam nockę z wypiekami na twarzy! I jestem z tego powodu niezwykle szczęśliwa. 


Wiecie sami, jak to czasem bywa, gdy wraca się do powieści, które czytało się kilka lat wcześniej.  Nie jesteśmy w stanie stworzyć tych samych warunków, ani znaleźć się w identycznej sytuacji, która towarzyszyła kiedyś naszej lekturze, gdyż cytując mądrą głowę nic dwa razy się nie zdarza*. Wiek, sposób myślenia, nastawienie czy nawet sytuacja domowa- wszystko ma wpływ na nasz odbiór czytanej książki. W związku z powyższym nie będę się kryła, że gdzieś z tyłu głowy również i u mnie pojawiła się myśl: A co jeśli nie będzie taka dobra, jak pamiętam?

Na szczęście była.
Filmowy Anton
Łukjanienko cechują plastyczne opisy, dokładnie wykreowane postacie, które kierują się konkretnymi motywami, dialogi adekwatne do sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie oraz najważniejsze: cudowna nieprzewidywalność. Jeśli myśleliście, że intrygi są domeną kobiet to dzięki tej książce przekonacie się, że mężczyźni również dają sobie z nimi doskonale radę. Tutaj każda ze stron planuje aby być kilka kroków przed drugą. Początkowo można się lekko zakręcić w tych zwrotach akcji (zwłaszcza, że nasze wnioskowanie opiera się na informacjach dostarczonych wyłącznie przez Antona) w momencie jednak, gdy jasnemu magowi zapala się nad głową żarówka, również i my dostrzegamy, że to wszystko zdecydowanie ma swój sens. Z informacji technicznych dodam, iż pierwszy tom zawiera 3 odrębne historie i każda z nich trzyma wysoki poziom zarówno jeśli chodzi o styl, język jak i fabułę. Tutaj po prostu cały czas się coś dzieje.
Jak widzicie w tytule pokusiłam się o dodanie nawiasu z napisem, że jest to moja ulubiona seria. Zazwyczaj wystrzegam się tego określenia, gdyż mam niezwykle zmienny gust, jednak w tym przypadku nie boję się go użyć. Moja fascynacja przetrwała próbę czasu i nie zmalała. Książka po ponownej lekturze okazała się być nadal niesamowita. Teraz, gdy wiem, że mam ją na regale wrócę do niej jeszcze nie jeden raz. Was również zachęcam do sięgnięcia :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MAG.

tytuł: Nocny Patrol
autor: Siergiej Łukjanienko
wydawnictwo: MAG
ilość stron: 437
cena: 35 zł 
data premiery: 2014-11




*Wisława Szymborska, wiersz "Nic dwa razy"
Aaaa zapomniałam napisać, że uwielbiam klimat tej książki. Taki... rosyjski ;)

Share this:

, ,

Komentarze